Historii powstania człowieka w dziejach ludzkości było już wiele. Powstawał z różnych materiałów (gliny, łez, drewna, kamienia...), przy użyciu różnych sił i w najróżniejszych zakątkach globu ziemskiego. Prawie każda kultura wskazywała na to, że to w jej Axis mundi narodziła się ludzka istota, która dała początek nowemu gatunkowi.
I oto za sprawą Wydawnictwa Namas poznajemy nową historię stworzenia człowieka i poszczególnych ras. Ojczulek-Niebo ulepił go z błota i dał mu wszystko, co potrzeba: dwie ręce, dwie nogi, głowę, włosy, palce etc. I gdy dzieło było już prawie ukończone, zmartwił się Ojczulek mocno. Wciąż czegoś ludzikowi brakowało: biały był jak mąka. Z pomocą przyszła Księżycowa Matula obdarzona zmysłem praktycznym i estetycznym. Przecież, jeśli przyjąć, że ludzie rozbiegną się po całej Ziemi i będą ich tysiące, a może nawet miliony, to nie dość, że będzie nudno, to jeszcze będą się mylić i nie będzie wiadomo, komu pomóc. Od czego są więc farby? Posłużyły już do kolorowania innych elementów świata, mogą jeszcze się przydać przy ludziach. A gdyby tak dać im pięć kolorów? Różowy, żółty, czarny, brązowy i brązowoczerwony? Będą się ładnie odróżniać i szanować nawzajem.
Sytuacja idealna, ale czy możliwa do spełnienia? Swą wątpliwość z czułością wyraża Księżycowa Matula w ostatnim zdaniu książki: „Żeby tylko zrozumiały, małe głuptasy...!" Tak bardzo pragnęła rozwinąć u ludzkich istot tolerancję, szacunek i poszanowanie praw. Tak bardzo chciała, by wszyscy żyli w przyjaźni i zrozumieniu potrzeb innych...
Nie spotkałam wcześniej tak sympatycznej, tak pełnej ciepła i wysublimowanego poczucia humoru opowieści o stworzeniu człowieka. Istoty, jaka powstaje nie tylko z błota, ale z mieszanki miłości, troski, chęci niesienia pomocy i z potrzeby osiągnięcia harmonii na świecie. Człowiek, w którego Ojciec nie tchnął jeszcze życia (czyli nie dał cząstki swojej duszy) jest nieruchomym ludzikiem-zabawką, z którą wszystko można zrobić. Jest coś rozczulającego w ilustracji, która przedstawia takiego ludzika upstrzonego plamami farb różnych kolorów, patrzącego z bezsilnością w górę, zapewne na swych kreatorów, jakby chciał wykrzyczeć: „Hej, co wy mi zrobiliście?! Jak ja teraz wyglądam?!"

Ach, ilustracje Írisz Agócs! Cóż za wyrafinowanie, cóż za finezja i kunszt! Delikatne, akwarelowe, niedopowiedziane, niedosłowne, poetyckie i nieskończenie piękne. Do zachwytu i zadumy. Radosne i refleksyjne jednocześnie. Przedstawiające tak wiele za pomocą tak małej ilości barw i obiektów. Będące dziełami samymi w sobie, a zarazem tak dobrze dopełniającymi tekst autorstwa Gyula Böszörményi - węgierskiego autora, który w Polsce zupełnie nieznany, u naszych zachodnich sąsiadów cieszy się sporą popularnością, szczególnie dzięki serii opowieści o Gregu. Zdobył także kilka nagród, m.in. węgierskiej sekcji IBBY. W swojej twórczości często sięga po motywy ludowe i mitologiczne.
Z nadzieją patrzę w przyszłość. Wierzę, że polscy czytelnicy będą mieli okazję jeszcze nie raz zetknąć się z twórczością Böszörményiego. Wydawnictwo Namas przetarło już szlaki...
Agata Hołubowska
nasza ocena


Kolory ludzi
Gyula Böszörményi
il. Írisz Agócs
przeł. Sebastian Stachowski
wyd. Namas, 2011
Sugerowany wiek: 3+

| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |



Cieszy mnie, że istnieje portal traktujący dzieci na tyle poważnie, żeby proponować im prawdziwą kulturę na wysokim poziomie. Qlturka.pl kreuje kulturalny smak najmłodszych, jednocześnie szanując ich wrażliwość.
Martyna Samecka, mama Fruzi, ilustratorka-amatorka
Narodziny dziecka to dopiero początek. W dniach, tygodniach, miesiącach następujących po tym wydarzeniu następują kolejne narodziny: mamy, taty, babci, dziadka, cioci. Te narodziny (...)