Udostępnij

Kiedy gramy, to na maksa - recenzja koncertu „Piosenki do grania na nosie"

Dodano: 2011-04-10

Zawsze się zastanawiam, czemu koncerty grywa się w przestrzeni z siedzącą widownią. Od kiedy jazz pojawia się w filharmoniach czy salach teatralnych, stało się to mało interesujące, skostniałe i nudne. Jazz potrzebuje pubu, papierosowego dymu i towarzyskich rozmów. A jakiej przestrzeni potrzebuje koncert rockowy? Ogromnej! Z miejscem do tańca i szaleństw w tłumie. Szczególnie, gdy gra taka czaderska kapela jak w ubiegłą sobotę w Teatrze Baj.


Szkoda, że maleńka sala teatru nie dała możliwości wyszalenia się. Bo koncert porażał wręcz energią, która zdawała się nie mieścić w tej klaustrofobicznej przestrzeni. Trochę tak, jakby muzycy grali i śpiewali do ściany. Energia ze sceny powinna się wymieniać z energią widowni, a nie kumulować w jednym punkcie. Potencjał był ogromny. Pomimo niewygody dzieci reagowały bardzo spontanicznie i pozytywnie, choć niektóre na początku się nieco przestraszyły.


Artyści Teatru Lalki i Aktora „Pinokio" z Łodzi zarażali taką siłą, że trudno było usiedzieć w miejscu (wstać i tańczyć także było trudno, z powodu nadzwyczajnej ciasnoty). Na koncert złożyło się kilka kompozycji Piotra Klimka, poprowadzonych scenicznie przez autora tekstów Konrada Dworakowskiego. Słowa były dość błahe, ale uroczo zabawne - dla dzieci i o dzieciach (było nawet kilka brzydkich słów! Ups!). Stroje śpiewających aktorów abstrahowały nieco od tematyki piosenek, były fragmentaryczne (na przykład królicze uszy), ale nie przeszkodziło to w oglądaniu i słuchaniu muzyki. Bo tę muzykę warto było także oglądać. Nie było scenografii czy wyszukanych efektów świetlnych. Było za to aktorsko-wokalne show. Repertuar był zróżnicowany. Od szybkich i skocznych melodii po refleksyjne, kołyszące - momentami nawet wzruszające, jak piosenka Pinokia - utwory. Przewijały się też przeróżne style muzyczne. Od szalonego rocka, poprzez ska (utwór „Skakanka" - jak sama nazwa wskazuje - do skakania) do z lekka jazzujących fragmentów. Wszystko brawurowo zagrane przez zespół w składzie: Piotr Siadul, Piotr Kolanowski, Piotr Kolasa, Tomasz Wiktorowicz. Grano utwory z wielu spektakli (Pinokio, Pippi Pończoszanki, Czarnoksiężnika z Oz oraz Ach, jak cudowna jest Panama). W jakiś jednak sposób piosenki ze sobą korespondowały. Wszystko wypadło bardzo profesjonalnie. Muzycy ubrani byli w szare koszule i czarne spodnie. Mieli krawaty, elegancko.


Elegancja elegancją, ale rebel był! Jak przystało na solidnego rocka. Piosenki w dużej mierze traktowały o przenikaniu się świata dorosłego z dziecięcym i o fundamentalnych między tymi światami różnicach. Trochę mówiły o dziecięcym buncie przeciwko zasadom. A maluchom w to graj! No i grało. Przez całą godzinę. Pomiędzy piosenkami pojawiał się na scenie pan konferansjer, wyżej wymieniony autor tekstów i dyrektor Teatru „Pinokio" z Łodzi. Miało się wrażenie, że pan dyrektor zna wszystkich na widowni, zachęcał do zabawy, zagadywał. Bardzo było miło, nawet rodzinnie. Na koniec już można było tańczyć na scenie, z czego chętnie skorzystała najmłodsza część widowni, dorośli natomiast klaskali w rytm przygotowanych wcześniej, aczkolwiek niespodziewanych „bisów".


Po raz kolejny wydarzenie na małych WST udowodniło, że mały widz nie oznacza małych oczekiwań. Że profesjonalizm jest równie ważny jak w przypadku tzw. sztuki dla dorosłych. Oraz, co chyba najważniejsze, że teatr dziecięcy nie musi iść w parze z infantylnością, ograniczać się do kolorowego stroju i robienia min. Koncert zapoznawał młodego widza z alternatywnymi nurtami muzycznymi.


