Udostępnij

Odchodzenie i śmierć ponad prądami - recenzja książki "Tomek i nieskończoność"

Dodano: 2010-05-05

Trudno jest umierać, niezależnie od wieku. Tak jak trudno jest pogodzić się z odejściem bliskiej osoby. Cywilizacja demonizowała śmierć krok po kroku, wyprowadzając ją z domu. Dawno przestała być częścią życia... Nikt już w ostatnią drogę nie wychodzi z ciepłego rodzinnego domu, lśniący samochód wiezie nas z zimnej kostnicy. Jak można więc myśleć, że droga ta prowadzi ku czemuś dobremu? Literatura i psychologia podają nam recepty na godzenie się ze śmiercią starca - wpadają jednak w panikę w przypadku dzieci. Jakby nie działo się tak od wieków. Terapeuci myślą przede wszystkim o tych, którzy zostają.


Michel Déon podjął próbę przeprowadzenia na drugą stronę małego chłopca. Nic w tym z odkrywania Ameryki, zachłysnęliśmy się już przecież Oskarem w Polsce, więc „Tomek i nieskończoność" traci (przez zwłokę - pierwsze wydanie europejskie 1975, polskie 2010)... Chyba jednak nie o wyścigi chodzi. Wyrobiony czytelnik marszczy brwi na kilka niepotrzebnych zabiegów. Zarówno „wykład - wstęp" profesora Leszczyńskiego, jak i posłowie tłumaczki (choć zgoda co do ich treści) - to kwiatek do kożucha. „Wychowany na wielkiej tradycji baśniowej młodziutki czytelnik Michaela Déona bez trudu zrozumie jej symboliczny poetycki język, jej przesłanie i problematykę". To tekst właśnie z wykładu przed. Tak trafny, iż nie ma potrzeby pisania o tym, że książka jest świetna i dlaczego, i o czym...


Sam „Tomek i nieskończoność" w poetyce trochę za bardzo pachnie Saint Exuperym. Choć Déon w swoim pisarstwie jako twórca dezynwoltury tak bardzo chce być po przeciwnym biegunie niż egzystencjaliści. Widać odchodzenie i śmierć są ponad prądami...


Zostawiając sympatie i antypatie literaturoznawcze, jest to książka warta Kanonu Książek dla Dzieci i Młodzieży. Wydaje się, że trochę mało w niej rodziców chorego chłopca, ale może to już tak jest, że nikt z żywych nie pomoże przejść przez tunel?... Dobry zabieg z Maurycym - (zjawą nie z tego, nie z tamtego świata) przewodnikiem. Maurycy mimo swej inności jest jednak w jakiś sposób ludzki, tak jak rodzice nie odpowiada na ważne dla Tomka pytanie: czym jest nieskończoność? I postać kobiety, która zna odpowiedź i śpiew...


Nie udało się rodzicom Tomka ani Maurycemu. Innym także. A przecież czuł, że nadeszła pora gruntownego wyjaśnienia. Będzie to chwila decydująca. W głębi pieczary panowało poruszenie. Jakiś kobiecy głos zawołał: - Jest tutaj pani, która twierdzi, że potrafi odpowiedzieć na to pytanie. - Niech mówi! - rzekł Maurycy. - Ona nie chce tego tłumaczyć publicznie.


Dziecięca ufność pozwala, kiedy nie przeszkadzają dorośli, podejść do wydarzeń ostatecznych jak do czegoś naturalnego. Może też jest w tym godzeniu się na nowe - nawet „ostateczne" coś z mądrości - nie da się zmienić tego, co nieuchronne, o czym zapominają dorośli. Interpretacja „Tomka i nieskończoności" jest zbędna - przecież wszystko mimo poetyckości jest jasne. I nieważne czy Maurycy stał się pierwowzorem „pani Róży" - bo nie mogło być odwrotnie (wystarczy porównać daty pierwszych wydań)... Obok „Ogrodu" - Georga Maaga zdecydowanie jedna z ważniejszych baśni współczesnych, bo nie patrząc na stronę formalną gatunku, to przecież „ludowość wielkomiejska" wyrzuciła śmierć za drzwi.

