Udostępnij

Zdekoncentrowana

Dodano: 2011-10-19

Dzieci, jak nikt inny, wpływają na nasze postrzeganie świata. Mam na myśli zwłaszcza te własne, które wkraczają w nasze życie niczym tornado i już nic nigdy nie jest takie samo. My też.


Dzieci bowiem nas zmieniają. Wiem, to straszny banał, ale byłabym ostrożna w ocenianiu, czy we wszystkim są to zmiany na lepsze. Nie przypominam sobie bowiem, żebym podnosiła głos częściej niż raz na pół roku zanim zostałam matką. Co więcej, prawie nie pamiętam, żebym chciała komuś dać w ucho i zamiast tego wyszła do innego pokoju, by skrycie walnąć pięścią w futrynę, a takie zdarzenie miało miejsce nie dalej niż w zeszłym tygodniu.


Żeby nie było wątpliwości: jestem wielką orędowniczką rodzicielstwa. Uważam, że dzieci są super, czuję radość, miłość, dumę i ogólny zachwyt związany z własnym potomstwem, ale...

 

Teraz niezbędna jest dygresja.


Otóż jestem osobą uporządkowaną. Cokolwiek bym robiła, chaos raczej nie wkracza w moje działania. Nie potrzebuję kalendarza, bo zazwyczaj polegam na własnej pamięci. Z tego samego powodu rzadko robię listy zakupów i w większości przypadków przynoszę wszystko, co było mi potrzebne. Nie mam pamięci do twarzy, ale doskonale zapamiętuję fakty i liczby.


Koniec dygresji, czas na właściwą opowiastkę.

 

Tego pięknego dnia wracałyśmy z Jagodą z przedszkola. Niestety, traf chciał, że córka strzeliła focha giganta, więc nasz powrót słyszało całe osiedle i pasażerowie przelatujących nad głowami samolotów. Zgrzana i zmęczona, z zakupami, kurtkami oraz rysunkami przyniesionymi z placówki w rękach, usiłowałam siłą woli skłonić Jagodę do wejścia na schody.


Listonosz z paczkami wszedł do klatki, akurat wtedy, gdy Jagoda osiągała górne C, leżąc na wycieraczce. Kątem oka spojrzałam na wyświetlające się na domofonie cyfry. "15" - czyli nie do mnie ta przesyłka.


- Przepraszam - zagadnął mnie listonosz - czy pani mieszka przypadkiem pod ósemką?
- Nie - odparłam bez namysłu, zarzuciłam córkę na ramię i wszyscy troje powędrowaliśmy do góry. Niektórzy głośniej niż reszta.


Chwilę później delikatnie złożyłam moje dziecko na podłodze w korytarzu, by mogła kontynuować swoje lamenty i zajęłam się standardowymi czynnościami po wejściu do domu. Nagle rozległ się brzęk dzwonka do drzwi.


Otworzyłam i stanęłam oko w oko z listonoszem.


- A jednak mieszka pani pod ósemką! - wykrzyknął triumfalnie.


Popatrzyłam na niego z namysłem, a potem odwróciłam się, by popatrzeć na drzwi, na których jak byk złociła się liczba "8".


- Faktycznie! - wykrzyknęłam zdumiona.


I odebrałam paczkę.

Dzieci naprawdę potrafią wiele zmienić w naszym życiu.

 

Anna Lewandowska
www.dwiechochelki.pl

drukuj powrót
poleć artykuł

Opinie

Liczba komentarzy: 0 Dodaj swój komentarz

Qlturka to portal, w którym znajduję cały świat kulturalny Polski w pigułce - ciekawe i warte odwiedzenia z dziećmi miejsca, interesujące pozycje książkowe, a także zaskakująco proste i nowatorskie pomysły na zajęcia plastyczne dla przedszkolaków.

Marta Szczepańska, nauczycielka przedszkola

Zły wilk