Tradycyjnie już przyjęło się, iż kobiety wraz z dziećmi wpisane są w krąg natury, tego co zwierzęce, zmysłowe, emocjonalne. Męskie to kulturalne, ucywilizowane, wszystko to, co społeczne i rozumne. Malutkimi dziećmi zajmują się właśnie kobiety, natomiast starszymi, które przechodzą etap inicjacji w dorosłość - mężczyźni. Ja jednak kręcę nosem na tak postawiony świat. Mimo to moja przygoda niejako potwierdziła powyższą tezę...
Ja - kobieta i matka - zapragnęłam wprowadzić mojego malucha w świat sztuki współczesnej. Obiecywałam zatem obejrzenie w galerii wielkich obrazów lub rzeźb wyczarowanych przez artystów. Naiwnie niestety... Gdy tylko moje dziecko ujrzało przy wejściu przezroczystą (szkoda, że nie kolorową...) ścianę (udaremniającą przechadzkę po sali), wybuchło płaczem połączonym z rozpaczliwymi okrzykami: „Idziemy! Chcę wyjść!". Byłam rozczarowana tak jak dziecko i pomyślałam sobie, że nie rozumiem, o co artystce w tak subiektywny sposób grającej z przestrzenią chodzi... No cóż, sztuka współczesna bywa niestety zaskakująco rozczarowująca. Nie tylko dla kobiet i małych dzieci.
Odkryłam jednak dla mego dziecka inny kulturalny azyl: dla odmiany prezentujący dawne zwyczaje, stroje, pracę na wsi. W Zagrodzie Muzealnej w Swołowie mój synek biegał za kotkami, oglądał konie, gęsi, owce, a nawet dawne przyrządy do pracy na roli i był po prostu zachwycony. Bawił się też zawieszonymi na jabłoni bibułkowymi ptakami wyczarowanymi przez dzieci i ich rodziców. Nie ma jak natura... podszyta kulturą.
Kinga Jurgilewicz-Malek
| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |



Dzieci są jedynymi uczestnikami kultury, którym kontakt ze złą sztuką może wyrządzić krzywdę. Ogromnie cenię Qlturkę za to, że pokazuje, co w sztuce dla najmłodszych dobre, ciekawe i warte uwagi. Nie wyobrażam sobie już sieci bez tego miejsca.
Alicja Morawska Rubczak, badacz i krytyk teatru dla dzieci, kuratorka małych Warszawskich Spotkań Teatralnych