Wydarzenia tego typu kształtują gusta. Śmiem nawet twierdzić, że są w stanie rozbudzić zamiłowanie do dobrej muzyki. Prawdziwej muzyki, a nie takiej z playbacku. Bo tu wszystko było na serio, prawdziwa była elektryczna gitara, gitara basowa także. Prawdziwe było także granie na prawdziwej perkusji. Nie do końca prawdziwe było tylko pianino, bo zastąpione przez syntezator. Ale wszystko razem brzmiało zupełnie serio. Hmm... niby wszystko działo się w teatrze, a jednak muzyka była naprawdę.


Klaudia Lewczuk

 

nasza ocena

Ocena portalu Qlturka.pl 4

 

Piosenki do grania na nosie

fot. z archiwum Teatru


Piosenki do grania na nosie
reżyser/ autor tekstów piosenek: Konrad Dworakowski
kompozytor: Piotr Klimek

obsada:
Aleksandra Wojtysiak
Ewa Wróblewska
Żaneta Małkowska
Łukasz Bzura
Mariusz Olbiński
Aleksander Różanek

muzycy:
Piotr Siadul
Piotr Kolanowski
Piotr Kolasa
Tomasz Wiktorowicz
czas trwania: 1 h
Teatr Lalki i Aktora „Pinokio"
sugerowany wiek: 7+

 

Koncert „Piosenki do grania na nosie" łódzkiego teatru Pinokio odbył się w ramach małych Warszawskich Spotkaniach Teatralnych [30]/31 Warszawskich Spotkaniach Teatralnych.

drukuj powrót
poleć artykuł

Warto przeczytać

Let’s sing a song! – coś dla ucha malucha

Arystoteles twierdził, że muzyka wpływa na uszlachetnienie obyczajów. Czy miał rację? Jedno jest pewne - muzyka...


Chcę wywoływać uśmiechy – rozmowa z Joanną Jabłczyńską

Swoją pierwszą płytę nagrałam dla dzieci, bo właśnie wśród nich mam najwięcej fanów - mówi w...


Bawiąc ucz i rozwijaj swoje niemowlę

Kiedy mówię znajomym, że prowadzę zajęcia edukacyjno-rozwojowe dla bobasów, ci ze zdziwienia otwierają...


Miejsca w sercu - Rozmowa z Sabriną Simoni, dyrygentką chóru dziecięcego Piccolo Coro dell’ Antoniano

Wielkimi krokami zbliża się listopad. W Polsce ten miesiąc jest paskudny, dlatego warto rozważyć wypad do Bolonii, gdzie w...


Jazz dla dzieci - z Małgorzatą Szmudą rozmawia Sandra Miśkiewicz

Muzyka dla najmłodszych bezustannie zaskakuje. Projekt „Jazz dla dzieci”, będąc idealnym reprezentantem...


Gordonowskie koncerty dla niemowląt i małych dzieci
Idea piękna, ale czy naprawdę warto poświęcić tyle wysiłku dla kilkumiesięcznego dziecka? Ile ono z tego od...
Jestem twoim pomocnikiem, czyli jak nauczyć dziecko dbania o porządek.
Już od najmłodszych lat dzieci powinny uczestniczyć w życiu rodziny. Obserwując zachowania osób z najbliższ...
Przedszkolak na etacie
Godz. 8:15 Ojej! Mam mało czasu, o 9:00 muszę już być na miejscu. Czy wszystko spakowałem? Tak… ok. No dobr...
Mały wielki twórca - znaczenie twórczej zabawy
Małe dziecko zdobywa wiedzę o otaczającym je świecie na różne sposoby - poprzez własne działanie i poprzez ...

Cieszy mnie, że istnieje portal traktujący dzieci na tyle poważnie, żeby proponować im prawdziwą kulturę na wysokim poziomie. Qlturka.pl kreuje kulturalny smak najmłodszych, jednocześnie szanując ich wrażliwość.

Martyna Samecka, mama Fruzi, ilustratorka-amatorka

Pulpet i Prudencja. Smocze pogotowie przygodowe