Udostępnij

Czuję, że będą nagrody - recenzja filmu "Magiczne drzewo"

Dodano: 2009-09-13

Na prasową premierę „Czerwonego Krzesła" szedłem z duszą na ramieniu. Zastanawiałem się, czy film udźwignie oczekiwania, jakie miałem (mieliśmy?) po siedmiu pierwszych odcinkach „Magicznego Drzewa". Zastanawiałem się, czy Maleszka wyczuje specyfikę dużej produkcji kinowej, która stawia przed reżyserem zupełnie inne wymagania niż kameralne widowiska telewizyjne lub teatralne. Zastanawiałem się wreszcie - może nieco irracjonalnie - czy reżyser nie padnie ofiarą fatum, które jakże często zamienia superprodukcje w superporażki.


Na szczęście moje lęki okazały się bezzasadne. Stało się to oczywiste już po kilku pierwszych minutach projekcji. Bo właśnie po tych pierwszych minutach najłatwiej poznać reżysera, który nie tylko wie, jak kręcić filmy - ale wie, jak kręcić filmy dla dzieci. Maleszka nie bawi się w przydługie wstępy. Zasiadając w kinowym fotelu, niemal natychmiast zostajemy wrzuceni w wir wydarzeń, które z jednej strony sprawnie i klarownie zawiązują akcję, a z drugiej strony precyzyjnie przedstawiają postaci, charaktery i konteksty. A im dalej w film, tym lepiej.


„Czerwone Krzesło" jest filmem drogi. Wędrówka trójki rodzeństwa w ślad za przemienionymi nieopatrznie wypowiedzianym życzeniem rodzicami to zarówno wielka, awanturnicza przygoda, jak i metaforyczne pokonywanie międzyludzkich odległości. Te odległości wkradają się między członków rodziny niepostrzeżenie, w trakcie codziennej bieganiny, w zdawkowości rozmów, w natłoku zmartwień, w nieuwadze. Życzenie tylko przyspiesza rozpoczęty wcześniej proces, jest metaforą. Problem oddalania się od drugiego człowieka dotyczy praktycznie wszystkich bohaterów filmu - rodziców porzucających dzieci dla intratnej posady, ciotki stawiającej własną wygodę ponad dobro siostrzeńców, organizatora festynów owładniętego żądzą pieniądza.

 

Maleszka szkicuje narastające problemy i konsekwencje z nich wynikające za pomocą krótkich, wyrazistych sytuacji i celnych, dowcipnych dialogów. Dzięki temu tempo filmu ani na chwilę nie „siada". Z kolei logicznie - wręcz linearnie - prowadzona akcja ułatwia młodemu widzowi nadążenie za wydarzeniami i ogarnięcie ich znaczenia.


Wartym wspomnienia elementem decydującym o wyjątkowości „Czerwonego Krzesła" są efekty specjalne. Z radością stwierdzam, że wreszcie - chyba po raz pierwszy w polskim filmie dziecięcym - są to animacje z prawdziwego zdarzenia. Ich sugestywność dorównuje kinu światowemu i spełnia oczekiwania współczesnego widza wychowanego na „Harrym Potterze". Sądzę, że owe nowoczesne, dobrze wkomponowane w film efekty będą stanowić jeden z istotnych czynników przesądzających o sukcesie filmu wśród młodej widowni.


W tym miejscu warto zaznaczyć, że „Czerwone Krzesło" spodoba się również starszym odbiorcom. Myślę, że film można spokojnie wrzucić do przegródki z napisem „kino familijne". Niezależnie od wieku, perypetie Tośki, Kukiego i Filipa ogląda się z zapartym tchem, a przedstawione dylematy mają charakter uniwersalny. W gruncie rzeczy mamy tu do czynienia z opowiedzianą po raz kolejny historią złotej rybki czy lampy Alladyna i musimy znów zadać sobie pytanie - co byśmy zrobili, gdybyśmy wszystko mogli? Czy wykorzystalibyśmy tę władzę dla dobra innych, czy dla zaspokojenia własnych zachcianek? Czy potrafilibyśmy przewidzieć konsekwencje naszych działań? Czy wreszcie mielibyśmy dość siły i mądrości, aby nie pozwolić tej magii zniszczyć naszego dotychczasowego życia?


