Udostępnij

Newsy chodzą parami: talibowie w Śledzianowie

Dodano: 2010-09-08

Jak informują dziś agencje newsowe „(...) prokuratura umorzyła sprawę podstawówki w Śledzianowie, gdzie dyrektorka kazała dzieciom klęczeć przed ścienną gazetką z religii. Nauczycielka, która to nagłośniła, straciła pracę. Zdaniem prowadzących śledztwo to nie było znęcanie się nad dziećmi, przemoc ani mobbing, zaś sprawa została umorzona z braku znamion czynu zabronionego - informuje Mirosław Żoch, prokurator rejonowy w Siemiatyczach."


Te same agencje informują też, że „Funkcjonariusz CIA torturował więźnia w tajnym więzieniu amerykańskiej agencji wywiadowczej w Polsce. Agent w trakcie tortur stosował nielegalne metody - wykorzystywał półautomatyczny pistolet oraz wiertarkę elektryczną."


Jak widać, status dziecka w Polsce jest zbliżony do statusu taliba. Wszyscy przecież wiedzą, że dzieci to mali terroryści, a gdyby zostawić im wolną rękę, to rozwaliłyby nie tylko Pałac Kultury, ale i siedzibę prokuratora w Siemiatyczach. Lepiej więc działać prewencyjnie. Szczególnie, że nie żyjemy w kraju obrońców praw człowieka i nie daliśmy się otępić karcie praw dziecka. Ludowa mądrość słusznie upatruje w dzieciach wrogów, w końcu jak można im ufać, skoro nie wiadomo, co z nich wyrośnie. Wypada się tylko dziwić, że dzieci z podstawówki w Śledzianowie zostały potraktowane przez panią dyrektor tak łagodnie. Cóż to bowiem za kara, klęczenie przed gazetką ścienną z religii? Więcej odwagi, pani dyrektor! Można pójść w ślady agenta CIA i potraktować małych terrorystów wiertarką, cyrklem, kijem do palanta (nomen omen) albo i kwasem solnym, na pewno w pracowni chemicznej trochę się znajdzie. Nie ma co tchórzyć przed opinią publiczną, prokuratura jest po pani stronie, więc do dzieła! A gdyby jeszcze jakiś nauczyciel próbował bruździć, to też go zwolnić, w końcu nauczyciele nie mają być dobrymi ludźmi, tylko dobrymi pedagogami. Dobrymi ludźmi mogą sobie być po godzinach albo w kościele.


Odrębne gratulacje należą się panu prokuratorowi Żochowi, nie ma to jak trzeźwe spojrzenie na sprawę i celna interpretacja litery prawa. Wyobrażam sobie, że pan prokurator stosuje podobne do opisanych metody wychowawcze również wobec własnej rodziny, w końcu kiedy dziecko, żona lub teściowa poklęczą chwilę z rękami w górze przed gablotą z kryształami, to nie będzie to łamanie prawa ani przemoc, tylko zwykła prokuratorska perswazja. A swoją drogą - czuję w kościach, że wkrótce prokurator Żoch zostanie przekierowany do pracy z talibami i tam będzie mógł do woli nie łamać prawa i nie stosować przemocy. A i myśleć też nie będzie musiał zbyt intensywnie. (8 09 2010)


Rafał Witek

 

drukuj powrót
poleć artykuł
Telewizor - przyjaciel czy wróg dziecka
Pojawienie się dziecka to moment, by zastanowić się, co zrobić z telewizorem, który przez wielu z nas postr...
Odczarowujemy mity o przedszkolu: Małe dziecko potrzebuje opieki mamy
To, że małe dziecko potrzebuje opieki mamy na pewno jest prawdą, jednak w wieku przedszkolnym dziecko jest ...
Jak najdalej od sztampy w nauce czytania – wywiad z pedagogiem Barbarą Bieleń
O tym, w jaki sposób przebiega proces nauki czytania i jak ułatwić go dziecku - mówi dr Barbara Bieleń, wyk...
Przykład idzie z góry
W reality show uczestnicy muszą pilnować każdego swojego ruchu, bo jest on bacznie rejestrowany przez kamer...

Dzieci są jedynymi uczestnikami kultury, którym kontakt ze złą sztuką może wyrządzić krzywdę. Ogromnie cenię Qlturkę za to, że pokazuje, co w sztuce dla najmłodszych dobre, ciekawe i warte uwagi. Nie wyobrażam sobie już sieci bez tego miejsca.

Alicja Morawska Rubczak, badacz i krytyk teatru dla dzieci, kuratorka małych Warszawskich Spotkań Teatralnych

Król na wagarach