Udostępnij

Co by na to powiedział Fryderyk Ch.? – recenzja książki „Nazywam się… Fryderyk Chopin”

Dodano: 2010-07-23

Z okazji dwusetnej rocznicy urodzin najwybitniejszego polskiego kompozytora podjęto wiele działań w celu przybliżenia jego postaci i muzyki. Powstało nowe muzeum, pojawiło się czasopismo, stworzono wiele projektów artystycznych, w tym nowe książki, także dla dzieci i młodzieży. Jedną z nich jest „Nazywam się... Fryderyk Chopin" autorstwa Aleksandry Zgorzelskiej.

 

Książka należy do serii „Nazywam się...", traktującej o znanych postaciach świata kultury, religii i nauki, pisanej w pierwszej osobie (bezpośredni zwrot do czytelnika), mającej na celu przybliżenie biografii wybitnych osobowości, a której głównym odbiorcą z założenia ma być młodzież. Próbując więc wcielić się w jedną z jej przedstawicielek, zabrałam się do lektury „Fryderyka Chopina".


I cóż? Przyznaję, że nieco się zawiodłam. Bo choć sama idea i koncepcja wydawnictwa jest całkiem słuszna, a książka posiada walor edukacyjny i zapewne swą „misję" spełnia, to z jej realizacją jest już gorzej. A to wszystko dlatego, że zabrakło mi pewnej konsekwencji, choćby językowej i czasowej. Widząc słowo „Cześć" na samym początku, spodziewałam się, że oto Wielki Kompozytor „przemówi" do mnie współczesnym, młodzieżowym językiem. Tymczasem autorka raz używa słownictwa rodem z dziewiętnastowiecznej literatury romantycznej, innym razem ustami narratora „wybiega" w przyszłość i mówi o pociągach, samolotach, telefonach komórkowych, CD i DVD. Jeśli już zgodzimy się na uwspółcześnienie, to dlaczego Chopin o kobietach nie mówi inaczej, jak „urocza", „czarująca" i „wyglądała prześlicznie"? Jaki chłopak obecnie wyrażałby się w ten sposób o swoich koleżankach?! Swoją drogą uważam, że tego typu słowa są chętniej używane przez płeć piękną i tutaj autorka się zdradziła, a przecież „przemawia" do czytelnika mężczyzna. Dlaczego jest wyjaśnienie słowa „kawiarnia", a nie ma takich jak: nokturn, opus, cavatina, kontrapunkt etc.? Jeśli nie bezpośrednio w tekście, to chociaż w słowniczku, jaki mógłby zaistnieć na końcu książki. Ale nie istnieje. Może się zatem okazać, że książka będzie w pełni zrozumiała tylko dla uczniów szkół muzycznych, bo nie liczmy na to, że dzieci otrzymają wyjaśnienia tego typu pojęć na lekcjach muzyki w szkole podstawowej czy gimnazjum.


Ciekawa byłam ilustracji Józefa Wilkonia, bo w takiej „odsłonie" nie miałam okazji ich jeszcze oglądać. I znów zawód. Uważam, że artysta zdecydowanie lepiej sprawdza się w portretowaniu zwierząt niż ludzi. Rozmyta akwarelowa plama bardziej rozbudza wyobraźnię wtedy, gdy obrazuje kota czy ptaka niż ludzi XIX wieku. Jeśli już założono (całkiem słusznie), że książka ma zaznajomić nie tylko z samą postacią, ale kontekstem historycznym (czego się oddzielić zresztą nie da), to dlaczego nie wspomóc się ilustracjami, które mogłyby ukazywać stroje, wnętrza czy architekturę epoki? Ale nie ukazują, bo niewiele na nich widać. Zupełnie nieobiektywnie muszę też przyznać, że niektóre z postaci są... brzydkie. Choćby taka George Sand. Inne wyglądają jak zjawy z sennego koszmaru, jak na przykład Adam Mickiewicz. Odnoszę wrażenie, że sam Mistrz miał trudności z ilustrowaniem tej książki.


