Udostępnij

W poszukiwaniu złotego środka

Dodano: 2010-05-01

Jaką szkołę dziecku wybrać? Na jakie dodatkowe zajęcia wysłać? Czy zachęcać dziecko do podjęcia zadań, którymi nie do końca jest zainteresowane, czy raczej przyglądać się, obserwować, by w odpowiednim momencie, zgodnie z jego naturalnym instynktem, zareagować?

 

Zakładam, że takie dylematy ma każdy odpowiedzialny, kochający rodzic, dla którego nie bez znaczenia jest przyszłość jego dziecka. Lawina pytań, na które często nie ma jednoznacznej odpowiedzi, zalewa odpowiedzialnych opiekunów każdego dna. Najgorsze, że wielu z tych decyzji nie można umieścić na półce z napisem „otworzyć na świętego Dyrdy", którego nie ma nigdy. I właśnie ta świadomość, że od jednej decyzji może zależeć tak wiele, jest najbardziej przerażająca. Bo z jednej strony pociechom nie można całkowicie odpuścić, ale nie należy również zbyt wiele od nich wymagać.

 

Rodzice i psychologowie alarmują, że przeciążanie dzieci nawałem zajęć stanowi swego rodzaju zagrożenie: zabiera dzieciństwo, powoduje frustracje, niepokoje, nerwice, zniechęcenie, przemęczenie. Znam relacje koleżanek i kolegów, którzy byli przeciążani ciągłymi, niekończącymi się zajęciami pozaszkolnymi i wiele rzeczy robili kosztem zabaw i swawoli. Niektórym z nich nie wyszło to na dobre. Jak sami zauważyli, przez izolację, ciągłe spędzanie czasu na sali treningowej czy przy fortepianie, mają problemy z nawiązywaniem relacji z rówieśnikami, z cieszeniem się życiem, ze spontanicznością, a mówiąc młodzieżowym slangiem „z wyluzowaniem".

 

Znam również opinie zgoła odmienne, gdzie ciężka praca, inwestycja w pasje, zdolności sprawiła, że niektórzy z nich, choć nie osiągnęli sukcesów zawodowych na miarę światową, zauważyli wiele plusów w spędzaniu dzieciństwa nie na trzepaku, ale właśnie na rozwijaniu talentów. I teraz dziękują rodzicom za wytrwałość w stawianiu poprzeczek na miarę ich możliwości, za zaangażowanie, pomoc, mądre decyzje. Bo to dzięki rodzicom są dziś spełnionymi obywatelami świata, w którym znaleźli swoje miejsce. Mają pasje, zainteresowania, czują się wartościowi i potrzebni. Nie mają kompleksów, dzięki czemu swoich frustracji nie wyładowują na współpracownikach, bliskich, lub innych napotkanych na drodze ludzi - sprzedawcy w sklepie, kasjerce, pasażerach autobusu czy tramwaju. Bo dyscyplina i ścisłe planowanie czasu nauczyły ich mądrego korzystania z życia, szacunku do drugiego człowieka, pokory.

 

Dlatego trudno jednoznacznie stwierdzić, co w życiu jest lepsze, czy ciągłe poszukiwanie, dzień wypełniony po brzegi zajęciami, obowiązkami, czy słodka, niewinna beztroska, która jak wszystko w życiu przemija bardzo szybko. Jedno wiem na pewno, że niemożność poznawania świata jest jedną z najgorszych rzeczy, jaka może przydarzyć się młodemu człowiekowi, nawet jeśli czasami ten świat go przeraża i paraliżuje. Wydaje się, że wzrastanie w przekonaniu, że mogę wszystko jest o wiele ciekawsze od twierdzenia, że nie muszę nic, bo po co się przemęczać. Oczywiście mam świadomość, że najlepszy byłyby złoty środek, ale najwyraźniej o to w życiu najtrudniej.

 

Grażyna Nowak

drukuj powrót
poleć artykuł

Qlturka to skarbnica pomysłów, jak twórczo spędzić czas dzieckiem; sito, które pomaga wybierać co dobre i bezpieczne dla naszych maluchów oraz pigułka wiedzy o mądrych i pięknych książkach.
Nie ma dnia, żebyśmy tu nie zaglądali!

Ula Morga, właściciel pracowni animacji Esy-floresy, mama Mikołaja (4 l.)

Ale plama! Czyli dobre maniery i domowe afery