Dawno, dawno, choć nie aż tak bardzo dawno temu miałam okazję „bawić się w teatr" z seniorami w pewnym domu pomocy społecznej. Według niechętnych uczestników (a była ich zdecydowana większość, nad czym bardzo ubolewałam) moja dziwna forma spędzania z nimi czasu, zmierzała, ni mniej, ni więcej, tylko do gombrowiczowskiego „upupiania". Inscenizowane przez nas scenki, traktowane były przez moich aktorów jako dziecinada, a sami aktorzy czuli się błaznami. No cóż, u swych początków aktorstwo tak właśnie było postrzegane...
Wydaje mi się, że moich drogich seniorów przeraziło po prostu to, iż w jakiś magiczny sposób zaczęło „wyłazić" z nich żywiołowe, nieprzewidywalne dziecko i zaraz po tym pojawił się wstyd. Niewielu z nich poddało się sile zabawy, niewielu ona zwabiła, pozwalając wygłaszać rymowane teksty, robiąc śmieszne miny czy zakładając zwariowaną perukę.
Otwórzmy się na tworzenie, improwizację, spontaniczność zabawy tu i teraz. Bawmy się z własnym dzieckiem i z dzieckiem w sobie. To pierwsze wyzwoli drugie, jeśli tylko pozwolimy na dialog z głęboko ukrytym, nie tak całkiem poważnym sobą.
Kinga Jurgilewicz-Malek
| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |



Qlturka to portal, w którym znajduję cały świat kulturalny Polski w pigułce - ciekawe i warte odwiedzenia z dziećmi miejsca, interesujące pozycje książkowe, a także zaskakująco proste i nowatorskie pomysły na zajęcia plastyczne dla przedszkolaków.
Marta Szczepańska, nauczycielka przedszkola