Polskie dzieci nie mają zbyt wielu okazji, by zetknąć się z literaturą hiszpańską. Mam tu na myśli nie tylko teksty, ale także ilustracje. My, dorośli, wymienilibyśmy kilka znaczących nazwisk z tego kręgu kulturowego, choć łatwiej chyba o zachwyty nad dziełami z obszaru iberoamerykańskiego. Język ten sam, ale poetyka zupełnie inna. Dlatego niezmiernie cieszy mnie fakt, że wydawnictwo Tako z Torunia postanowiło zapełnić tę lukę na polskim rynku wydawniczym, wydając urocze książeczki w kolekcji OQO.
Do tej pory ukazały się cztery tytuły, wszystkie w marcu tego roku. Na stronie wydawcy hiszpańskiego widnieje kilkadziesiąt pozycji dla dzieci w wieku od 3 do 7 lat i siedem dla młodszych dzieci. Czyżby polski wydawca zamierzał pójść tym śladem? Byłoby cudownie, dlatego że pomysłodawcy serii deklarują, iż nie stawiają żadnych ograniczeń literaturze dziecięcej. Ma być nowatorska, wyrafinowana estetycznie, pełna humoru; powinna stymulować do snucia pięknych myśli oraz cechować się wysoką jakością. Jednym słowem - poważne podejście do sprawy.
Pierwszą w dłonie wzięłam rzecz nie byle jaką, bo nagrodzoną w 2006 roku przez hiszpańskie Ministerstwo Kultury za najlepsze ilustracje. Coś w nich jest... To, że są nowatorskie, nie ulega wątpliwości. Są proste - postacie odmalowano możliwie najmniejszą ilością kresek. Za oczy służą dwie kropki. Grube szyje płynnie przechodzą w tułów, nie wyznaczając granicy, ani nie uwypuklając się w miejscu, gdzie powinny być ramiona. Włosy wydają się być przyklejone do głowy. Postać królowej bardzo kojarzy mi się z kobietami z obrazów Modiglianiego - długi nos, frontalne spojrzenie, mało wyraziste oczy... Ale trudno tu mówić o tego typu inspiracjach, ponieważ ilustracje Eleny Odriozoli nie są podobne do niczego innego. Są niepowtarzalne i jedyne w swoim rodzaju. Są oszczędne, łagodne i kolorystycznie stonowane. Delikatnie pociągnięte akwarelą, a gdzieniegdzie wzbogacone powtarzalnym wzorem kwiatów lub kółek. Te wzorki przypominają dmuchawce i są tak samo lekkie, ba!, wydaje się nawet, że równie ulotne, i wystarczy dmuchnąć, a znikną z kartek książki.
Historyjka „O księżniczce, która bez przerwy ziewała" Carmen Gil jest bardzo prosta i właściwie tytuł już wszystko wyjaśnia. Księżniczka ziewa, a wraz z nią cały dwór. Król łamie sobie głowę, jak zaradzić problemowi, lecz nie pomagają ani wykwintne dania z dalekich stron, ani atłasowa pościel, najlepszy śpiewak, medykamenty, ani nawet żółty słoń opowiadający dowcipy... Dopiero przypadek sprawił, że syn służącego tak rozbawił księżniczkę, iż ta przestała ziewać. A gdy się zaprzyjaźnili i zaczęli razem bawić, czego do tej pory królewska córka robić nie mogła - problem zniknął całkowicie. Wszak na wszelkie bolączki najlepszy jest przyjaciel. To się nazywa optymizm! I to taki, który od razu wlewa się do duszy! Polecam z całego serca, a właściwie pozytywnie nastrojonej duszy.:)
Agata Hołubowska
nasza ocena


O księżniczce, która bez przerwy ziewała
Carmen Gil
Il. Elena Odriozola
Przekład: Beata Haniec
Wydawnictwo Tako 2011
Sugerowany wiek: 3+
| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |



Nareszcie portal na świetnym poziomie, który z radością odwiedzam razem z dzieckiem. Pomysły na wspólne spędzanie czasu - nie tylko poza domem, ale także przy ciekawej książce czy muzyce. Gorąco polecam.
Joanna Dark, piosenkarka, mama ośmiolatka
Święta, święta i po świętach, jak niektórzy zwykli mówić. I co nam z tych świąt pozostało? Miłe wspomnienia rodzinnej atmosfery, kilka nadprogramowych kilogramów i (...)