Udostępnij

Kto da się wciągnąć w tę iluzję? – recenzja książki „A niech to czykolada!”

Dodano: 2011-04-08

„Fajna książka!" - mogłabym napisać i na tym zakończyć pisanie recenzji. Ale nie mogę przecież tego zrobić czytelnikom Qlturki. Proszę się zatem nie martwić - uzasadnię swoje stwierdzenie.


Przede wszystkim jest to książka, która mnie bardzo zaskoczyła. Odnoszę wrażenie, mimo wielu już przeczytanych lektur, że nigdy z czymś podobnym się jeszcze nie spotkałam, co, przyznajmy to otwarcie, w dobie postpostmodernizmu (czy jak tam teraz brać naukowa chce zwać obecne czasy - z braku pomysłów na nowe nazwy - co też jest objawem postmodernistycznego pesymizmu) nie jest łatwe. Nawet w literaturze dziecięcej.


Otóż autor, Paweł Beręsewicz, w powieści „A niech to czykolada!" posłużył się dwoma perspektywami: najpierw, jako czytelnicy, śledzimy losy bohaterów fikcyjnej Zylirii, a pod koniec książki dość nieoczekiwanie przenosimy się do Warszawy i kilku miast europejskich. By zaskoczenie było jeszcze większe dodam, że obie rzeczywistości bardzo się ze sobą łączą. Przy pomocy cienkiej nici iluzji...


Warszawę większość z nas zna, ale Zyliria? Cóż to za tajemnicza kraina? Żyją w niej ludzie podobni do nas, może tylko mniejsi. Tworzą rodziny, mieszkają w domach, a dzieci chodzą do szkoły. Tylko dorośli nie pracują, bo nie ma takiej potrzeby. Ich miasto opływa w luksusy dzięki ogromnej rzeszy turystów, która je odwiedza przy okazji każdego Zjawienia i Zniknięcia. Między nimi trwa zaledwie dwudniowy czas Obecności, a potem następuje około sześciuset dni pustki. Pustki, w której panuje smutek i marazm. W ten sposób mieszkańcy Zylirii mierzą czas i mówią na przykład: dziś jest dziewięćdziesiąty szósty dzień tysiąc osiemset dwudziestej piątej pustki. Właśnie tego dnia zaczyna się akcja powieści „A niech to czykolada!".


Sprawcą zarówno Zjawień jak i Zniknięć jest wielka dłoń w kraciastej rękawiczce, wynurzająca się z nieba i podająca Rzecz, którą po dwóch dniach odbiera. To jest właśnie czas Obecności i wtedy Zyliryjczycy i Zyliryjki bawią się i świętują do upadłego. Do momentu Zniknięcia, gdy ogromna Ręka wraca po swój dar. Życie toczyło się jednostajnym rytmem, bez większych zakłóceń, aż do pamiętnego dnia... Wtedy całe miasto poznało odwagę Olego, zaś on sam wpadł na pomysł, który już na zawsze miał zmienić życie obywateli Zylirii...


A Warszawa? To już zupełnie inny temat, ale tutaj rozpisać się nie mogę, bo za dużo bym zdradziła. Poznajemy dość niewesołą historię iluzjonisty, o! pardon, czarodzieja Maestro Bombaliniego, który zupełnie nie jest świadom swojej mocy i wpływu na życie Zyliryjczyków. Właściwie tytuł niewiele mówi, ale i on znajdzie swoje uzasadnienie na stronicach tej ładnej kwadratowej książeczki.


Powieść zilustrował jeden z moich ulubieńców - Piotr Fąfrowicz. Artysta doskonale oddał proporcje mieszkańców Zylirii w stosunku do Rzeczy. Zostawił, tak charakterystyczną dla swojej twórczości, pewną pustkę. Pewien stopień ogólności, który czytelnikowi/widzowi pozostawia miejsce na domysły, na zapełnianie tych małych pustek sobą. Jak choćby na Placu Zjawień w Zylirii. Jeszcze wszyscy się tam zmieścimy!
Książka zdobyła III miejsce w II Konkursie Literackim im. Astrid Lindgren.

 

Agata Hołubowska*


nasza ocena

Ocena portalu Qlturka.pl 5

 

A niech to czykolada! - Paweł Beręsewicz, Stentor 2011

 

A niech to czykolada!
Paweł Beręsewicz
il. Piotr Fąfrowicz
wydawnictwo Stentor 2011
sugerowany wiek: 10+

 

Pod patronatem Qlturka.pl

 

*Agata Hołubowska (ur.1981) - z wykształcenia teatrolog i etnolog, z zamiłowania podróżniczka i fotograf-amator, a z potrzeby mama i zagorzała czytelniczka dziecięcych książek.

 

drukuj powrót
poleć artykuł

Opinie

Liczba komentarzy: 0 Dodaj swój komentarz

Warto przeczytać

Czy fajnie jest być niewidzialnym? - recenzja książki „Niewidzialny Tonino”

Któż z nas nie chciałby czasem uciec od problemów i choć na chwilę stać się niewidzialnym? Taka myśl...


Moje nie znaczy gorsze – recenzja książki „Inne życie”

To jest pewne: zazdrości chyba każdy. Ale niewielu potrafi się do tego przyznać. Chyba że dosłownie zzielenieje się z...


Na to Boże Narodzenie, na ten magii czas – recenzja książki „Wiersze na Boże Narodzenie. Białe sny…”

Wydaje się, że Dorota Gellner potrafi stworzyć wiersze na każdą okazję i na każdy temat. Pojawił się więc na rynku,...


Baśni!

Czy widzieliście te kreskówki, od których roją się programy dla dzieci? Te odpychające, sztuczne kreatury,...


Słów lekkość i wdzięk – recenzja książki „Kameleon. Wiersze i opowiadania dla dzieci”

Tym razem moje spojrzenie padło nie na którąś z książek czytanych w dzieciństwie, lecz na pozycję uwielbianą...


Jak się bawić z pięciolatkiem?
Pięciolatki interesują się życiem i sprawami dorosłych. Naśladują i chętnie odgrywają ich role - bawią się ...
Do serca przytul psa, czyli o czworonożnych terapeutach - wywiad
O pracy psich terapeutów, obawach i nadziejach rodziców i o przemianach dzieci przebywających z psami, Karo...
Każdy ma muzykę w genach – wykład profesor dr hab. Barbary Kamińskiej
Istnieje analogia między uczeniem się muzyki, a uczeniem się mowy. Jeśli chodzi o uczenie się języka ojczys...
Lecznicze działanie ruchu – metoda Weroniki Sherborne
Baraszkowanie z dziećmi, bliski kontakt fizyczny, siłowanie się - to świetne okazje dla rodziców, by lepiej...

Nareszcie portal na świetnym poziomie, który z radością odwiedzam razem z dzieckiem. Pomysły na wspólne spędzanie czasu - nie tylko poza domem, ale także przy ciekawej książce czy muzyce. Gorąco polecam.

Joanna Dark, piosenkarka, mama ośmiolatka

Impresje na temat DZIECKO - Przyroda woła nas

Topnieje śnieg. Za firankami słoneczko zalotnie spogląda w okna ("...wiosno, wiosno czy to ty?"). Przyroda jeszcze otumaniona, ale powoli budzi się ze snu. Już niedługo zazielenią (...)

Krasnoludki - Pucybutki