Udostępnij

Nieco mniej straszna wojna – recenzja książki „Wyspa na ulicy Ptasiej”

Dodano: 2012-01-03

Pamiętam, jak w ósmej klasie szkoły podstawowej czułam przesyt literaturą wojenną. Dla dziecięcego umysłu to było zbyt wiele: obozy, rozstrzelania, głód, bombardowania, zbierająca straszne żniwa i wszechobecna Śmierć. Od tego nadmiaru zaczęłam obojętnieć. Przestałam już tak silnie przeżywać „Medaliony", „Inny świat", wiersze Słonimskiego, Baczyńskiego i Gajcego...

 

Początkowa fascynacja tematyką wojenną (podsycana czynnym udziałem w ZHP i lekturami traktującymi o losach harcerzy, jak choćby „Kamienie na szaniec" czytane trzykrotnie), przerodziła się w niechęć. Jak ja żałuję, że nikt nie podsunął mi wtedy książki Uriego Orleva „Wyspa na ulicy Ptasiej" (co było możliwe, bo pierwsze wydanie ukazało się w Polsce w 1990 roku)! Z innej perspektywy spojrzałabym na Warszawę czasu okupacji.


Jest to historia jedenastoletniego Alka, który ukrywa się sam w getcie. Jego matkę zabrali hitlerowcy, więc chłopiec początkowo mieszkał z ojcem, który pracował w fabryce lin. Fabryka była miejscem bezpiecznym i drugim domem, aż do momentu, w którym gestapowcy nie wywieźli wszystkich jej pracowników do obozu. Alkowi udaje się uciec i skryć w zrujnowanej kamienicy warszawskiego getta. Dni oczekiwania na powrót ojca zamieniają się w pięć długich miesięcy, w czasie których chłopiec musi zadbać o dobrą kryjówkę, odzież i pożywienie. Poznaje w tym czasie okrucieństwa wojny, dwulicowość i zachłanność ludzką, doświadcza głodu i cierpienia. Sam zaś wykazuje się odwagą, sprytem i empatią. Po raz pierwszy także zabija człowieka...


Zdumiewa dojrzałość chłopca, jego umiejętność analizy sytuacji, zaradność, a przede wszystkim optymizm, który trzyma go przy życiu. Alek żyje myślą o spotkaniu z rodzicami, choć coraz mniej wierzy w powrót matki, to na tatę gotowy jest czekać rok, a może dłużej... Alek potrafi zaopiekować się nie tylko sobą, ale także rannym powstańcem, któremu ratuje życie, sprowadzając do swej kryjówki lekarza.


Książka Uriego Orleva jest relacją z wojny widzianej oczami dziecka. Zresztą, jak autor sam podkreśla w jednym z wywiadów, inaczej nie potrafi spojrzeć na ten czas. Przeżył okupację w Warszawie oraz w obozie Bergen-Belsen wraz ze swoim bratem (który nie występuje w powieści) i wciąż czekał na ojca. Ten pojawił się po kilkunastu latach od momentu zniknięcia, a jego powrót nie był radosnym wydarzeniem. Książka jest tylko w części autobiografią. Niektóre zdarzenia przytrafiły się komuś innemu, innych nie było wcale. Co nie zmienia faktu, że jest ona niezwykle wiarygodna i doskonale oddaje realia wojny. Choć nie należy do radosnych i lekkich powieści, poleciłabym ją każdemu, bez względu na wiek.

 

Agata Hołubowska

 

nasza ocena

Ocena portalu Qlturka.pl 5

 

wyspa na ulicy ptasiej

 

Wyspa na ulicy Ptasiej
Uri Orlev
Przekład: Ludwik Jerzy Kern
Ilustracje: Ora Eitan Tchernov
Wydawnictwo Media Rodzina, Poznań 2011
Sugerowany wiek: 12+

drukuj powrót
poleć artykuł

Opinie

Liczba komentarzy: 0 Dodaj swój komentarz

Warto przeczytać

Odkrywane na nowo - ciasto czarownicy

Dzisiaj każde dziecko wie, że czarownice nie spacerują z kotem na ramieniu, nie latają na miotle i rzadko trzymają w...


Do oswajania nieznanego – recenzja książki „Bo ja idę do szpitala”

Tak się złożyło, że przeczytałam tę książkę zaraz po przeczytaniu powieści „Dwa serca anioła" Wojciecha...


Subtelnie o przemijaniu – recenzja książki „Wdzięczny kwiat”

Wydawnictwo Namas uraczyło nas kolejną książką nieznanej w Polsce węgierskiej autorki, odkrywając tym samym przed...


Odświeżona baśń słowiańska – recenzja książki „Brat”

Emilia Kiereś w swej najnowszej książce pt. „Brat" przypomina, a zarazem odświeża rzadko dziś stosowany przez...


Nawet w życiu Milutka zdarzają się czasem przykre chwile... - recenzja książki "Milutek"

Był już Mamutek, jest i Milutek. Ale poza podobieństwem imion nie mają ze sobą nic wspólnego. Otóż Milutek...


Małe leniuszki i jak sobie z nimi radzić - II
Skąd bierze się opór dziecka przed wykonywaniem codziennych czynności? Jak możemy przekonać naszą pociechę ...
Dziecko w chuście – dlaczego warto i od czego zacząć
Niemal pięć metrów materiału może na początku onieśmielać, jednak takie omotanie malucha nie powinno wprawi...
Zamiast nagród i kar – rozmowa z Natalią Dorną
Akceptacja dla przeżyć dziecka nie oznacza przyzwolenia na niepożądane (np. agresywne) sposoby komunikowani...
Dziecko z ADHD na interesującej lekcji
W poprzednim artykule chciałam zainteresować Państwa tematem kreatywnego myślenia naszych dzieci nadpobudli...

"Z Qlturki" - taką odpowiedz słyszę najczęściej, gdy pytam gości, skąd dowiedzieli się o naszej kawiarni.

Malwina Kazimierczak, właścicielka FikuMikuCafé, mama 3-letniej Miki.

Ratunku, marzenia!