Narodziny dziecka to dopiero początek. W dniach, tygodniach, miesiącach następujących po tym wydarzeniu następują kolejne narodziny: mamy, taty, babci, dziadka, cioci. Te narodziny również warto obserwować, trzymać kciuki za to, aby przebiegły pomyślnie, aby nie było komplikacji, aby każdy dorosły w otoczeniu dziecka odnalazł się w nowej roli i ją zaakceptował.
Po narodzinach córeczki obserwowałem z zaciekawieniem (ale i wzruszeniem) narodziny jej babć i dziadków. Na początku było poznawanie się z dzieckiem, wzajemna obserwacja, jakieś całusy w stópki, onieśmielenie zagłuszane wybuchami zachwytu, pierwsze - nie zawsze trafione - prezenty. Potem zżywanie się, uczenie się siebie nawzajem, ale też oswajanie się z określeniem „babcia" i „dziadek", żegnanie poprzedniego etapu życia i witanie kolejnego. Z każdą wizytą, z każdym spotkaniem dziecko zdobywało swoje miejsce w ich życiu, w ich ramionach, w ich głowach i sercach. Dziś jest już tam zadomowione.
Wbrew pozorom, takie rzeczy nie dzieją się od razu. Czasami rodzice muszą pomóc innym członkom rodziny wejść we właściwe role, kiedy indziej wystarczy, że nie będą przeszkadzać. Pozwolić innym ludziom pokochać nasze dziecko - to też jest wyzwanie.
Rafał Witek
| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |



"Z Qlturki" - taką odpowiedz słyszę najczęściej, gdy pytam gości, skąd dowiedzieli się o naszej kawiarni.
Malwina Kazimierczak, właścicielka FikuMikuCafé, mama 3-letniej Miki.