Jeśli Wasze dzieci mają swoją ulubiona ciocię, jeśli zawsze marzyliście o takiej lub z rozrzewnieniem wspominacie - koniecznie przeczytajcie! Ten pean ku czci cioć - tych wspaniałych, mających czas, na przyjście których nie można się doczekać. Może trochę ekscentrycznych, czasem śmiesznych (to znaczy innych niż wszyscy), nieprzywiązujących wagi do rzeczy, do których przywiązuje wagę, zazwyczaj w sposób powierzchowny, świat...
Taka była też Ciocia Jadzia. Nie pozwalała za wszelką cenę wygrywać w warcaby (to było, zdaniem ciocinej bratanicy, jedyną jej wadą). Nosiła ogromną busolę zamiast zegarka. Nie bała się żadnych „podejrzanych typów". Miała, trochę pewnie podobnych do niej, łagodnie mówiąc, nieco dziwnych znajomych. Ot, by chociaż wspomnieć Genka Powsinogę, Heńka Rockmana, Stefana Salcesona czy Pelagię Rzepę. Patrzyła na ludzi od wewnątrz, a nie sądziła po pozorach. Ciocia Jadzia gotowa była pomóc tym, którzy tego potrzebowali. Stawić czoła złodziejowi grasującemu w autobusie. Pozwalała się bawić farbami w nowej bluzce i ponosić konsekwencje swojej decyzji - w rozmowie z rozgniewaną mamą.
Jednak i Cioci Jadzi czasem przydarzały się kłopoty - pech chciał, że w czasie nauki walca wiedeńskiego Pan Witold Żaba przydepnął jej sukienkę i... złamała nogę. Ciocia Jadzia nie byłaby Ciocią Jadzią, gdyby pech nie okazał się tylko pozornym. Zawsze bowiem z opresji wychodziła cało. Tym razem pobyt w szpitalu wydał plon miłosny - poznała swego późniejszego narzeczonego - lekarza Zenona Pieluszkę. Kilka dni po opuszczeniu szpitalnych murów raczyła swego doktora pierogami z serem... A wujek Franek, którego odwiedzała na cmentarzu, był też zadowolony, z uśmiechem przyglądał się z fotografii całkiem obiecującej nowej znajomości.
Ciocia Jadzia potrafiła nauczyć, czym jest przyjaźń, że nie jest ważne, czy ktoś mówi: „ciąg" i „zdejm", zamiast „ciągnij", „zdejmij". Istotne, jakim jest człowiekiem i czy chce się uczyć od przyjaciela, nie tylko poprawnej polszczyzny. Dla swej bratanicy Ciocia Jadzia zrobiłaby wszystko (co, oczywiście, uznałaby za słuszne) - ucharakteryzowała się nawet odpowiednio, by wyruszyć na przedszkolną imprezę z okazji Dnia Dziadka. Tylko przed nią można było pochylić głowę i przyjąć wszelakie uwagi, nawet pouczające, niezbyt przyjemne, bo... zawsze prawdziwe.
Tchnąca optymizmem opowieść o takim „dobrym duchu" rodziny, który przychodzi, kiedy trzeba, potrafi przytulić, ma zawsze swoje zdanie i tym, między innymi, bardzo najmłodszej części rodziny imponuje. Ciepła, dowcipna, pokazująca siłę ciocinego wsparcia i potrzebę bycia blisko takiej szczególnej osoby. Każdy ma pewnie taką swoją ciocię. Czy podpisujemy się zatem pod pomysłem Cioci Jadzi o ustanowieniu Dnia Cioci?! Skoro są różne inne Dni do celebrowania... Namawiam!
Anna Kossowska-Lubowicka
nasza ocena


Ciocia Jadzia
tekst i il. Eliza Piotrowska
wyd. Media Rodzina, 2009
sugerowany wiek: 5+
| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |



Qlturka.pl jest doskonałym źródłem wiedzy o wydarzeniach kulturalnych, polecanych książkach; skarbnicą mądrych pomysłów na upominki dla moich siostrzenic.
Edyta Sudoł, specjalista PR
Kocham moje dzieci najbardziej na świecie. Naprawdę. Co prawda czasami sama muszę sobie o tym przypominać, ale fakt pozostaje faktem. (...)