Ze wszech miar zaskoczyła mnie ta książka. Sprawiła, że inaczej zaczęłam myśleć o tych wszystkich „bezproblemowych" dzieciach z nadzieją, że stanowią zdecydowaną mniejszość. Tytułowa Grzeczna ma na imię Lusia i jest dziewczynką „pod linijkę".
W różowej sukience z białym kołnierzykiem, z gładko przyczesaną grzywką i nieskazitelną buzią wydaje się być ideałem dziecka. Powstaje pytanie: ideałem dla kogo i po co? Grzeczne dziecko to takie, które pilnie się uczy, jest czyste, posłuszne i zawsze uśmiechnięte. Grzeczne dziecko to takie, które nie ma swojego zdania, ba! nawet swojego ego. Jest marionetką, którą dowolnie można sterować. Tak uciśniona natura musi się kiedyś zbuntować. Musi krzyknąć: „Dość tego!" tak, jak zrobiła to Lusia.
Lusia była tak grzeczna i miła, że pewnego dnia po prostu zniknęła. A właściwie wtopiła się w ścianę. Choć widziała i słyszała, co się wokół niej dzieje, sama pozostała niezauważona. Lusia nie potrafiła być zwyczajnym dzieckiem, które mówi o tym, co mu ślina na język przyniesie, dając przy tym upust fantazji. Ona potrafiła tylko się zgłaszać i odpowiadać na zadane pytania. Była po prostu NIJAKA. Biedna, nieszczęśliwa dziewczynka, o której z czasem wszyscy zapomnieli...
Któż wie, jak dalej potoczyłby się los tej istotki, gdyby nie owo drapanie w gardle, ów od dawna niewydobyty głos, który postanowił wreszcie dać o sobie znać. Lusia wrzasnęła, a wraz z krzykiem zyskała siłę, która pozwoliła zrobić z niej maszynę rozbijającą ścianę. Och, oczywiście, otoczenie jest zaskoczone taką postawą Grzecznej, ale zdziwienie narasta, gdy ze ściany wyłaniają się kolejne dziewczynki - jest ich dwanaście, a na koniec wychodzi także prababcia. Jedna jedyna Lusia zdobyła się na odwagę, by przerwać ten przeklęty łańcuch...
Nie przez przypadek uwięzione w ścianie są same postacie płci żeńskiej - wydaje mi się, że dziewczynki łatwiej jest wcisnąć w ciasne ramy konwenansów: ładna buzia, różowa sukienka, dwa warkoczyki, „dziewczynce nie wypada", „nie skacz, bo się pobrudzisz", „nie biegaj, bo się spocisz", „uśmiechnij się", „wyprostuj się"... Chłopcy ze swej natury są bardziej buńczuczni, łatwiej potrafią dać ujście nadwyżce energii: piłka nożna, rower, chodzenie po drzewach, bieganie po „zakazanych" terenach etc. A te wszystkie chłopczyce i urwisie, które biegają razem z nimi, będą miały łatwiej w życiu. Bo Natury nie da się oszukać. Doskonale o tym wiedział Zygmunt Freud, gdy pisał książkę „Kultura jako źródło cierpień".
Duet Gro Dahle i Svein Nyhus dał już się poznać polskim czytelnikom z jak najlepszej strony („Włosy mamy"), a i sam Nyhus zachwycił swoją autorską książką („Tato"). „Grzeczna" jest konsekwentnie stworzoną publikacją: na lewym marginesie nieco poetycki, luźno rozłożony tekst, a zaraz obok półtorastronicowa ilustracja - obraz niepokojący, zaszyfrowany i równie poetycki co tekst. Obraz, który trochę przeraża zachwianymi proporcjami, nietypową perspektywą i odrealnieniem, a jednocześnie wciąga i każe zadawać trudne pytania. Miejmy odwagę się z nimi zmierzyć...
Agata Hołubowska
nasza ocena


Grzeczna
Gro Dahle
Il. Svein Nyhus
Przekład: Helena Garczyńska
Wydawnictwo EneDueRabe, 2010.
Sugerowany wiek: 5+

| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |



Qlturka to skarbnica pomysłów, jak twórczo spędzić czas dzieckiem; sito, które pomaga wybierać co dobre i bezpieczne dla naszych maluchów oraz pigułka wiedzy o mądrych i pięknych książkach.
Nie ma dnia, żebyśmy tu nie zaglądali!
Ula Morga, właściciel pracowni animacji Esy-floresy, mama Mikołaja (4 l.)
Dziś piszę jako świeżo upieczony ojciec. A może raczej - świeżo oskubany. Ale zacznijmy od początku... Maja urodziła się 9 stycznia, w samo południe, w warszawskim szpitalu przy (...)