 

Wydaje się, że tłumaczenie Mileny Kuleszy znalazło się na granicy, której udało się nie przekroczyć, poetyka została zachowana. Niewątpliwie, by traktować kompletnie książkę, trzeba wspomnieć o ilustracjach Étienne Delessert - niesamowicie podkreślają zwłaszcza sny-jawy Tomka o pięknej wyspie z danielami, lwem i liliami afrykańskimi... Miejscami chciałoby się, by te mniejsze rysunki jakoś inaczej wciąć w tekst przy łamaniu, de facto nie ma to jednak znaczenia - tak czy owak edytorsko dobra robota.

 

Jarek Mixer Mikołajczyk*

 

Tomek i nieskończoność, Michel Deon, wyd. G&P

 

Tomek i nieskończoność

Michel Déon

il. Étienne Delessert

przeł. Milena Kusztelska
wyd. Oficyna Wydawnicza G&P, 2010

sugerowany wiek: 10+

 

* Jarosław Mikołajczyk - dziennikarz i animator kultury, instruktor teatralny, twórca Pracowni Konserwacji Bajek.

Prowadzi blog: http://jarekmikolajczyk.blox.pl

 

drukuj powrót
poleć artykuł

Opinie

Liczba komentarzy: 0 Dodaj swój komentarz

Warto przeczytać

Chopin nie jest nudny - recenzja książki "Mazurek"

Biografie można pisać na różne sposoby. Można je pisać chronologicznie, można tematycznie, można podzielić na...


„Kto-książeczki" - przebój szwedzkiego rynku

Pełne akcji obrazkowe książeczki Stiny Wirsén oczarowały tysiące dzieci i rodziców. W Szwecji książeczki...


Kocham to, co robię i nie chcę robić nic innego – rozmowa z Bolesławem Kołodziejskim

Czas przedszkola to dobry okres na pracę z rodzicami. Kiedy dziecko idzie do szkoły, stopniowo zainteresowanie nim maleje u...


Jeszcze trochę słuchowisk - recenzja płyt: „Przygody Tomka Sawyera” i „Bajka o Smoku Obiboku”

Słuchowisko „Przygody Tomka Sawyera" jest na swój sposób bardzo osobliwe. Przede wszystkim -...


Wszędzie dobrze, ale… - recenzja książki „Zwierzyniec państwa Sztenglów”

Są książki dla dzieci, które warto przeczytać nie tylko maluchom, ale i sobie. Na pewno należy do nich...


Sposoby na niejadka
Nieraz podanie dziecku posiłku jest dla rodzica zwyczajnie wyczerpujące. Maluch potrafi odmówić jedzenia w ...
Tajemnice dziecięcego umysłu (część I) …czyli: „o czym myślisz, mój maluszku?”
Psycholog Marta Kochan-Wójcik pisze o tym, co dzieje się w umyśle niemowlęcia – o mechanizmach zdobywania w...
Wychowanie czy rzucanie kłód pod nogi?
Nie każdy dorosły obdarzony jest silną wolą. Często robimy różne rzeczy, o których doskonale wiemy, że robi...
Wizyta u dentysty bez strachu
Ledwie z trudem przetrwaliśmy okres ząbkowania, a już zaczynamy zastanawiać się nad tym, jak zadbać o zdrow...

Qlturka to portal, w którym znajduję cały świat kulturalny Polski w pigułce - ciekawe i warte odwiedzenia z dziećmi miejsca, interesujące pozycje książkowe, a także zaskakująco proste i nowatorskie pomysły na zajęcia plastyczne dla przedszkolaków.

Marta Szczepańska, nauczycielka przedszkola

Skąd się biorą dorośli?

Jaka szkoda, że dzieci nie mogą robić sobie dorosłych tak, jak dorośli robią sobie dzieci. Jakież ciekawe, malownicze, niezwykłe indywidua zaludniałyby wówczas Ziemię! Jakież (...)

Julek i Maja w labiryncie