Przedszkolny dramat w jednym akcie: o tym, jak trudne jest życie małego lidera.
Osoby dramatu:
D - 4,5-letnia dziewczynka
X, Y, Z - przedszkolanki
M - mama D
K, L - koledzy z przedszkola
Miejsce dramatu: przedszkole, tak zwane publiczne
Czas: nieustanny, od powrotu z wakacji
Akt 1.
Kilka obrazków „z przedszkola wziętych"
Scena 1:
X do M (permanentnie, gdy tylko M odbiera swą córkę z przedszkola): „D znów wychodzi przed orkiestrę".
Y do M (niezależnie od X) : „D cały czas wychodzi przed szereg".
Z do M: „D jest bardzo aktywna, to wynika z jej silnych potrzeb poznawczych".
D do M (codziennie przed pójściem do przedszkola): „Nie chcę do przedszkola, nie podoba mi się tam, chcę zostać w domu". (Płacze, nie chce wychodzić na klatkę schodową).
Scena 2:
M próbuje rozmawiać z X, Y, Z (z każdą z osobna).
X: „Co się pani dziwi, D ciągle chce rządzić, inne dzieci nie pozwolą sobie już na rządzenie".
Y: „D jak zwykle musi być pierwsza; ciągle gada i gada".
Z: „D niewątpliwie jest liderem, jest też bardzo inteligentna. Zaraża dzieci pomysłami, potrafi dostosować się do norm, a często nawet ich pilnuje".
Scena 3:
X: „D ciągle przeszkadza, nie mogę prowadzić zajęć. Musiałam za karę wysłać ją do maluchów, bo dziesięć razy do niej mówiłam, a ona nie słuchała".
Y: „Jest taka nadpobudliwa. Kręci się w trakcie posiłków".
Z: „D szuka partnera w osobie dorosłej, ma potrzebę bezpośredniego kontaktu z nim i wysłuchania. To normalne u dzieci, które są zdolne. Nie ma się czym martwić. Trzeba się cieszyć, że córka jest taka bystra. Świetnie się koncentruje, jej zachowanie nie ma nic wspólnego z nadpobudliwością. Nawet jeśli się kręci, to dlatego, że po prostu ma nasiloną potrzebę ruchu. Warto zaproponować jej po przedszkolu zajęcia sportowe".
Scena 4:
X: „D zaciska pięści, gdy czegoś nie chce i tak szarpie sobie rękawy (pokazuje). Niech pani coś z tym zrobi".
Y: „Mówiłam nawet koleżance, że jakby D się nas nie bała, to mogłaby nam przyłożyć".
Z: „Dzieci różnie reagują na stres, odmowę czegoś - jedne się czerwienią, inne krzyczą, to zupełnie normalna reakcja i nie ma powodów do obaw. D faktycznie skubie rękawy, ale moim zdaniem to nic patologicznego".
Scena 5:
D do M: „Ja jestem gaduła, bo pani tak mówi w przedszkolu. Nie będę mówić. Nie wiem, nic nie pamiętam co było w przedszkolu, mogę tylko zaśpiewać angielski alfabet....".
X do M: „Pani zobaczy, co będzie sie działo w szkole! Dzieci dadzą jej tam wycisk! Inne dzieci już teraz nie dają sobie w kaszę dmuchać".
Z do M: „D jest lubiana przez innych, bardzo opiekuńcza, często próbuje nawet wyręczać innych. Próbuję z nią pracować nad tym, by dała innym szansę na samodzielność, rozumiejąc ich potrzeby. To na razie dla niej trudne, ponieważ rozwój emocjonalny u dzieci zdolnych nie jest w stanie dogonić wysokiego poziomu intelektualnego. Ma zadatki na nauczycielkę".
Scena 6:
M nieśmiało pyta czy nie możnaby dawać D więcej różnorodnych zadań, by zaspokajała swoją potrzebę aktywności poznawczej...
Z: „Ja to robię. Angażuję D w różne zadania, mam zawsze w zanadrzu kilka. Także sama D podejmuje się trudnych zadań, dających jej jednocześnie poczucie szczególnej misji. Na każde dziecko patrzę indywidualnie".
X: „A co pani myśli, że ja mam czas? Ja mam ponad 20 dzieci!".
