Udostępnij

Fantasmagoria o stanie wojennym - recenzja spektaklu "Wroniec"

Dodano: 2011-02-01

Widownię Teatru Kamienica w dużej mierze zapełnia młodzież, która stan wojenny zna jedynie z książek i opowieści dorosłych. Tuż obok zasiadają ci, którzy 13 grudnia 1981 przeżyli. Współobecność ta ma olbrzymie znaczenie - tylko ona może zagwarantować międzypokoleniowy dialog.


„Wroniec" Jacka Dukaja z pewnością nie jest powieścią dla dzieci, choć jej bohaterem jest 7-letni chłopiec. Oczami małego Adasia oglądamy Warszawę stanu wojennego, w której rządy sprawuje tytułowy Wroniec, porządku pilnują „milipanci", a po ulicach przetacza się „Maszyna-Szarzyna" i pozbawia „obywateli" koloru, bezwzględnie zmieniając ich w szarą masę. Okrutna fantasmagoria - spod której wyzierają zupełnie realne ludzkie lęki - w reżyserskiej interpretacji Jerzego Bielunasa przybiera formę swoistego musicalu. Partie śpiewane znakomicie sprawdzają się jako sposób sterowania emocjami widza - służą do zagęszczania i rozrzedzania atmosfery grozy, która dominuje w tym przedstawieniu.

 

Wroniec, Jacek Dukaj, Jerzy Bielunas

(fot. materiały promocyjne)


Bielunas rolę Adasia powierzył lalce, animowanej przez Kamila Króla. Sztuczny chłopiec ma smutną buzię i szeroko otwarte z przerażenia oczy. Konwencja teatru lalkowego powraca zresztą w trakcie spektaklu wielokrotnie: w postaci Wrońca, szarego tłumu cierpliwie czekającego w kolejce, w motywie masek. Dodatkowo odrealnia wykreowany na scenie świat. Opowieść o stanie wojennym ma bowiem charakter na poły oniryczny, przypomina koszmarny omam chorego chłopca. Bielunas wydobył ten motyw z powieści Dukaja i podkreślił go, zamykając spektakl klamrą snu - na początku przedstawienia Adaś zasypia, zmorzony chorobą, pod koniec budzi się zdrów. W poszukiwaniu porwanego przez Wrońca (pomysłowo skonstruowane i naprawdę przerażające olbrzymie czarne ptaszysko z olbrzymimi szponami) taty, siedmiolatek błąka się po warszawskich zakątkach. Ruchoma scenografia (na którą składają się szare bryły bloków, PKiN) nie tylko współtworzy surrealistyczny klimat przedstawienia, ale przede wszystkim umożliwia zaprezentowanie na niewielkiej scenie Kamienicy kolejnych etapów podróży chłopca: wizyty w sklepie, kryjówki w kościele, pobytu w więzieniu, odwiedzin u Członka.


Reżyser nie zrezygnował z postaci narratora, skutkiem czego na scenie obserwujemy ilustrację opowiadanych przygód chłopca. Zabieg ten ocalił - choć oczywiście nie do końca - unikatowy język, stworzony przez Dukaja na potrzeby powieści, będący jedynym w swoim rodzaju połączeniem dziecięcych neologizmów, partyjnej nowomowy i cytatów literackich. W partiach narracyjnych zachowano Dukajowe lingwistyczne konstrukcje, nie wykorzystano ich jednak w tekstach piosenek.

 

Wroniec, Jacek Dukaj, Jerzy Bielunas

(fot. materiały promocyjne)


Pokaźną część publiczności „Wrońca" stanowi młodzież - na oko - ostatnich klas podstawówki i gimnazjum. To widzowie, którzy stan wojenny znają ze szkolnych podręczników, a także opowieści dziadków i rodziców. „Wroniec", tak książka, jak i spektakl na pewno nie może - i zresztą nie zamierza - być źródłem wiedzy o jednej z najważniejszych kart historii Polski. Za to może - a nawet powinien - stanowić trampolinę do międzypokoleniowej rozmowy o stanie wojennym. We Wrocławiu powstaje już kolejna adaptacja tej niezwykłej powieści. Jej autorem jest Mateusza Pakuła - jeden z najbardziej obiecujących dramaturgów młodego pokolenia. Reżyseruje Jan Peszek. Jaki efekt da ich współpraca przekonamy się już w marcu.


Justyna Czarnota

 

Wroniec, Jacek Dukaj, Jerzy Bielunas

 

Wroniec
tekst: Jacek Dukaj

Teatr Kamienica
adaptacja i reżyseria: Jerzy Bielunas
muzyka: Mateusz Pospieszalski
choreografia: Maciej Florek
obsada: Marta Ledwoń, Agnieszka Matysiak, Wojciech Brzeziński, Emilian Kamiński, Kamil Król, Grzegorz Pawlak, Michał Przybysz.
scenografia: Honorata Mochalska
kostiumy, maski: Anna Czyż
wykonanie lalek: Maciej Luściński
wykonanie masek: Teresa Mak
wykonanie dekoracji: Deco-Bau
animacje - materiały filmowe: Jerzy Szota
animacja lalek: Aneta Głuch-Klucznik
korepetytor: Stefan Gąsienie

sugerowany wiek: 10+

 

drukuj powrót
poleć artykuł

Opinie

Liczba komentarzy: 0 Dodaj swój komentarz

Warto przeczytać

Każdy z nas żyje na królewskim dworze - recenzja spektaklu "Wielka przygoda Małej Księżniczki"

Na deskach teatrów dla dzieci wciąż najczęściej goszczą klasyczne baśnie, które, na szczęście, dzięki...


Bolek i Lolek kilkadziesiąt lat później

Nie odkryję Ameryki pisząc, że gdy jako dorosłe osoby wracamy do rzeczy zapamiętanych z dzieciństwa, okazuje się, że...


Rozśpiewane barwy tęczy - recenzja spektaklu "Zielony wędrowiec"

Stworia - miejsce z pozoru idealne, zamieszkane przez szare stworzenia nieświadome istnienia innych barw, ale w tej...


W poszukiwaniu straconego głosu - recenzja spektaklu "Niezwykły dom Pana A..."

Spektakl „Niezwykły Dom Pana A…”, który oglądaliśmy w ramach Festiwalu Teatrów dla Dzieci w...


Zima tak ciepła, że aż rozgrzewa – recenzja płyty „Teatr Malucha. Cztery Pory Roku – Zima”

Gdy za oknem słychać pierwsze nieśmiałe śpiewy ptaków, przebiśniegi wystawiły już główki spod ziemi i...


Fascynujący świat pacynek a bajkoterapia
Czar pacynek, kukiełek, marionetek wydawałoby się istnieje od zawsze. Już starożytni Egipcjanie, Grecy czy ...
Ratunku, moje dziecko się jąka!
Niepłynność w mowie małego dziecka to problem, który dotyka całą rodzinę. W jego skutecznym przezwyciężaniu...
Konflikty przedszkolaków
Konflikty w przedszkolu, na placu zabaw - to codzienne doświadczenia kilkulatków i ich rodziców. Niestety s...
Co zrobić, by z dziecka nie wyrósł egoista?
Egoista to człowiek przedkładający własne interesy nad dobro innych. Wielu z nas często zadaje sobie pytani...

Cieszy mnie, że istnieje portal traktujący dzieci na tyle poważnie, żeby proponować im prawdziwą kulturę na wysokim poziomie. Qlturka.pl kreuje kulturalny smak najmłodszych, jednocześnie szanując ich wrażliwość.

Martyna Samecka, mama Fruzi, ilustratorka-amatorka

W czepku urodzone