"Dzieci i ryby głosu nie mają" - dla mnie to stare porzekadło nie ma racji bytu. Mój dwuletni synek to mała "gadułka", której bez przerwy i bez chwili wytchnienia "daję głos", bo uwielbiam pękać ze śmiechu. Nigdy bowiem nie wiadomo, kiedy z wypowiadanych przez niego słów wyskoczy jakaś niespodzianka. Czasem jednak mam taką malutką ochotę zamienić potomka w poruszającą bezgłośnie pyszczkiem rybkę. Dzieje się to wtedy, gdy synek wypowiada wielce niepocieszające słowa w szerszym gronie, a ja, nieszczęsna, mam ochotę schować się ze wstydu w mysiej dziurze. Moje dziecko (jak wszystkie dzieci) to papużka (a nie rybka!), która wciąż odgrywa podpatrzone role. A szybko się uczy! Najlepiej wychodzi mu powtarzanie krwistych intonacyjnie przekleństw, które, tak już się jakoś składa, padają z ust nierozważnych dorosłych. No cóż... Może warto przeprowadzić eksperyment, polegający na równie mocnym akcentowaniu zwykłych, bezbarwnych słów lub śmiesznych neologizmów - zamienników przekleństw? A nuż młodociany zechce zastąpić nimi te mniej pożądane przez rodziców zwroty. Uważajmy jednak na reakcję po niechlubnych dziecięcych popisach: chichoty lub wzburzenie jedynie podsycają"ognisty" zasób słów naszych pociech.
Nie kusi mnie jednak korygowanie czy uładzanie języka dziecka, gdy samo wymyśla słowne śmiesznostki lub ciekawe skojarzenia. Nasza słownikowa beczka śmiechu to na przykład: "mamamijka" (to oczywiście mama; określenie to ma źródło w często przez babcię śpiewanej piosence Abby); "W pieluszce jest krecik", "Dzisiaj pada chrupkami i orzeszkami" (nie znam źródła!); "Babeczka idzie na złom" (stwierdzenie wielkiego fana motoryzacji po pokruszeniu drożdżowej babeczki); "kurdi bladi" (to chyba karykatura mojej złości pod adresem rzeczy martwych...).
Dziecko po (nie?)wdzięcznym okresie "papużkowania", zamiast korzystać ze słownej wypożyczalni rodzicieli, babć, dziadków, cioć, wujków, bajek, reklam w telewizji itd., wkroczy wreszcie w czas tworzenia własnej słownikowej garderoby. Garderoba ta będzie tym strojniejsza, im częściej dawaliśmy głos naszym rybkom, pozwalając im być papużkami.
Kinga Jurgilewicz-Malek
| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |



Cieszy mnie, że istnieje portal traktujący dzieci na tyle poważnie, żeby proponować im prawdziwą kulturę na wysokim poziomie. Qlturka.pl kreuje kulturalny smak najmłodszych, jednocześnie szanując ich wrażliwość.
Martyna Samecka, mama Fruzi, ilustratorka-amatorka