Udostępnij

Subtelnie o przemijaniu – recenzja książki „Wdzięczny kwiat”

Dodano: 2011-10-30

Wydawnictwo Namas uraczyło nas kolejną książką nieznanej w Polsce węgierskiej autorki, odkrywając tym samym przed polskimi czytelnikami nowy, jakże piękny świat ilustracji „bratanka" z pewnego porzekadła. Choć powinnam tu raczej użyć słowa „bratanicy", bo mowa będzie o kobiecie, której godność to Sarolta Szulyovszky.


Choć ilustruje książki dziecięce od dawna, to „Wdzięczny kwiat" jest jej pierwszą w pełni autorską książką. Za pomocą obrazów i słów postanowiła przekazać prawdziwą historię, jaka wydarzyła się jej prababci Kato. Ilustracje i tekst na papierze to jedno, a obrazy, jakie powstają dzięki nim w głowie czytającego - to drugie. Trzecie zaś to emocje związane z przedstawionym tematem, którym jest odchodzenie na „niebieskie połoniny".


Babcia Kato (w książce jest babcią, nie prababcią) mieszkała w domu z ogrodem. Pewnego dnia znalazła kwiat, który oparł się upływającemu czasowi i w niezmienionej postaci dotrwał do zimy. Gasnący wzrok babci nie dostrzegł, że kwiat był sztuczny... A jednak dawał staruszce radość z obserwacji drzemiącej w nim woli życia. Bo był to przecież „najwdzięczniejszy kwiat, jaki kiedykolwiek wyrósł w [...] ogrodzie". W pewien zimowy poranek zniknęli oboje... Ale już na wiosnę w miejscu sztucznego kwiatka pojawił się nowy, tym razem prawdziwy.


Pisanie o śmierci dla dzieci jest rzeczą trudną, w Polsce wciąż budzącą wiele kontrowersji. Pojawiło się już kilka książek subtelnie ujmujących ten temat (np. „Żegnaj, panie Muffinie!", „Czy umiesz gwizdać, Joanno?", „Dziewczynka i drzewo kawek" czy bardziej metaforyczna „Gęś, śmierć i tulipan"), a jednak nadal jest to zagadnienie do przepracowania. I nie jest prawdą, że dzieci ono nie dotyczy. Dotyka w taki sam sposób jak... życie. Wszak śmierć jest przy nas od momentu naszych urodzin, tylko usilnie staramy się o tym nie pamiętać...


Sarolta Szulyovszky pokazała swoją wizję przemijania, odchodzenia i odradzania się - niekończącego się cyklu, na który nie mamy wpływu. Książka toczy się nie dwu-, ale trójtorowo: za pomocą baśniowego tekstu prozatorskiego, równoległych do niego ilustracji oraz wierszowanych podpisów pod nimi autorstwa Luci Morandini. Można więc przeczytać ją trzy razy i za każdym razem będzie to inna lektura, choć na ten sam temat. Malarskie ilustracje może nie należą do najweselszych (przeważają w nich stonowane barwy), za to są bardzo charakterystyczne - wydaje się, że figurą wyjściową do malowania postaci ludzkich oraz kota jest kula (co widać także na okładce) i wszyscy bohaterowie mają zamknięte lub wąziutkie, przypominające szparki, oczy. Tak jakby spali, przyjmowali rzeczywistość z ogromnym uczuciem lub przygotowywali się na to, co nieuchronnie ma nadejść. Pochylam się nad tą książką jak babcia Kato nad wdzięcznym kwiatem i... wciąż nie mam dość.


Agata Hołubowska

 

Ocena portalu Qlturka.pl 5

 

Wdzięczny kwiat

 

Wdzięczny kwiat
tekst i il. Sarolta Szulyovszky
Wiersz i projekt graficzny: Luca Morandini
przeł. Sebastian Stachowski
wyd. Namas, 2011
Sugerowany wiek: 6+

drukuj powrót
poleć artykuł

Opinie

Liczba komentarzy: 0 Dodaj swój komentarz

Warto przeczytać

Liczenie z morałem - recenzja książki "Cyferki"

Jakiś czas temu dokonałam odkrycia, że dzieci dzielą się na te, które książki niszczą i te, które ich nie...


Skomplikowany świat Teodorka – recenzja książki „Teodorek i zwariowanych przygód worek”

Gdy ma się te kilka lat, świat wydaje się być miejscem fascynującym. Jednocześnie stawia przed młodym człowiekiem...


I milej się robi, i wilk przestaje być groźny – recenzja książki „Wilczek”

Nie ma co kryć - wilk w kulturze europejskiej nie kojarzy się najlepiej. Już w Biblii możemy znaleźć jego negatywny...


Przygoda razy trzy – recenzja „Przygód Tintina”

Po pierwsze: tłukące się z niewyjaśnionych powodów szkło, szpiegostwo i tajemnica, która zagraża całemu...


Nocne wytwory wyobraźni – recenzja książki „Złe sny”

Niektórzy mówią, że jak zje się za dużo wieczorem, to później ma się złe sny. Inni zwalają...


Nowe dziecko w rodzinie - jak zachować równowagę?
Nie ma chyba rodziców, którzy nie obawialiby się choć trochę o reakcję ich dziecka na sytuację, w której ro...
Zapamiętywanie powinno być frajdą - ale jak to zrobić?
Przyglądając się naszym dzieciom, zastanawiamy się, jak to możliwe, że mogą nauczy się tak dużo w krótkim c...
Bezwarunkowa miłość rodzicielska to nie zawsze łatwe uczucie
Od momentu narodzin dziecko, oprócz zabezpieczenia podstawowych potrzeb życiowych, wymaga akceptacji swojeg...
Mały indywidualista czy cząstka społeczeństwa?
Dziecko w żłobku czy przedszkolu poddawane jest sztuce współpracy. W domu też często jest uczone słuchania ...

"Z Qlturki" - taką odpowiedz słyszę najczęściej, gdy pytam gości, skąd dowiedzieli się o naszej kawiarni.

Malwina Kazimierczak, właścicielka FikuMikuCafé, mama 3-letniej Miki.

Polskie kino dla starszaków? Nie istnieje

O ile wydaje się coraz więcej fajnych i wartościowych książek dla dzieci, o tyle jakość filmów i programów telewizyjnych kierowanych do dzieci woła o pomstę do nieba. Pokazuje (...)

Pszczółka Julia