Wychowanie przez sztukę... Jest to wspaniały, wzbudzający ogólne uznanie pomysł, który przy pełnej aprobacie kuratorów, metodyków i niezliczonych ministrów nigdy nie doczekał się realizacji. Na razie eksperymentujemy wychowując nasze dzieci przez mass-media, bloki reklamowe, gry komputerowe, alkohol, amfetaminę, pisma pornograficzne, kabel od żelazka, podwójną, potrójną i poczwórną moralność, psychiczny terror, pozycyjną wojnę pokoleń, przestarzałą metodykę, a w najlepszym wypadku przez obojętność. Są to naturalnie próby godne szacunku, gdyż w edukacji nie ma nic gorszego niż zastój. Niemniej jednak warto by poszerzyć tę listę o sztukę.
Wybór odpowiednich dzieł nastręczy trudności o tyle, że wymagał będzie gruntownej przebudowy programów szkolnych. Pierwszym progiem musiałaby być rezygnacja z prowincjonalnej wizji sztuki jako służebnicy historii i zwierciadła przemian społeczno-politycznych. Należałoby zacząć postrzegać ją raczej jako towarzyszkę indywidualnych losów człowieczych i dobierać materiał dydaktyczny pod kątem jego przystępności i użyteczności dla ucznia, a nie dla realizowania abstrakcyjnych celów, które i tak nie są realizowane. Czas przegonić Mickiewicza i Słowackiego (bez obrazy) z gimnazjów, a po dobudzeniu ich ewentualnych czytelników zaproponować im lekturę odpowiedniejszą do wieku. Czas zaprosić na szkolne salony literaturę podróżniczą i przygodową, happening i performance, muzykę pop, plakat i film, vlepkę i graffiti. Czas zacząć dostarczać źródeł inspiracji zamiast źródeł depresji. Kontrowersji i refleksji wynikających z kontaktu ze sztuką nie da się wygenerować sztucznie. Podobnie umiejętność samodzielnego i krytycznego myślenia nie jest efektem kucia na pamięć podręczników czy terapii elektrowstrząsowej. Poza tym wszystkim zaś warto pamiętać, że tylko od natychmiastowych zmian w edukacji zależy, czy blondynki, z którymi za kilkanaście lat utniemy sobie romans, naprawdę będą głupie.
Rafał Witek
| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |
Qlturka jest dla mnie nieocenionym źródłem informacji o tym, co dobre i bezpieczne dla moich synów.
Paweł Trzaska, zapalony żeglarz, tata dwóch przedszkolaków