O ile wydaje się coraz więcej fajnych i wartościowych książek dla dzieci, o tyle jakość filmów i programów telewizyjnych kierowanych do dzieci woła o pomstę do nieba. Pokazuje to również podsumowanie roku 2010 sporządzone przez Qlturkę. Zaledwie dwie lub trzy interesujące propozycje w ciągu roku.
Naprawdę dość uważnie śledzę wszystkie nowości i w ciągu kilku lat udało mi się wyłowić zaledwie kilka perełek (między innymi „Piotruś i wilk", „Magiczne drzewo", „Mia i Migusie"). Według dystrybutorów filmów naszym dzieciom powinny wystarczyć bardziej lub mniej udane produkcje disnejowskie. Produkcja rodzima właściwie nie istnieje.
W przypadku młodszych dzieci sytuację nieco ratują nieśmiertelne animacje z Bielska-Białej - „Reksio" i „Bolek i Lolek", albo studia Se-ma-for - „Miś Uszatek", „Przygody Kota Filemona" i wiele innych. Dla młodszych dzieci można jeszcze coś znaleźć w programach telewizji publicznej.
Zdecydowanie gorzej jednak sytuacja wygląda w przypadku starszych dzieci (powyżej 6 lat), którym oprócz produkcji typu „Shrek", gdzie każdy żart ma drugie, dorosłe dno, proponuje się niewiele więcej. Nawet Luc Besson, znany z kultowego filmu „Wielki błękit", nie ustrzegł się tej maniery w kolejnych częściach historii Artura w krainie Mimimków.
Bardzo brakuje mi na polskim rynku mądrych filmów fabularnych kierowanych do dzieci. A mamy przecież sporo wartościowej, współczesnej polskiej literatury dziecięcej, która na pewno nadaje się do sfilmowania. Pamiętam bardzo dobrze z dzieciństwa polskie filmy i seriale: „Stawiam na Tolka Banana", „Janka", „Podróż za jeden uśmiech", „Pan Samochodzik i Templariusze". No, ale to straszne starocie, niekoniecznie atrakcyjne dla współczesnych dzieciaków.
Co więcej, mam wrażenie, że telewizja publiczna całkowicie zrezygnowała z młodych widzów. Nie ma w programie ani ciekawych filmów, ani fajnych programów dla starszaków. Czasami przy okazji świąt trafi się coś ekstra. Programów edukacyjnych skierowanych do starszych dzieci nie ma chyba już wcale. Nie wspomnę o telewizyjnych spektaklach teatralnych.
Podsumowując, nie wierzę w to, że w Europie nie powstają ciekawe produkcje. I tutaj apel do dystrybutorów, żeby sięgać odważniej po takie pozycje. Marzy mi się festiwal filmów dziecięcych z prawdziwego zdarzenia. Przecież te kierowane do widzów dorosłych cieszą się wielką popularnością. W tym miejscu chciałabym wspomnieć o inicjatywie Gutek Film, który zamierza po „Mii i Migusiach" wprowadzić na rynek jeszcze dwa filmy skierowane do nieco starszych dzieciaków. Oby to był początek jakiegoś przełomu.
Katarzyna Dąbrowska
Autorka jest mamą dwóch chłopców - sześcioletniego Mikołaja i niespełna dwuletniego Marcela, którzy stanowią dla niej nieustającą inspirację. Od lat pracuje w Instytucie Psychiatrii i Neurologii, wcześniej na stanowisku asystenta, a teraz - adiunkta; ukończyła studia w Instytucie Profilaktyki Społecznej i Resocjalizacji, jest doktorem socjologii. Dobrze rozumiem dzieci i potrafi się z nimi dogadywać. Interesuje się kulturą, przemianami współczesnego świata i ogólnie rzecz ujmując rozwojem dzieci.
| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |
Qlturka to portal, w którym znajduję cały świat kulturalny Polski w pigułce - ciekawe i warte odwiedzenia z dziećmi miejsca, interesujące pozycje książkowe, a także zaskakująco proste i nowatorskie pomysły na zajęcia plastyczne dla przedszkolaków.
Marta Szczepańska, nauczycielka przedszkola