Czekaliśmy, czekaliśmy i wreszcie się doczekaliśmy. W wydawnictwie Egmont ukazała się kolejna gra, która wciągnie i małych, i dużych. Nauka kolorów i prostego liczenia to tylko efekt uboczny tej wspaniałej rodzinnej zabawy.
Cztery kostki, 4 płytki z głowami stonogi, a nóg... łącznie czterdzieści pięć. Cóż, przecież to, że stonogi mają nóg sto, jest kwestią umowną... Wystarczy mały stolik lub fragment dywanu, od dwóch do czterech graczy i można zaczynać.
Celem gry jest zdobycie dla swojej stonogi jak największej liczby butów. A jest w czym wybierać - czarne „papucie", granatowe glany, żółte pantofle, zielone trampki i kozaki w biało czerwone paski - można zdobyć w jednej kolejce dwa, trzy lub cztery takie same buty. Każdy gracz otrzymuje po jednej głowie, a resztę musi sobie w czasie gry uzbierać. W każdej kolejce może wykonać 3 rzuty 4 kostkami, na których widnieje obuwie, a także złota gwiazdka. W zależności od tego, co wypadnie, gracz decyduje, które buty będzie w danej kolejce zbierał. Do dyspozycji ma płytki z 4, 3 i 2 takimi samymi butami. Wygrywa ten gracz, którego stonoga ma najwięcej obutych nóg.

Gra została pomyślana tak, by sprawiać frajdę tym najmłodszym i tym nieco starszym graczom, dlatego też są dwa warianty do wyboru. Zasady są bardzo proste, a do tego, co ważne, a wcale nie takie oczywiste dla niektórych producentów, klarownie opisane w instrukcji.
„Nogi Stonogi", jak wszystkie gry Egmontu, są doskonale wykonane, solidne, a zarazem atrakcyjne graficznie, za co odpowiada tym razem Maciej Szymanowicz, znany ilustrator. Dodatkową zaletą gry są niewielkie rozmiary, dzięki czemu z łatwością da się ją zabrać ze sobą na weekendowy wyjazd czy piknik. Co gorąco polecam!
Ewa Świerżewska
nasza ocena


Nogi Stonogi
Klaus Kreowski
il. Maciej Szymanowicz
liczba graczy: 2-4
czas rozgrywki: 10 min.
wyd. Egmont, 2011
sugerowany wiek: 4-104

| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |



Dzieci są jedynymi uczestnikami kultury, którym kontakt ze złą sztuką może wyrządzić krzywdę. Ogromnie cenię Qlturkę za to, że pokazuje, co w sztuce dla najmłodszych dobre, ciekawe i warte uwagi. Nie wyobrażam sobie już sieci bez tego miejsca.
Alicja Morawska Rubczak, badacz i krytyk teatru dla dzieci, kuratorka małych Warszawskich Spotkań Teatralnych
Dzieci, jak nikt inny, wpływają na nasze postrzeganie świata. Mam na myśli zwłaszcza te własne, które wkraczają w nasze życie niczym tornado i już nic nigdy nie jest takie samo. My (...)