Udostępnij

Drogi i dróżki na małe nóżki – recenzja gry „Dzieci z Carcassonne”

Dodano: 2011-11-12

Wcześniej czy później nadchodzi taki moment, że na hasło „zagraj ze mną mamo/tato" ma się ochotę wziąć nogi za pas. Nie przypuszczałam, że to kiedyś nastąpi, ale zdążyłam znienawidzić nawet chińczyka, moją ukochaną grę z dzieciństwa!


Bo mucha brzęczy, zegar tyka, rzucasz kostką... i rzucasz... i rzucasz... i dalej nie ma szóstki, a jak już wypadnie, to odliczasz pola, następnie uciszasz spory, kto powinien stać na polu, a kto obok pola i jedyny sens, jaki w tym dostrzegasz, to doskonalenie umiejętności liczenia do sześciu. Jednak w końcu nadchodzi taki moment, gdy czujesz, że szczęki zaraz ci rozerwie potężne ziewnięcie, albo zaśniesz i spadniesz z krzesła. Ale nie trać ducha, udręczony rodzicu! Jest nadzieja!

 

„Dzieci z Carcassone" to gra, przy której znudzeni i zmęczeni rodzice w końcu odetchną z ulgą i do tego poczują rozkoszny dreszczyk emocji. Żadnych kostek, żadnego oczekiwania na szóstkę, na rybkę albo wędkę. Każdy ruch zmienia sytuację. Czysty relaks, prawdziwa przyjemność.

 

Trudno powiedzieć, że to gra planszowa, bo nie ma tu planszy w tradycyjnym rozumieniu rozkładanej tektury. Gracze (można grać we dwoje, troje i czworo, oczywiście im więcej uczestników, tym gra jest bardziej emocjonująca) mają do dyspozycji po osiem pionków i stos kwadratowych kartoników, na każdym jest fragment drogi i kolorowe postacie dzieci. Losuje się po jednym kartoniku i dokłada go do położonych poprzednio. Chodzi o to, by zbudować drogę zamkniętą z dwóch stron w taki sprytny sposób, aby było na niej jak najwięcej postaci w kolorze naszych pionków. Wymaga to czujnego obserwowania planszy i ruchów przeciwników, bo wygrywa ten, kto pierwszy umieści wszystkie swoje pionki na planszy.

 

Gra jest bardzo porządnie wykonana, kartoniki są grube, pionki duże i drewniane. Nie do zdarcia.

 

I jeszcze wam powiem, że pierwszy raz w historii naszej rodziny to ja chodzę za dziećmi i proszę, by ze mną zagrały.

 

Dorota Smoleń

od-rana-do-wieczora.blog.pl
www.dwiechochelki.pl

 

nasza ocena

Ocena portalu Qlturka.pl 5

 

Dzieci z Carcassonne

 

Dzieci z Carcassonne
liczba graczy: 2 - 4 osoby
czas gry: ok. 20 minut
wyd. Rio Grande Games

wiek: 4 +

 

drukuj powrót
poleć artykuł

Opinie

Liczba komentarzy: 0 Dodaj swój komentarz

Warto przeczytać

Dwa wymiary edukacji - rozmowa z Filipem Miłuńskim, twórcą gier planszowych

O tym, czy w Polsce narodzi się tradycja towarzyskiego grania w gry planszowe i o tym, jak wybrać odpowiednią grę dla...


Kolorowo-wycinankowo od Kalimby – recenzja wycinanki „Rodzinka” i kolorowanki „A to? Kto to?”

Kalimba to nie tylko gry. To także przytulanki, zabawki, stroje karnawałowe, ubrania, instrumenty, czy materiały edukacyjne....


Podejmij wyzwanie – recenzja gry „Brain challenge”

Możemy zabraniać dzieciom zabawy z komórką, ale bardziej rozsądne będzie podpowiadanie, które aplikacje są...


Gra w piłkę… karcianą – recenzja gry Futbol Ligretto

Futbol Ligretto to gra, która wzbudza wiele emocji, dla mnie, jako kobiety, częściowo niezrozumiałych. Idealnie...


Twórcy i niszczyciele, czyli recenzja gry „Make&Break”

Zabawa w budowanie cieszy wszystkie dzieci, duże i małe, ale zabawa w burzenie to dopiero frajda! Nic więc dziwnego, że gdy...


Dziecko z ADHD. Czy kreatywność przeszkadza?
Dzieci z ADHD są bardzo inteligentne. Często zaskakują nas swoimi pomysłami oraz nietuzinkowymi rozwiązania...
Jak czytać? - druga część poradnika czytania dzieciom
W części I przedstawiliśmy wiele dowodów na potwierdzenie tezy, że warto czytać dzieciom książki, zachęcają...
Woda mi niestraszna! O zachęcaniu dziecka do kąpieli
Wielu rodziców odczuwa dreszcze na samą myśl o wieczornej kąpieli. Niestety, niektóre dzieci nie czerpią ra...
Sześciolatki gotowe do szkoły
Z aktualnych badań opinii publicznej wynika, że 58% dorosłych Polaków jest przeciwnych obniżeniu wieku szko...

Qlturka.pl jest doskonałym źródłem wiedzy o wydarzeniach kulturalnych, polecanych książkach; skarbnicą mądrych pomysłów na upominki dla moich siostrzenic.

Edyta Sudoł, specjalista PR

Czy wojna jest dla dziewczyn?