Psy i koty nie od dziś są wdzięcznymi bohaterami wszelkich, nie tylko filmowych narracji; z góry wiadomo, że każde uczłowieczone w opowieści zwierzę spotka się z uwielbieniem i to nie tylko dzieci. Oddanie wszystkich głównych ról w pełnometrażowej fabule zwierzętom już na starcie gwarantuje sukces kasowy i frekwencyjny.
Autorzy filmu przetestowali tę strategię już wcześniej - „Psy i koty - odwet Kitty" to sequel filmu z 2001 roku. Ci, którzy nie widzieli pierwszej części nie muszą się jednak martwić, że coś im umknie. "Odwet Kitty" ma być przede wszystkim rozrywką w najczystszym tego słowa znaczeniu - ważniejsze od treści jest tempo akcji i nawiązania do filmów szpiegowskich i sensacyjnych z lat 90. A że nic z tego nie wynika? Trudno. W końcu to tylko kino familijne. Poza tym przecież są psy i koty - agenci i to w dodatku w trójwymiarze. Innych efektów specjalnych także nie brakuje. Czy współczesny widz kinowy, młody widz, może chcieć czegoś więcej?
Fabuła sprowadza się do walki psich i kocich agentów ze wspólnym wrogiem: tytułową Kitty Galore. To pseudonim wyłysiałej kotki, która planuje zemścić się na wszystkich psach, czego konsekwencją stanie się niechęć ludzi do wszystkich zwierząt domowych. Zjednoczeni w imię „obrony ludzkości i psiości" agenci - pies Butch z tajnej organizacji zwalczania radykalnego kocizmu, świeżo zwerbowany wyrzucony z pracy policyjny owczarek niemiecki Diggs, kotka Catherine z organizacji Miauk oraz gołąb Szymuś, wspólnymi siłami, używając najnowocześniejszych technologii i gadżetów (komputery i nadajniki w miskach z karmą, obroże z telefonami i kamerami) starają się powstrzymać niezrównoważoną Kitty przed realizacją jej planu. Wartkiej akcji towarzyszą nieustanne nawiązania i aluzje do filmów akcji dla dorosłych widzów, które, rzecz jasna, tylko przez nich mają szanse być zrozumiałe.
Jednak wychodzące z kina dzieci, wydawały się być zachwycone filmem. Dopiero dopytane przez rodziców o treść, zaczynały gubić się w zeznaniach. Słuchając ich wiedziałam, że intuicja mnie nie myli - w tym filmie poza ewentualnym doraźnym poczuciem przyjemności związanym z szybko zmieniającymi się obrazami, gagami i głośną muzyką, nie ma dla nich nic.
Z filmu epatuje chaos, z poszczególnych scen agresja. Przez cały seans czułam się jakbym oglądała długi i niezbyt wysokich lotów trailer lub słabą reklamę. Zastanawia mnie, czy ktokolwiek z realizatorów filmu tworząc go myślał o dzieciach? O tym, co im da obejrzenie tego filmu? Do jakich pytań skłoni? Czym zaintryguje? Co będzie dla nich zrozumiałe? Co odpowiednie dla ich wrażliwości? Wygląda na to, że o dzieciach twórcy tego filmu zapomnieli. Są zabawne, uczłowieczone zwierzaki - wystarczy. A że żadne dziecko nie odczyta filmowych nawiązań, nie zrozumie znaczenia słów Diggsa, który na widok charcic wzdycha „widziałem je w playdogu"? Nie ma to znaczenia - zaśmieją się dorośli. Na filmie dobrze będą się bawić wszyscy, którym satysfakcję sprawia odnajdywanie nawiązań, cytatów i zapożyczeń z innych filmów. Znajdywanie ich nie jest trudne - są tak siermiężne, oczywiste, pozbawione finezji i nachalne, że nawet osoby wykazujące się całkowitą ignorancją wobec popkulturowego kina akcji z lat 90. rozpoznają nawiązania do „Milczenia owiec", „Jamesa Bonda", „Batmana", „Mission Impossible", „Zabójczej broni" czy „Facetów w czerni".
Jeśli uwielbiacie filmy ze zwierzętami w rolach głównych, zamiast tracić czas w kinopleksie, lepiej sięgnijcie po starsze filmy z udziałem zwierząt - oprócz klasyka „Lessi wróć" jest ich naprawdę dużo. Choć sposób ich realizacji w porównaniu z techniką wykorzystaną do stworzenia „Psów i kotów" wydaje się dziś co najmniej anachroniczny, to można znaleźć w nich treść, która w dziecku pozostanie na długo, a po seansie sprowokuje pytania i refleksje na temat przyjaźni, wierności i relacji - nie tylko tych międzyludzkich. Poruszają nie tylko dziecięcą wyobraźnie, ale także emocje, bo o nich w jasny sposób opowiadają. Wykorzystanie w tych filmach żywych psów i innych zwierząt wyraźnie czemuś służy i ma sens.
Po filmie „Psy i koty - odwet Kitty" poza zmęczeniem i niesmakiem pozostało jednak we mnie coś jeszcze. Kiedy wieczorem ujrzałam pod sklepem owczarka niemieckiego do złudzenia przypominającego Diggsa, odruchowo przyjrzałam się jego obroży i pomyślałam, że może to... agent. Więc jednak dałam się wkręcić?
Katarzyna Gliwińska
Psy i koty - odwet Kitty
reż. Brad Peyton
prod. Warner Bros, USA 2010
Polska premiera: 13.08.2010
Dystrybucja w Polsce: Warner Bros. Polska
sugerowany wiek: 7+
| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |



Qlturka.pl jest doskonałym źródłem wiedzy o wydarzeniach kulturalnych, polecanych książkach; skarbnicą mądrych pomysłów na upominki dla moich siostrzenic.
Edyta Sudoł, specjalista PR
Wiedziałam, że to kiedyś nastąpi. Wbrew logice miałam jednak nadzieję, że jakoś mnie to ominie. Los jednak nie zna litości. (...)