Jana Brzechwy nie trzeba nikomu przedstawiać. I choć bywa z nim tak, jak ze Słowackim u Gombrowicza: „- Jak to nie zachwyca [...], jeśli tysiąc razy tłumaczyłem [...], że zachwyca. - A mnie nie zachwyca", to jednak jego utwory należą do kanonu literatury dziecięcej. Czasami mam nawet wrażenie, że wdrukowują się w umysł i zostają tam już do końca życia. Sama nie pamiętam, czy pewne wiersze znam, bo czytali mi je rodzice, czy dlatego, że nauczyłam się ich w przedszkolu, czy może usłyszałam w telewizji. Po prostu są w głowie i już. I nie ma się co zżymać - zachwyca czy nie zachwyca nas - dorosłych. (Ja osobiście z dwóch wielkich wolę Tuwima). Dzieci go lubią i znać powinny.
Gdy już się nie da nic zrobić z tekstem, to można „poszaleć" z szatą graficzną. I choć po kilkudziesięciu wydaniach trudno być oryginalnym w tej materii, to jednak wprawnemu rysownikowi zawsze się uda. Tak jak udało się to Piotrowi Rychelowi w najnowszym wydaniu „Stu bajek" wydawnictwa Bajka. Ilustrator znany z okładek czasopisma „Miś" (jego kilkuletni redaktor naczelny), najbardziej rozpoznawalny dzięki „nadaniu twarzy" Detektywowi Pozytywce autorstwa Grzegorza Kasdepke, wniósł świeży powiew do, przyznajmy to szczerze, często nieco zwietrzałych już wierszy Brzechwy. Nowatorsko, dowcipnie, lekko i skromnie przedstawił znanych bohaterów. Nosy ostre lub kulfoniaste, stopy spiczaste lub kłapciate, oczy całkiem malutkie lub jedno większe, drugie mniejsze... Czy to postacie ludzkie czy zwierzęce - zawsze będą miały zachwiane proporcje, śmieszne ubranie i rozbrajające miny. Piotr Rychel w swoich interpretacjach idzie o krok dalej: zwierzętom nadaje ludzkie cechy, nawet jeśli poeta w tekście nie dał wskazówek w tym kierunku. I tak na przykład żubra nazwalibyśmy „dresiarzem", a sławny dzik nie dlatego jest taki groźny, że ma ostre kły, tylko dlatego, że zamienił się w myśliwego i biega po lesie ze strzelbą. W „Małpie" widać tylko jej łapę, która ściąga... perukę jakiemuś miłemu jegomościowi z łysej głowy. Król wyciera sobie but własną brodą... Można by tak wymieniać długo... Żal tylko, że nie każdy wiersz jest zilustrowany.

Wydawnictwo poczyniło znaczne kroki w stronę unowocześnienia trącącego już myszką zbioru. Przede wszystkim wnikliwa redakcja usunęła błędy językowe, a dodała słowniczek, który wyjaśnia znaczenia archaicznych wyrazów. (Pamiętam, jak sama długo zastanawiałam się, co to jest feler...). Ułatwi to lekturę młodym czytelnikom i zaoszczędzi czasu w wertowaniu słowników.

„Sto bajek" w nowej odsłonie i brawurowej szacie graficznej będzie wspaniałym prezentem pod choinkę. Oraz na każdą inną okazję. Swoją drogą, czy ktoś pokusił się o policzenie wszystkich wydań tego zbioru?
Polecam większym i mniejszym czytelnikom. Jedni spotkają się ze wspomnieniami, inni z celnym humorem, a jeszcze inni z fantazją i bogatym światem ciekawych postaci. Albo ze wszystkim naraz.
Agata Hołubowska
nasza ocena


Sto bajek
Jan Brzechwa
il. Piotr Rychel
wyd. Bajka
sugerowany wiek: 3+

| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |



Dzieci są jedynymi uczestnikami kultury, którym kontakt ze złą sztuką może wyrządzić krzywdę. Ogromnie cenię Qlturkę za to, że pokazuje, co w sztuce dla najmłodszych dobre, ciekawe i warte uwagi. Nie wyobrażam sobie już sieci bez tego miejsca.
Alicja Morawska Rubczak, badacz i krytyk teatru dla dzieci, kuratorka małych Warszawskich Spotkań Teatralnych
W grudniu spędziłam wiele godzin w fajnym miejscu. Proszę sobie wyobrazić, że odnalazłam w nim uśmiechniętych rodziców i szczęśliwe dzieci. To takie przedszkole, w którym (...)