Krótko mówiąc, to trzeba zobaczyć. Rzadko bowiem na deskach teatru dziecięcego można trafić na spektakl, który z tak wielką wrażliwością i inteligencją porusza tematy fundamentalne dla człowieka.
Historia jest smakowita. Trzy pingwiny nudzą się straszliwie w monotonnej scenerii skutej lodem krainy. Czas zabijają kłótniami i rozważaniami teologicznymi: „Kto to wszystko stworzył? Jeśli Bóg, to nie był zbyt pomysłowy w naszej okolicy. Stwarzając pingwiny, wszystko mu się pomieszało - jesteśmy ptakami, a zalatuje od nas rybami; mamy skrzydła, a nie umiemy latać. Przy motylu bardziej się wysilił".
Wydarzeniem podnoszącym temperaturę tych dywagacji staje się przypadkowa śmierć motyla. Najmłodszy pingwin Trzeci przez nieuwagę siada na nim, po czym targany wyrzutami sumienia popada w melancholię i oddala się, by w samotności przeżywać swój czyn. W tym czasie pozostałe pingwiny - Pierwszy i Drugi - spotykają Gołębia. Ten oznajmia im, że Bóg zirytowany ciągłymi kłótniami na świecie, postanowił zesłać wielki potop. Uratują się jedynie po dwa osobniki z każdego gatunku. Przemęczony Gołąb wręcza Pierwszemu i Drugiemu przepustki na Arkę Noego i pędzi dalej, by powiadomić o boskiej decyzji pozostałe zwierzęta. A dwa pingwiny pozostają same z kłopotem, co zrobić z nieświadomym katastrofy Trzecim - porzucić go na pastwę wielkiej wody ("w końcu sam się zorientuje") czy sprzeciwić się boskiemu nakazowi i przeszmuglować przyjaciela na statek? A trzeba się spieszyć, bo pada coraz mocniej.
Tekst niemieckiego dramatopisarza Ulricha Huba to z jednej strony smakowity kąsek dla reżysera, z drugiej - spore wyzwanie. Jak opowiedzieć historię trzech pingwinów dzieciom, by z jednej strony nie popaść w ton nazbyt filozoficzny i nie stłamsić mędrkowaniem humorystycznego rysu tej historii, a z drugiej, by jej nie strywializować. Z tym zadaniem po mistrzowsku poradziła sobie Agata Biziuk, reżyserka teatralna młodego pokolenia. Narrację poprowadziła z wielką, dziecięcą wręcz wrażliwością. Jej interpretacja spodoba się najmłodszym widzom, którzy pokochają małego, naiwnego pingwinka Trzeciego. Starsi też nie będą zawiedzeni - sztuka skłania do refleksji nad prawami myślącej i czującej wolnej woli człowieka (lub pingwina). Dorośli, nawet jeśli mają już wyrobioną opinię na ten temat, docenią inteligentny humor.
Odwieczny problem wolnej woli jest tu postawiony wprost - z typową dla dziecka logiką i otwartością. A skoro setki lat rozważań filozofów i teologów nie przyniosły rozstrzygnięcia, trudno oczekiwać, by dostarczył ich Hub w opowieści o pingwinach. Uprzedzam uczciwie - wizyta na tym spektaklu to wyzwanie dla odwagi rodziców. To nie jest przedstawienie, o którym dzieci szybko zapomną. Trzeba liczyć się z pytaniami, na które niełatwo będzie odpowiedzieć: czy zabicie innej istoty (nawet przypadkowe) to grzech śmiertelny? Czy można sprzeciwić się woli Boga, gdy w grę wchodzi przyjaźń i lojalność? Czy potop to boska pomyłka? Czy Bóg jest mściwy?
Te wszystkie wątpliwości wykrzykuje Trzeci w dramatycznej kwestii: „Boże, obraził cię jeden pingwin, a ty mścisz się na całym świecie?! Jestem na ciebie zły!".
Sztuka Huba idzie pod prąd konformistycznego, bezrefleksyjnego poddania się katechezie, daje młodemu człowiekowi prawo do wątpienia. To wartościowa nauka dla dziecka, bo poddaje refleksji fundamentalne dla humanizmu kwestie.
Zuzanna Matyjek
nasza ocena


fot. Bartek Warzecha
Na Arce o ósmej
Ulrich Hub
przeł. Lila Mrowińska-Lissewska
reż. Agata Biziuk
scen. Katarzyna Proniewska-Mazurek
animacje Michał Sapiecha, Katarzyna Proniewska-Mazurek
muz. Robert Łuczak
asyst. reż. Tomasz Mazurek
obsada: Anna Porusiło-Dużyńska, Tomasz Mazurek, Beata Duda-Perzyna, Aneta Jucejko-Pałęcka
inspicjent Maksymilian Dobrzyński
Teatrze Lalka, Warszawa, grudzień 2010
czas trwania spektaklu 80 min. (z przerwą)
sugerowany wiek: 6+

| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |



Cieszy mnie, że istnieje portal traktujący dzieci na tyle poważnie, żeby proponować im prawdziwą kulturę na wysokim poziomie. Qlturka.pl kreuje kulturalny smak najmłodszych, jednocześnie szanując ich wrażliwość.
Martyna Samecka, mama Fruzi, ilustratorka-amatorka
Wczoraj przyjaciółka wyznała mi: - Moje życie nie ma sensu. Nie zrobiłam kariery, mąż zamknął mnie w domu z 8-letnim dzieckiem. Dni są podobne jeden do drugiego. - Jak to? - (...)