- Jesteś szczęściarą - usłyszałam wczoraj od koleżanki z pracy. - Masz pod nosem metro - szybko uzasadniła, dlaczego zaliczyła mnie do grupy będącej w mniejszości. To prawda - mam autobus, tramwaj i metro, którym najwygodniej jest się poruszać po zakorkowanej stolicy. A koleżanka ma coś, co dla mnie pozostaje w sferze marzeń - naturę; ogródek, kwiatki, ptaszki, lipy, brzozy, kasztany, wiewiórki, względny spokój. Niemniej jednak ostatnio zauważyłam, że oglądanie świata właśnie z perspektywy środka transportu jest naprawdę fascynujące.
Z pewnością wiąże się to z pewną powtarzalnością - spotykam tych samych ludzi, o których choć nie wiem nic, wydaje się, że mogłabym powiedzieć całkiem sporo. Widzę, jak się zachowują, z kim rozmawiają, gdzie wysiadają. Nie, żebym jakoś szczególnie zwracała na to uwagę - pewne osoby po prostu rzucają się w oczy i już. Wśród nich Hindus z żoną, pan w średnim wieku, który każdego dnia odprowadza swoją wybrankę do autobusu i daje całusa na pożegnanie oraz pewna mama, która ciągle rozmawia przez telefon ze swoimi dziećmi.
Wiem, nic w tym dziwnego, ale ten przypadek mnie zaintrygował. Nie żebym się czepiała, ale ta pani matka codziennie mówi dzieciom to samo. Najpierw rozmawia z jednym synem, potem z drugim, na końcu z trzecim - najstarszym. Nawet nie nazwałabym tego rozmową, raczej listą zadań do wykonania na dany dzień. Nie ważne, że codziennie jest taka sama. Nie będę wchodzić w szczegóły, ale „kartofelki, które trzeba będzie odcedzić", poruszyły mnie dziś do głębi. Wiem, trudno w to uwierzyć, że mama każdego dnia tłumaczy synom, gdzie leżą, w którym garnku należy je ugotować i po jakim czasie odcedzić. Zaśmiałam się w duchu, bo oczyma wyobraźni zobaczyłam tę siatkę z ziemniakami do obrania, garnek, kuchnię.
- Przyjdzie dziś do nas nowa pracownica - zaczepiła mnie koleżanka, która uważa mnie za szczęściarę. Nie zdążyłam zdjęć płaszcza, kiedy w drzwiach stanęła kobieta od kartofelków. Nie była dla mnie obca - wiem, jak ważne miejsce zajmują w jej życiu dzieci. Czas pokaże, ile w nim miejsca pozostało na pracę.
Grażyna Nowak*
*Grażyna Nowak - z wykształcenia dziennikarz i filolog, z zamiłowania bajarka bajek z ciekawym zakończeniem i fotograf-amator, z potrzeby miłośniczka muzyki, przyrody i rowerowych wypadów za miasto.
| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |
Cieszy mnie, że istnieje portal traktujący dzieci na tyle poważnie, żeby proponować im prawdziwą kulturę na wysokim poziomie. Qlturka.pl kreuje kulturalny smak najmłodszych, jednocześnie szanując ich wrażliwość.
Martyna Samecka, mama Fruzi, ilustratorka-amatorka