
Beata Małgorzata Moniuszko o sobie:
Jako mała dziewczynka opowiadałam swojej młodszej siostrze bajki do poduszki, jako mama - bajki swoim dzieciom. A teraz, gdy moje dzieci są już dorosłe, zaczęłam pisać wiersze - dla wnuków będzie jak znalazł.
Lubię pisać dla dzieci. Napisałam również kilka tekstów do piosenek, które czekają na oprawę muzyczną. Myślę, że w każdym z nas pozostało coś z dzieciństwa, a wierszyki są niewątpliwie jego kontynuacją. Pragnę podzielić się z Państwem moimi wierszykami ponieważ, nie mieszczą się już w szufladzie.
U dentysty
Na kontrolę do dentysty
raz do roku chodzą wszyscy.
Tylko Józio się przechwala,
zajrzeć w buzię nie pozwala:
- Ja mam wszystkie zęby zdrowe!
I odwraca na bok głowę.
Pan dentysta okiem zerka,
potem patrzy do lusterka.
- Co pan widzi? - pyta Józio.
- Dziurę w zębie, strasznie dużą.
Jak wiadomo, pan dentysta
to wybitny specjalista,
i wyleczy chory ząbek,
w miejsce dziurki wstawi plombę.
Wiertła zaczynają taniec,
będzie małe borowanie,
więc pod drzwiami u dentysty
słychać wierteł głośne świsty.
Tańczą wiertła jak szalone:
- Borowanie już skończone!
- No i cóż, mój bohaterze,
czy bolało? Powiedz szczerze.
Nie usłyszał odpowiedzi,
bo sam w gabinecie siedzi.
Mały Józio nie czekając,
skoczył za drzwi - niczym zając.
Księżyc Rogalik
Księżyc Rogalik ujrzał gwiazdeczki,
świecące, srebrzyste iskiereczki.
Wychylił główkę, wyjrzał zza mgiełki,
oczka błysnęły jak dwie perełki.
Zgasił światełko, uśpił gwiazdeczki,
utulił chmurki, białe owieczki.
Powitał słonko, jasne, gorące,
żeby świeciło kwiatom na łące.
Zmrużył oczęta, ziewnął cichutko,
słonko budziło ptaszki raniutko.
A gdy piżamkę włożył do spania,
motyl szepnął: - Miłego chrapania.
U fryzjera
Lew zapukał do fryzjera:
- Czy pan zakład już otwiera?
Fryzjer zbladł jak biała ściana:
- Już otwieram proszę pana!
- Chciałbym grzywę przystrzyc nieco,
bo mi kłaki w oczy lecą.
Fryzjerowi ręce drżały,
a po chwili, drżał już cały.
- Co tam słychać w wielkim świecie?
Wy, tu w mieście wszystko wiecie.
Fryzjer coś pod nosem bąkał,
wreszcie na głos zaczął jąkać:
- W sklepie prosiak się ocielił,
ryś do myśliwego strzelił,
u dentysty był krokodyl,
sucha kaczka wyszła z wody.
Fryzjer męczył się z lwią grzywą
i niestety, obciął krzywo,
szczotką grzywę wyszczotkował,
kręcił loki, modelował.
Lew zagwizdał ze zdumienia:
- Jak fryzura wygląd zmienia!
Nie zapłacił ani grosza,
wstał, ukłonił się...
...i poszedł.
| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |
Potrzeba użycia dziadka do orzechów przypomniała mi o pewnej rozmowie. Choć może lepszym określeniem byłaby raczej „zażartej dyskusji" - na temat, czego powinny, a raczej (...)