Aleksandra Fiodorowicz

 

Aleksandra Fiodorowicz o sobie:

 

Cóż o sobie napisać?
Głowię się i głowię.
Ach, zamieszczę zdjęcie-
niech ono coś powie.
Na przykład, że jestem mamą,
niech ogłosi światu.
I jeszcze trochę poetką-
taką na pół etatu.

 

 

Nie szata zdobi

 

Pewna łaciata krówka

pasła się co dzień na łące za stawem.

Gdy kiedyś zaczęła rozmowę

z przechodzącym tuż obok pawiem.

„Dzień dobry, panie Pawiu.

Cóż za piękne wdzianko!"

„Tak, wiem, jest przepiękne, moja koleżanko."

„A więc, panie Pawiu, spytać nie zawadzi.

Też chciałabym modnie wyglądać.

 Może pan coś poradzi?"

 

Paw pierś wypiął dumnie

i rzecze na to:

„Pani Krowo,

jeśli o panią tu chodzi,

sprawa nie wygląda różowo.

Niech pani mi wybaczy maniery,

lecz jeśli mam być szczery,

to pani ubranie jest po prostu paskudne.

A połączenie białego z czarnym -

niemodne w tym sezonie

i nudne."

 

Paw okręcił się wdzięcznie, 

rozwinął pióra kolorowe.

„Do widzenia,"

na odchodnym rzucił

i tak pozostawił krowę.

 

Krówka - ach, biedne stworzenie,

wrażliwa była szalenie.

I słowa pięknego pawia

były jak cios,

co ranę na sercu zostawia.

 

Więc nie czekając rzuciła się w te pędy.

Minęła Owcę i Kozę,

i Kokoszek grzędy.

Aż dobiegła biedna krowa

do znajomej swej krawcowej

i z ledwością oddech łapiąc,

zażyczyła wdzianko nowe.

 

„Tylko, pani Krawcowo,

proszę przykryć każdą łatę!

Może znajdzie się coś w groszki,

albo chociaż w szkocką kratę.

Na głowę poproszę melonik.

Na oczy puszczony welonik.

Za kołnierzem niech będą wstążeczki.

Na rękawkach -  kokardeczki.

Na moje przednie racice

chcę koronkowe rękawice.

A na tylne raciczki

założę zamszowe trzewiczki.

Tu trzeba zebrać, tam puścić luźniej,

tu skrócić, tam zwężyć,

to zostawić na później.

Plisowanki w tym sezonie

też są modne? Proszę o nie.

Niech mnie ten czarny

już więcej nie męczy.

Zamiast białego chcę widzieć

wszystkie barwy tęczy!

Mój strój ma być pierwsza klasa

- z tiulu, jedwabiu, atłasu.

I jeśli mogę dodać - najbardziej mi bliska

jest moda paryska."

 

Już dawno pora obiadu minęła,

gdy wreszcie krawcowa z ulgą westchnęła

i rzecze do krowy:

„Pani strój jest gotowy!"

 

Więc wróciła krowa już nowa

do swojej starej zagrody.

Stanęła przy małym stawie

i przegląda się w tafli wody.

 

Nagle słyszy -

ktoś za nią sapie i dyszy.

Wystraszyła się troszkę,

gdy wtem usłyszała Kokoszkę:

 

„Mówię wam, panie, ona

jest chyba kompletnie szalona!"

 

Więc krowa odwraca się, a tam-

cały zastęp gospodarskich dam.

 

„Przydałaby ci się jeszcze peruka,"

Koza ze złością w czoło się stuka.

 

„Czy w ciebie jakiś piorun uderzył?"

Owca oczy przeciera i dalej nie wierzy.

 

Kokoszka: „Czy to roztropnie?

A niech cię, Krowo, gęś kopnie."

 

Krówka usiadła ze smutną miną.

„Opowiem wam wszystko dokładnie, jak było."

A gdy jasna już była historia cała,

oto co krowa w zamian usłyszała.

 

„Szata nie jest ozdobą - po prostu bądź sobą!"

„Szczycić się modnym wdziankiem,

gdy to co najlepsze masz pod ubrankiem?"

„Nie piękne stroje - lecz serce twoje!"

 

Z tej oto historii

krowa ma wnioski nowe-

najważniejsze jest to, co się w sobie nosi -

nie szata zdobi krowę.