Czuję, że „Czerwone Krzesło" zgarnie nagrody na wielu festiwalach. Czuję też, że stanie się filmem, do którego chętnie będę wracać. I z radością pokażę go mojej córce, gdy podrośnie, bo temat wybrany przez Maleszkę raczej się nie zestarzeje. A na pewno nie zestarzeje się dopóty, dopóki dzieci będą marzyć o świecie, w którym rodzice potrafią kochać, ciotki mają poczucie humoru, a pizza jest pyszna i za darmo.

 

Rafał Witek

 

Magiczne drzewo. Czerwone krzesło
scenariusz i reżyseria: Andrzej Maleszka
zdjęcia: Mikołaj Łebkowski
muzyka: Krzesimir Dębski
występują: Maja Tomawska, Filip Fabiś, Adam Szczegóła, Andrzej Chyra, Agnieszka Grochowska
Film familijny/przygodowy, Polska, 2009, 90 min.

sugerowany wiek: 6+

 

drukuj powrót
poleć artykuł

Opinie

Liczba komentarzy: 0 Dodaj swój komentarz

Warto przeczytać

Zacznę okrzykiem MUSISZ WIERZYĆ!!! – recenzja filmu „Marzyciel”

Są filmy, które po obejrzeniu szybko zapominamy lub pamiętamy niektóre sceny, ale są też takie, które...


Mocne kino dla małych widzów – recenzja filmu „Mia i Migusie”

Mia i Migusie, pierwsza bajka prezentowana w nowatorskim cyklu filmów dla dzieci Mały Gutek, robi bardzo mocne...


Żywiołowo i wesoło – recenzja spektaklu „Planeta Football”

Kibice, którzy traktują piłkę nożną śmiertelnie poważnie będą pewnie oburzeni, że z takiej świętości...


Jeśli będziesz kiedyś w naszych stronach, a nie będziesz się spieszył... - recenzja spektaklu „Jabłoneczka”

Magia teatru kryje się w tym, że tak łatwo dajemy się wciągnąć w historię rozgrywającą się na scenie; że z chwilą,...


Rozśpiewane barwy tęczy - recenzja spektaklu "Zielony wędrowiec"

Stworia - miejsce z pozoru idealne, zamieszkane przez szare stworzenia nieświadome istnienia innych barw, ale w tej...


Problemy z komunikacją – przyczyny i sposoby radzenia sobie z nimi
Pozornie na twarzy twojego dziecka nie widać emocji, a jednak przed chwilą powiedziało coś, co cię straszni...
Chwalić czy nie chwalić, a jeśli tak, to jak?
Jeśli chcemy, aby nasze dziecko miało wysoką samoocenę i było pewne siebie, pamiętajmy o tym, aby je wzmacn...
Przedszkolak uczy się języka obcego – co jest ważne, jak go wspomóc?
W dzisiejszych czasach nauka języka obcego zaczyna się przeważnie już w przedszkolu, albo nawet wcześniej. ...
Co zrobić, by z dziecka nie wyrósł egoista?
Egoista to człowiek przedkładający własne interesy nad dobro innych. Wielu z nas często zadaje sobie pytani...

Qlturka jest dla mnie nieocenionym źródłem informacji o tym, co dobre i bezpieczne dla moich synów.

Paweł Trzaska, zapalony żeglarz, tata dwóch chłopców

Impresje różne - Matka karmiąca z siekierą

Jest sobota. Dziś musiałam rozpalić w kominku (to obecnie jedyne źródło ciepła w naszym domu), ale zabrakło szczapek na podpałkę. Ubrałam się, poszłam do drewutni, narąbałam przez (...)

Basia i kolega z Haiti