Jeśli chodzi o rzeczy pewne na tym świecie, to nie ma ich zbyt wiele. Może to, że Kopernik nie żyje. I jeszcze, że głupota ludzka jest nieograniczona. Niemniej dla rodziców przynajmniej jeden fakt nie podlega dyskusji: dzieci przewracają życie do góry nogami. Truizm, ale im robię się starsza, tym bardziej doceniam prawdziwość niektórych stwierdzeń.
Owe zmiany zaczynają się dość niewinnie. W kącie pokoju staje łóżeczko, na łazienkowych półkach w miejscu kremów pod oczy staje dziecięca oliwka, a większość prania to odzież w rozmiarach w sam raz na krasnala. Jednym słowem: nic strasznego.
O problemie z nierozciągliwym czasem nawet nie próbuję wspominać, bo to temat na oddzielny felieton. Albo jeszcze lepiej - książkę.
Ale dni mijają i ani się człowiek obejrzy, a w każdym kącie mieszkania leżą zabawki, własna biblioteczka ustępuje pod naporem dziecięcych książek, a na brzegu wanny wśród rekinów, kubeczków i statków z trudem mieści się płyn do kąpieli. I co noc dostaję zawału, gdy idę otulić dziateczki i zderzam się ze zwisającym z lampy papierowym łańcuchem wykonanym przez mojego pięciolatka (jeśli chodzi o ozdoby choinkowe, to już od dawna jesteśmy przygotowani do Bożego Narodzenia).
Z wiekiem jednak dzieci robią się coraz bardziej pomysłowe.
Wczoraj Szymon postanowił zaprowadzić nowe porządki w domu. Zaopatrzony w papierowy trójkąt i kółko oraz naklejki oznaczył łazienki.
- Tutaj jest męska - powiedział, naklejając odpowiedni symbol na drzwiach wiodących do dużej łazienki. - A tutaj damska. - Kółko ozdobiło drzwi do najmniejszego pomieszczenia w mieszkaniu.
Sytuację przyjęliśmy ze zrozumieniem i pewną dozą lekceważenia. Trudności pojawiły się dopiero wieczorem, bo zęby myjemy tylko w jednej łazience. Męskiej.
- Jagoda - Szymon pouczył młodszą siostrę - nie możesz tu myć zębów. To jest męska łazienka.
- Dobrze Szymku. To ja zaniosę szczoteczki - skwapliwie zgodziła się Jagoda i natychmiast wcieliła słowa w czyn.
Postanowiliśmy działać. Co prawda od biedy mogę umyć zęby przy mikroskopijnym zlewie w (obecnie) damskiej toalecie, ale już przenoszenie wszystkich utensyliów do makijażu i ustawianie ich na pralce wzbudziło we mnie żywą niechęć.
- Szymku - zaczęłam ostrożnie - to była taka zabawa, a teraz odczepimy te znaczki, bo miejsce szczoteczek jest w dużej łazience.
Błąd! Poważny błąd!
- Nieee! - wykrzyknął syn. Swoją drogą, to zadziwiające jak szybko dzieci potrafią przejść od euforii do czarnej rozpaczy!
- To nie była zabawa! To jest męska łazienka!
Konflikt narastał, aż wreszcie zastosowaliśmy naszą ulubioną metodę pod tytułem „jak myślisz, co można zrobić?". Wkrótce Szymon sam znalazł rozwiązanie.
Wyciął jeszcze jeden trójkąt i jeszcze jedno kółko. Teraz mamy w domu dwie łazienki damsko-męskie.
Z niepokojem czekam na następne pomysły.
Anna Lewandowska
pstryku-pstryk.blogspot.com
www.dwiechochelki.pl
| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |
Dzieci są jedynymi uczestnikami kultury, którym kontakt ze złą sztuką może wyrządzić krzywdę. Ogromnie cenię Qlturkę za to, że pokazuje, co w sztuce dla najmłodszych dobre, ciekawe i warte uwagi. Nie wyobrażam sobie już sieci bez tego miejsca.
Alicja Morawska Rubczak, badacz i krytyk teatru dla dzieci, kuratorka małych Warszawskich Spotkań Teatralnych