 



Zaproszenie

 

Widzisz, to jest tak.

Może się słońce schować za chmury,
padać, wiać, błyskać i grzmieć.
Przygoda i tak może się zdarzyć.
Wystarczy tylko chcieć.

Niezależna od czasu,
od miejsca,
pogody...
Wyobraźnia
to drzwi do przygody.

Gdzie wszystko, ale to wszystko,
zdarzyć się może.
Gdzie twój pokój to komnata na królewskim dworze.
Kanapa to wyspa ze skarbem ukrytym.
Stół - namiot.
Krzesło - szczyt niezdobyty.
Dywan - jak ocean,
gdzie figlują delfiny.
Albo pole bitwy,
a na nim skryte miny.
Albo droga, dzikie stepy,
las, wartka rzeka...
W twojej wyobraźni
świat nieznany czeka.
A z nim wielkiej przygody smak.
Już wszystko tam jest.
Tylko ciebie brak.

I wcale a wcale się starać nie trzeba.
Dla każdego dostępna,
jak kromka chleba.

Więc nie ma co zwlekać.
Na ciebie już czas.

 


Zebranie - Rymowanie

 

Gdzie wielka polana
Z samego rana
Zwierzaki
I ptaki -
Panowie
I Panie -
Mają zebranie.
Ćwiczą rymowanie.
Pierwszy odzywa się Lew:
„Panowie i Damy,
Rymowanie uznaję za otwarte.
Zaczynamy!"

„Dzień dobry, Panie Bobrze.
Jak pan się dziś miewa?"
- „Dobrze."
„A żona, Bobrowa,
Jak się czuje w tym letnim upale?"
- „Wspaniale!"

„Witam, siedzącą przy źródle wody
Słynną projektantkę mody!
Pani Zebro, niech pani powie
Ze swojej łaski,
Cóż modne w tym sezonie?"
- „Paski."
„A jaki kolor Pani zaleci?
Stonowany czy raczej figlarny?"
-„Biało-czarny."

„A tu kto?
Nasza chodząca „kulinarna książnica"!
Pani Kurko,
Najlepsze danie?"
- „Każde, byle nie jajecznica!"
„A ulubiona pieśń męża, gdy stoi na kurniku?"
- „Kukuryku."

„Dzień dobry, dzień dobry!
Witamy, Pani Sowo.
Pani się dobrze zna na świecie?"
- „Wiem to i owo."
„To może się dowiemy
Na tymże zebraniu,
Na czym zna się pani najlepiej?"
- „Na hu-hu-kaniu."

I tak oto zebranie
Radośnie sobie trwało.
Każde stworzenie
pięknie rymowało.
Lew dołożył starania,
By rymowały się wszystkie zdania.
I by zwierzęta więcej wiedziały,
Niż wiedziały jeszcze dziś rano,
zanim się tu zebrały.

Więc dowiedziano się, że:
Żółw chodzi powoli - bo tak woli.
Kaczka szuka wody - dla ochłody.
Czego brakuje żyrafie? - drugiego piętra w szafie.
Na co narzekają pajączki? - że brak im dziewiątej rączki.
Gdzie schowała sroka skarby swoje fajne? - ściśle tajne!
O czym marzy motyl, co po łące lata? - o kwiatach.
A króliczki, co kicają koło drzewek? - o górach marchewek.

Tak się kolejka toczyła,
Aż wreszcie Lwa zaniosła
Do osła.
„Witamy, Panie Ośle!
Gdzie pan mieszka?"
- „Za rzeczką."
Więc Lew na to szepcze:
„Miało być: Przy sośnie.
Rąk nie załamujmy,
Jeszcze raz spróbujmy.
Gdzie Pańska stajenka do chowania się przed chłodem?"
- „Za stodołą."
Lew na to:
„Za ogrodem!
Aż czuję dreszcze.
Spróbujmy raz jeszcze.
Co zjadł pan na śniadanko?"
- „Kanapkę z pomidorem i szczypiorkiem!"
„Nie tak! Miało być: sianko!"

Lew ryknął z niezadowolenia.
Rozbiegły się wszystkie stworzenia.
„Zdenerwował mnie pan nie na żarty.
Jest pan JAK OSIOŁ uparty!"

 

drukuj powrót
poleć artykuł
Dziadek do orzechów