Telefon milczy, skrzynka mejlowa obwieszcza brak informacji. Dziwne uczucie. Pomyśleć, że zaledwie kilkanaście lat temu posiadanie telefonu było prawdziwym rarytasem, a o poczcie elektronicznej nikomu się nawet nie śniło. Myślę, że trudno to zrozumieć zwłaszcza tym, którym przyszło żyć np. w czasie II wojny światowej, w Powstaniu Warszawskim.
Wtedy na ratunek mieszkańcom umęczonym bombardowaniami, łapankami, brakiem żywności i wiadomości od bliskich przyszli najdzielniejsi z dzielnych - harcerze „Zawiszy" z Szarych Szeregów. Dziś tak trudno wyobrazić sobie kilkunastoletnich listonoszy - ochotników, którzy każdego dnia, niemal dokonując cudów, osobiście doręczali korespondencję w miejsca, których już nie było - pod nieistniejące już adresy i... odnajdowali mieszkańców.
Ci mali/wielcy „roznosiciele radości" podczas Powstania Warszawskiego zorganizowali i obsługiwali Powstańczą Pocztę Harcerską - we wrześniu 1944 roku przekształconą w Pocztę Polową. Choć były ich zaledwie dwie setki, przenieśli około 160 tysięcy listów i paczek. Dzięki odwadze najmłodszych żołnierzy walczącej Warszawy działały sortownie, rejony doręczeń, trasy przerzutowe.
Choć powstanie nie miało szans na zwycięstwo i ostatecznie upadło, pokazało rodakom, że duch narodu żyje, a światu - że dla wolności Ojczyzny Polacy, niezależnie od wieku, gotowi są poświęcić życie. Cena, jaką musieli zapłacić za dwa miesiące nadziei była wielka: zdziesiątkowana walkami ludność, miasto zrównane z ziemią.
Dziś - w przededniu 66. rocznicy wybuchu powstania wyrażam wielką wdzięczność roznosicielom i składam hołd bohaterskim dzieciom, które musiały tak szybko - zbyt szybko, dorosnąć. Zastanawiające, czy nas - społeczeństwo informacyjne, byłoby stać na takie poświęcenie? Czytelnikom pozostawiam pod rozwagę, a ja - chyba jednak wolę nie wiedzieć.
Grażyna Nowak*
*Grażyna Nowak - z wykształcenia dziennikarz i filolog, z zamiłowania bajarka bajek z ciekawym zakończeniem i fotograf-amator, z potrzeby miłośniczka muzyki, przyrody i rowerowych wypadów za miasto.
| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |



Qlturka to strzał w dziesiątkę. Bardzo wartościowy serwis dla rodziców i dzieci, którzy poszukują pomysłów na wspólną naukę i zabawę. To pierwszorzędny przewodnik po dobrej książce, ciekawym filmie czy przedstawieniu teatralnym. Gorąco polecam!
Agnieszka Babik, analityk rynku, mama 6-letniej Marianki i 13-letniego Szymona