Nie potrafię nad tym zapanować. Nie potrafię powstrzymać się od kupowania swoim dzieciom kolejnych książek, zestawów kreatywnych, zabawek edukacyjnych, płyt i innych. Na biurku mojego syna zalega już niezły stosik książeczek do przeczytania, naklejek do przyklejenia i cała masa różnego rodzaju akcesoriów plastycznych do wykorzystania.
Jestem z pokolenia wychowywanego za czasów komunizmu i rzeczywiście przaśnie wtedy było. Pamiętam, że zagraniczną książeczkę do malowania traktowałam jak największy skarb.
Uważa się, że rodzice, którzy sami nie posiadali wielu rzeczy, gdy mają dzieci, chcą zapewnić im wszystko co najlepsze. I pewnie coś w tym jest. Inne wyjaśnienie jest takie, że rodzice poprzez kolejne prezenty starają się zrekompensować dzieciom czas, którego nie mają dla nich w nadmiarze.
Sądzę, że w moim przypadku chodzi o coś jeszcze innego. Ja jestem jak ten przysłowiowy tata, który bawi się kolejką kupioną dla syna. Uwielbiam czytać wspólnie z synami książki dla dzieci, budować z klocków, malować, rysować, wycinać itd. Ja sporą część z tych rzeczy kupuję dla siebie!
Katarzyna Dąbrowska
| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |
"Z Qlturki" - taką odpowiedz słyszę najczęściej, gdy pytam gości, skąd dowiedzieli się o naszej kawiarni.
Malwina Kazimierczak, właścicielka FikuMikuCafé, mama 3-letniej Miki.