Scena 7:
D opowiada w domu, że dziewczynka przezywała jej najlepszego kolegę i ona wstawiła się za nim, apelując do przezywającej: „nie mów tak do K".
M chwali córkę za to, że potrafiła obronić przyjaciela i asertywnie zwrócić uwagę dziewczynce, która sprawiała mu przykrość. Niczego nieświadoma na drugi dzień pojawiła się razem z D w przedszkolu...
X : „D znów wychodzi przed szereg, to nie jej rola, by zwracać komuś uwagę. Dziewczynka się rozpłakała po tej uwadze. Powiedziałam D, że nie wolno jej zwracać uwagi innym dzieciom. Ma przyjść do mnie i powiedzieć, a ja zwrócę uwagę dziecku, jeśli uznam to za słuszne".
M ma wątpliwości, czy X ma rację. Właściwie to wątpliwości nie ma - jest przekonana, że nauka asertywności jest dużo lepsza, niż skarżenie.
Z: „Kiedy D lub inne dziecko przychodzą do mnie i mówią, że ktoś im pokazał język lub coś nieprzyjemnego powiedział, to zachęcam, żeby poszły i bezpośrednio powiedziały tej osobie to, co mówią mnie. Niech się uczą same o siebie dbać".
M oddycha z ulgą - jeszcze nie jest tak źle z jej matczyną intuicją...
Scena 8
Y: „Rozdzieliłam tych rządzących, bo nie da się z nimi wytrzymać".
Z: „Specjalnie łączę w czasie zajęć liderów w jedną grupę, żeby nauczyli się współdziałać ze sobą".
Scena 9
D zgłasza w domu, że pogryzła ją koleżanka. Z płaczem pokazuje wyraźny ślad po ugryzieniu.
M postanawia porozmawiać o tym zdarzeniu w przedszkolu...
Y: „To się stało tak: D powiedziała, że to jej miejsce, bo na nim wcześniej siedziała, a L chciała na nim usiąść. I wtedy L ugryzła D, bo już nie mogła wytrzymać, że ona tak się rządzi. Mówiłam już pani, że dzieci nie dadzą sobie w kaszę nadmuchać. Pani wie, która to jest L? Taka grzeczniutka, spolegliwa, zupełnie nie wiem co się jej stało...".
M dochodzi do wniosku, że w tym miejscu ofiara i tak jest wszystkiemu winna ...
***
Smutny komentarz autorki:
To pierwszy akt dramatu. Mam nadzieję, że nie będę pisać kolejnych. Mimo wielu rozmów, wizyty u psychologa i dzielenia się wnioskami z przedszkolankami, boleśnie uświadomiłam sobie, że nie ma szansy by X i Y zmieniły swoje myślenie i zastanowiły się trochę nad psychologią rozwoju dziecka.
Dziecko, które jest aktywne i ma duże potrzeby poznawcze, a jego rozwój jest powyżej przeciętnego, uznane jest tu za dziecko trudne. Jest karana za to, że ma własne zdanie, oceniana negatywnie za aktywność. Tylko dla Z mała D jest dzieckiem „bardzo angażującym i wymagającym szczególnej postawy nauczyciela, prawdziwym wyzwaniem". Co kraj to obyczaj; co pani przedszkolanka to inne podejście. I może trudno uwierzyć, ale te skrajnie różne opinie dotyczą tego samego dziecka! Zdecydowanie przekonuje mnie merytoryczne przygotowanie Z i sposób przekazywania przez nią informacji o dziecku. Bardzo martwi mnie za to postawa X i Y. A najbardziej przeżywam to, że dla D tak wielkim nieszczęściem staje się pójście do przedszkola.
Nazwisko autora (i jednocześnie uczestnika dramatu) do wiadomości redakcji.
| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |
Dzieci są jedynymi uczestnikami kultury, którym kontakt ze złą sztuką może wyrządzić krzywdę. Ogromnie cenię Qlturkę za to, że pokazuje, co w sztuce dla najmłodszych dobre, ciekawe i warte uwagi. Nie wyobrażam sobie już sieci bez tego miejsca.
Alicja Morawska Rubczak, badacz i krytyk teatru dla dzieci, kuratorka małych Warszawskich Spotkań Teatralnych