To zadziwiające, że mimo głośnego mówienia w mediach na temat praw człowieka, mimo istnienia wielu organizacji pilnujących ich przestrzegania, mimo coraz większej świadomości społecznej, wciąż dochodzą głosy o ich łamaniu. Ciągle jest ich zbyt wiele, a przecież nie wiemy wszystkiego. Wiemy mniej, niż więcej.
Nie wszędzie docierają organizacje, nie mówiąc już o środkach masowego przekazu. Dlatego takich książek jak ta powinno być znacznie więcej. Pozostaje mieć nadzieję, że jest ona zwiastunem napływu tego typu publikacji na rynki księgarskie całego świata.
„Masz prawo" w przystępny sposób przybliża zapisy Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych. W przystępny, bo skierowany do dzieci. Do wszystkich dzieci, szczególnie niepełnosprawnych w jakikolwiek sposób. Tytułowe „Masz prawo" jest początkiem każdego zdania. Dowiadujemy się, że każdy człowiek przede wszystkim powinien być równy wobec innych, traktowany z godnością i sprawiedliwością. Ma prawo do nauki, równego dostępu do sportu i kultury (z naciskiem na dostępność budynków użyteczności publicznej), do założenia rodziny i do tego, by spełniać swoje marzenia... Książka, w ślad za Konwencją, objaśnia, co to znaczy być w pełni akceptowanym w miejscu, które wybrało się na swój dom, do którego to wyboru też ma się nieograniczone prawo.
Po początkowym entuzjastycznym podejściu do lektury tej książki przyszedł czas na refleksję - smutną niestety. Pomyślałam o tych wszystkich szkołach, urzędach czy teatrach z niezliczoną liczbą stromych schodów. O wysokich krawężnikach i skrzyżowaniach poprzecinanych głębokimi bruzdami torów tramwajowych, o pociągach i autobusach, do których nie sposób wejść samemu, jeśli porusza się na wózku. I nikt nie mówi tu o państwie Trzeciego Świata, gdzie stosuje się przemoc i nagminnie łamie prawa człowieka. Tu chodzi o naszą najbliższą rzeczywistość, która z jakiegoś powodu nie idzie w parze z Konwencją podpisaną przez polski rząd w 2007 roku. Tak wiele jest wciąż w tej sprawie do zrobienia...
Treść treścią, ale ilustracje w książce „Masz prawo" to zupełnie inna bajka... Tibor Kárpáti stworzył obrazki bliskie piktogramom. Dzięki temu książka zyskuje jeszcze jeden poziom komunikacji - jest czytelna dla osób słabiej widzących, nieznających języka czy nieumiejących jeszcze czytać. Za pomocą jak najprostszych przedstawień zielonego stworka w roli osoby niepełnosprawnej, znajdującej się w różnych sytuacjach opisanych w tekście, na swój sposób wytłumaczył nie zawsze łatwe zapisy prawne. Posłużył się kilkoma liniami i zaledwie pięcioma wyrazistymi kolorami. Ilustracje, przypominające odmalowane dziecięcą rączką obrazki, tym bardziej powinny trafić do tych, do których książka jest skierowana. I oby trafiła do jak najszerszego grona odbiorców.
Agata Hołubowska
nasza ocena:

Masz prawo
Borbála Pőcz, Dóra Csányi
il. Tibor Kárpáti
przeł. Sebastian Stachowski
wyd. Namas, 2011
wiek: 6+

| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |



Dzieci są jedynymi uczestnikami kultury, którym kontakt ze złą sztuką może wyrządzić krzywdę. Ogromnie cenię Qlturkę za to, że pokazuje, co w sztuce dla najmłodszych dobre, ciekawe i warte uwagi. Nie wyobrażam sobie już sieci bez tego miejsca.
Alicja Morawska Rubczak, badacz i krytyk teatru dla dzieci, kuratorka małych Warszawskich Spotkań Teatralnych
- Bo ty, mamo, nie znasz się na bakuganach! - zarzucił mi śmiertelnie poważnym tonem mój przedszkolak. Jak to się mogło stać? Tak szybko znalazłam się po niewłaściwej stronie? (...)