Udostępnij

Całkiem nieźle, jak na początkującego detektywa – recenzja książki „Detektyw Kefirek i pierwszy trup”

Dodano: 2011-01-28

Znów dałam się wciągnąć w akcję! Tym razem sprawa jest niebagatelna: najpierw nieznani sprawcy włamali się do domu wróżki Kasandry. Potem w całej dzielnicy o czwartej nad ranem rozwyły się alarmy, a później pojawił się... trup.

 

Ciało Oliwera Pyzy znaleziono w jego domu, na korytarzu, tuż przy włączniku alarmu. A że umarł w tę samą noc, w którą wróżka zorganizowała zbiorowe wycie alarmów (chcąc wymusić na agencji ochrony obniżenie kosztów abonamentu), podejrzenie o współudział w morderstwie padło na nią. Na szczęście pani Kasandra jest sąsiadką Teosia Kefirka - początkującego detektywa, który nie przepuści okazji, by rozwiązać kolejną zagadkę (pierwszą rozwiązał w tomie „Detektyw Kefirek na tropie kościotrupa").

 

Do sprawy zabiera się z pełną powagą i z pomocą swego przyjaciela Dominika, który ma nieprzeciętny dar logicznego myślenia i kojarzenia faktów (niezbędne w pracy detektywistycznej). Na właściwy trop naprowadziły chłopców... psie kupy! Uuughhh, śmierdząca sprawa! Ale nawet od takich detali koledzy mają eksperta - to młodszy brat Teosia, Zachariasz zwany Młodszym, i jego kolega Bartuś pasjonują się psami i ich odchodami. Po zapachu potrafią rozpoznać, jakie zwierzę zostawiło po sobie ślad. W akcji bierze udział także Karolina - prymuska z klasy starszych chłopców, która również świetnie dedukuje i nie boi się spotkania z przestępcami. Tak, tak, bo dzieciaki nieoczekiwanie trafiają na rywalizację dwóch gangów w walce o spore pieniądze. Ostatecznie zagadka zostaje rozwiązana, a wnioski dzieci bardzo przydają się policji w rozwikłaniu łamigłówki.


Książka „Detektyw Kefirek i pierwszy trup" jest tak napchana szczegółami, przygodami, poszlakami i różnymi interpretacjami wydarzeń, że nie sposób w pełni oddać jej treść w kilku zdaniach. Zresztą, nie mam nawet takiego zamiaru. Autorka, Małgorzata Strękowska-Zaremba, bardzo umiejętnie prowadzi czytelnika po nitce do kłębka, celowo wiążąc od czasu do czasu supły po to, by urozmaicić akcję powieści i zmusić do własnych dedukcji, a ostatecznie całość wyprostować i zwinąć kłębek w zgrabną kulkę. Ta „kulka" zachęca do tego, by sięgnąć po inne książki tejże pisarki, niejednokrotnie już nagradzanej. Książka o detektywie Kefirku trzyma w napięciu do ostatniej strony, działa na wyobraźnię, ale nie straszy zupełnie. Tu nawet trup i cmentarz nocną porą nie są straszne. Za to znajdzie się sporo zabawnych gier słownych i sytuacji.


Oprócz zagadki kryminalistycznej jest jeszcze jeden wątek: otóż Młodszy chce mieć psa. Jego rodzice, zainspirowani książką („Rózgą" Grzegorza Kasdepke, jak sądzę), postanawiają wystawić go na próbę i każą opiekować się wyobrażeniem czworonoga. Kupują smycz i pilnują, by chłopiec wyprowadzał ją na spacer. Choć przedszkolak nie przechodzi próby, to jednak rodzice uświadamiają sobie, że ich metody wychowawcze nie zawsze zdają egzamin. Ta powieść jest więc także lekcją dla starszych czytelników. Szczerze polecam! I już proponuję zająć sobie kolejkę po książkę, bo kto pierwszy ją złapie, ten szybko nie puści!

 

Agata Hołubowska*

 

nasza ocena

Ocena portalu Qlturka.pl 5

 

Detektyw Kefirek i pierwszy trup, Małgorzata Strękowska-Zaremba, WAB

 

Detektyw Kefirek i pierwszy trup
Małgorzata Strękowska-Zaremba
il. Olga Reszelska
wyd. W.A.B., Warszawa 2011
sugerowany wiek: 9+

 

*Agata Hołubowska (ur.1981) - z wykształcenia teatrolog i etnolog, z zamiłowania podróżniczka i fotograf-amator, a z potrzeby mama i zagorzała czytelniczka dziecięcych książek.

 

drukuj powrót
poleć artykuł

Opinie

Liczba komentarzy: 0 Dodaj swój komentarz

Warto przeczytać

Słów lekkość i wdzięk – recenzja książki „Kameleon. Wiersze i opowiadania dla dzieci”

Tym razem moje spojrzenie padło nie na którąś z książek czytanych w dzieciństwie, lecz na pozycję uwielbianą...


Przekleństwa, przekręty i... Chopin - wywiad z Michałem Rusinkiem

Nigdy bym o sobie nie powiedział, że jestem pisarzem książek dla dzieci. Nie, ja pisuję przy okazji; zdarza mi się....


Więcej o kotach – recenzja książki „Koty, czyli historie z pewnego podwórka”

Było już o kocie w butach, o takim, który marzy o mleku, o Procie, któremu same figle w głowie, był też...


„Ta spocona, goła małpa to pierwszy człowiek” – recenzja książki „Tak się wszystko zaczęło”

Choć mój syn ma dopiero trzy lata, z pasją ogląda i prosi, by mu czytać książki o dinozaurach. Tak samo z ogromnym...


Dobra treść w nieciekawej formie – recenzja książki „Majka, Marcel i sekret kamienicy”

Majka jest zwyczajną dziewczynką. Chodzi do szkoły, ma młodszą siostrę, dwóch fajnych kuzynów, a niebawem...


Mały geniusz w dziecku
Każdy rodzic chce być dumny z osiągnięć swojej pociechy! Nasza rola nie polega jednak na „programowaniu gen...
Kciuk kontra smoczek, czy można wybrać mniejsze zło? Z rozważań terapeuty mowy
Całkiem niedawno mój kilkunastomiesięczny syn pożegnał się ze swoim bliskim przyjacielem - smoczkiem. Tak t...
Szczęście działa jak Słońce - rozmowa z Krystyną Łukawską
Rodzic, który ma w sobie dużo radości życia, inaczej zareaguje na niską ocenę przyniesioną przez dziecko, n...
Zachcianki – spełniać czy nie?
Od urodzenia dzieci przede wszystkim potrzebują miłości, akceptacji, pochwał, swobody, ale i wsparcia, by m...

Qlturka to skarbnica pomysłów, jak twórczo spędzić czas dzieckiem; sito, które pomaga wybierać co dobre i bezpieczne dla naszych maluchów oraz pigułka wiedzy o mądrych i pięknych książkach.
Nie ma dnia, żebyśmy tu nie zaglądali!

Ula Morga, właściciel pracowni animacji Esy-floresy, mama Mikołaja (4 l.)

Bajka - Pomagajka