Dziecko wymaga wielkiej uwagi, wielkiego namysłu nad tym, co mu się przyda; co może to dziecko otworzyć. Bo wszystkie dzieci są albo dobrymi czytelnikami, albo potencjalnie bardzo dobrymi czytelnikami, tylko najtrudniejsze jest znalezienie tej pierwszej drogi do nich, żeby załapały ten magiczny kontakt z książką - mówi Kalina Jerzykowska, autorka książek dla dzieci.
Z pisarką rozmawiała Elżbieta Wozowczyk-Leszko z Radia Zachód. Materiał został udostępniony naszemu portalowi przez dziennikarkę.
Kalina Jerzykowska jest absolwentką Wydziału Filologii Polskiej Uniwersytetu Łódzkiego. Po studiach krótko pracowała w szkole oraz Łódzkim Domu Kultury, później w łódzkim radiu, w redakcji rozrywki współtworząc popularny niegdyś „Program z dywanikiem" oraz współpracując z redakcją rozrywki III Programu Polskiego Radia. Okres przymusowego bezrobocia w stanie wojennym wypełniła pracą autorską - była współautorką lalkowego kabaretu dla dorosłych „Myślęta" oraz iluzjonistycznej rewii „Arsene Lupin". Pod koniec lat 80 była dyrektorem artystycznym Estrady Łódzkiej. W roku 1990 wróciła do radia a w 1991 podjęła pracę w łódzkim dodatku „Gazety Wyborczej" jako sekretarz redakcji.
Od dawna pisała dla dzieci - były to piosenki dla popularnych zespołów „Krajki" i „Pędziwiatry". Napisała dla nich kilkadziesiąt utworów, którymi dzieci z „Pędziwiatrów" zdobywały liczne nagrody na krajowych i zagranicznych festiwalach. Ukoronowaniem tej współpracy był zrealizowany kilka lat temu i grywany do dzisiaj musical „Flakonik Apolonii".
(notka i fot. Wydawnictwo Literatura)
| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |
Qlturka to strzał w dziesiątkę. Bardzo wartościowy serwis dla rodziców i dzieci, którzy poszukują pomysłów na wspólną naukę i zabawę. To pierwszorzędny przewodnik po dobrej książce, ciekawym filmie czy przedstawieniu teatralnym. Gorąco polecam!
Agnieszka Babik, analityk rynku, mama 6-letniej Marianki i 13-letniego Szymona
"Dzieci i ryby nie mają głosu"."Co wolno wojewodzie, to nie tobie smrodzie". Tyle razy słyszałem w dzieciństwie te frazy, że prawie w nie uwierzyłem. (...)