W tej książce jest wszystko, co dobra powieść dla młodzieży zawierać powinna: trochę grozy, nieco psychologii, kilka dziwacznych i ekscentrycznych postaci, osobliwe miejsce akcji, lekko zarysowany wątek miłosny, sporo tajemnicy, a przede wszystkim ogrom przygód, jakie spotykają czwórkę trzynastoletnich bohaterów. Bohaterów, przyznać trzeba, niezwykłych, bo choć pochodzą z różnych stanów USA i z Anglii, choć nigdy wcześniej się nie znali, to łączy ich jedno: każde ma jakąś fobię. Czy to będzie lęk przed śmiercią, owadami, wodą czy zamkniętą przestrzenią. Każda z tych fobii utrudnia życie, a niejednokrotnie ogranicza kontakt z rówieśnikami. By zacząć normalnie żyć i pozbyć się owych przybierających formę manii lęków, trafiają do trudno dostępnej (nie tylko przestrzennie, ale i formalnie) Szkoły Strachu. Wbrew nazwie, szkoła nie uczy strachu, a raczej sposobów na jego pozbycie się.
Jednak błędem byłoby nie wspomnieć, że i sam ten przybytek do przytulnych miejsc nie należy. Nie dość, że stoi z dala od siedzib ludzkich, nie dość, że otacza go las, z którego nikomu nie udało się powrócić, to jeszcze jest zamieszkały przez szkaradne persony i grubego psa o wdzięcznym imieniu Makaron. Szkołę założyła pani Wellington - podstarzała Królowa Piękności, która jednocześnie jest jej dyrektorką, jedyną nauczycielką oraz zarządcą całej ogromnej nieruchomości. Błyskotliwość i niebywała inteligencja idą w parze z gracją i dostojeństwem, czego nie można powiedzieć o przebrzmiałej już dawno urodzie czy skromności (a właściwie jej braku). W szkole jest wiele pomieszczeń, z których tylko nieliczne udostępnione są uczniom, a wśród nich Sala Strachnastyczna lub Biblioteka Cuchnących Dań. Obrzydliwe? A jednak niepozbawione sensu i całkiem pożyteczne.
Czyżby dzieci w czasie wakacji miały być katowane w ławkach kolejną porcją wiedzy? Choć początkowo na to się zanosi, późniejsze nieoczekiwane wydarzenie sprawia, że każde z nich staje oko w oko ze swoim lękiem. Okazuje się, że w obliczu zagrożenia i wobec wyższego celu, jakim jest uratowanie majątku Summerstone przed zagładą, każde z nich potrafi przekroczyć własne możliwości. Czyż nie o to właśnie w tej całej terapii chodzi?
Zaręczam, że podczas lektury ponadtrzystustronicowego tomu na nudę nie ma czasu. Jeśli akurat „nic wielkiego" się nie dzieje, to akcję rozbijają dowcipne i często sarkastyczne dialogi. Sposób wypowiadania się każdej postaci jest mocno zróżnicowany, co jeszcze bardziej uatrakcyjnia treść. Wartko tocząca się akcja, zabawne ilustracje rozpoczynające każdy rozdział, mnóstwo ciekawych pomysłów na zajęcia w tak nietypowej szkole, jej zjawiskowa dyrektorka, a do tego słownik fobii różnorakich (który chyba może nie mieć końca)... Jeśli o mnie chodzi, to nie widzę innej możliwości, jak tylko oddać się lekturze i dać się jej porwać.
Agata Hołubowska*

Szkoła Strachu
Gitty Daneshvari
il. Carrie Gifford
przeł. Rafał Lisowski
wyd. W.A.B., 2010
sugerowany wiek: 8+
*Agata Hołubowska (ur.1981) - z wykształcenia teatralog i etnolog, z zamiłowania podróżniczka i fotograf-amator, a z potrzeby mama i zagorzała czytelniczka dziecięcych książek.
| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |



Qlturka to portal, w którym znajduję cały świat kulturalny Polski w pigułce - ciekawe i warte odwiedzenia z dziećmi miejsca, interesujące pozycje książkowe, a także zaskakująco proste i nowatorskie pomysły na zajęcia plastyczne dla przedszkolaków.
Marta Szczepańska, nauczycielka przedszkola
O ile wydaje się coraz więcej fajnych i wartościowych książek dla dzieci, o tyle jakość filmów i programów telewizyjnych kierowanych do dzieci woła o pomstę do nieba. Pokazuje (...)