Mimo wielu jej wad uważam, że książka jest pozycją wartościową, poprzedzoną na pewno wnikliwymi studiami niejednej biografii Chopina. Jej pojawienie się jest dobrym krokiem w kierunku zachęcenia młodzieży do zapoznania się z historią wybitnego artysty, któremu przyszło żyć w bardzo trudnych czasach.

 

Agata Hołubowska*

 

Nazywam się Fryderyk Chopin, Aleksandra Zgorzelska, il. Józef Wilkoń, wyd. Media Rodzina


Nazywam się... Fryderyk Chopin
Aleksandra Zgorzelska
il. Józef Wilkoń
wyd. Media Rodzina, 2010

sugerowany wiek: 7+

 

*Agata Hołubowska (ur.1981) - z wykształcenia teatralog i etnolog, z zamiłowania podróżniczka i fotograf-amator, a z potrzeby mama i zagorzała czytelniczka dziecięcych książek.

drukuj powrót
poleć artykuł

Warto przeczytać

Fasolkowo z Tridulkami, czyli relacja ze spotkania w Kalimbie

W oczekiwaniu na Krzysia Tik-Taka (Krzysztof Marzec), Ciotkę Klotkę (Ewa Chotomska) i Profesora Ciekawskiego (Andrzej...


Wszystko o czytaniu dzieciom - poradnik, cz. IV. - wywiad z psychologiem

Kiedy warto zacząć uczyć dzieci czytać? Jak oswajać je z książkami, zanim nauczą się czytać? Czy i dlaczego 6-latki...


Badziewne ilustracje psują gust

Większość rodziców pragnie, by w przyszłości ich pociechy miały tak zwany dobry gust. Dorośli marzą, że gdy ich...


Czy fajnie jest być niewidzialnym? - recenzja książki „Niewidzialny Tonino”

Któż z nas nie chciałby czasem uciec od problemów i choć na chwilę stać się niewidzialnym? Taka myśl...


Dzieciom nasze książki się podobają - rozmowa z Joanną Piskorską-Wasilewską i Tomaszem Kuźmickim z wydawnictwa EneDueRabe

Każda z naszych książek to nie tylko niesamowite przeżycie emocjonalne, ale też doznanie estetyczne, przygoda z piękną...


Napięcia emocjonalne u dzieci
Bardzo wielu dorosłych przeżywa napięcia emocjonalne i radzi sobie z nimi poprzez uprawianie sportu, jedzen...
Colourstrings – przyjazny świat muzyki
"Muzyka to podróż do czarodziejskiego świata muzycznych kolorów. Przewodnikiem po tej magicznej krainie jes...
Jak najdalej od sztampy w nauce czytania – wywiad z pedagogiem Barbarą Bieleń
O tym, w jaki sposób przebiega proces nauki czytania i jak ułatwić go dziecku - mówi dr Barbara Bieleń, wyk...
Dziecko w świecie muzyki
Jak to jest w brzuchu u mamy: egipskie ciemności, uśpiony przez wodę zmysł powonienia... i ogromna dawka dź...

Qlturka to skarbnica pomysłów, jak twórczo spędzić czas dzieckiem; sito, które pomaga wybierać co dobre i bezpieczne dla naszych maluchów oraz pigułka wiedzy o mądrych i pięknych książkach.
Nie ma dnia, żebyśmy tu nie zaglądali!

Ula Morga, właściciel pracowni animacji Esy-floresy, mama Mikołaja (4 l.)

Impresje na temat DZIECKO - Śmierć

Wróciliśmy z pracy - a tu, niespodziewanie, jeden z naszych kotów odszedł na wieczną wachtę. Położył się w ogrodzie, pod krzaczkiem i postanowił przenieść się do nieba dla (...)

O księżniczce,  która bez przerwy ziewała