Od buciczka do trzewiczka,
od sandałka do kamaszka
uczę się chodzić po świecie.
Andrzej Bursa
Podrostki z dużą nadzieją patrzą w kierunku samodzielnej młodości, tej przereklamowanej szkoły życia mającej zaoferować upragnione, empiryczne poznanie, szorstką pokoleniową mądrość. Lecz kiedy śluza się otwiera, cóż to? Okazuje się, że mają przed sobą kolejną kałużę. Brodzenie w międzyludzkich zależnościach i układach, slalom między frakcjami, taplanie się w kompromisach oraz tor zbędnych upokorzeń to wszystkie kursy, jakie przygotowano. To, co miało być "głęboką wodą", okazuje się wysychającym korytem konwenansów prowadzącym w dorosłość, w której nie trzeba wcale umieć pływać. Wystarczy opanować kilka mechanicznych czynności i odzywek i powtarzać je od rana do wieczora.
W kolejnych szkołach dzieci uczą się o świecie zewnętrznym, którego najważniejsze tajemnice i tak są zagadką. Na każdym etapie rozwoju mówi się im o czymś innym niż to, co je aktualnie interesuje. Wtłacza się im do głów daty z biegającej w kółko historii, zamęcza setkami równań, które pozostają wieczną sprzecznością. Daje się im wiedzę, która pozostaje bezwartościowa, o ile nie poprzedzi jej rozeznanie gruntu, na jaki ma padać. Sztuka jako pierwotny i naturalny sposób odnajdywania się w rzeczywistości jest permanentnie pomijana. Talenty są ignorowane lub rozwijane zbyt późno. Dzieci nie mają czasu, aby penetrować zakamarki, gdzie siedzi - schronione przed hałasem i zamieszaniem - ich ja.
Jak bez takiego przygotowania dzieci mogą wiedzieć, co lubią i co chcą robić w życiu? Jak mają znaleźć swoją drogę wśród mylących drogowskazów i tanich atrakcji nowoczesnego świata?
Rafał Witek
| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |



Nareszcie portal na świetnym poziomie, który z radością odwiedzam razem z dzieckiem. Pomysły na wspólne spędzanie czasu - nie tylko poza domem, ale także przy ciekawej książce czy muzyce. Gorąco polecam.
Joanna Dark, piosenkarka, mama ośmiolatka