Łyk znakomicie zaparzonej kawy, koc, lektura - to był mój pomysł na spędzenie dzisiejszego dnia. Żaden inny nie wydawał się lepszy, bo za oknem zimno, mokro... a „o szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni...", chciałoby się powiedzieć za poetą „jesienny", choć kalendarz uparcie wskazuje na maj.
Telefon przyjaciółki z pracy sprowadził mnie na ziemię:
- Czekam na dole.
- Już schodzę - powiedziałam. Przez głowę przemknęło mi tysiące powodów, dla których może jednak powinnam dziś zostać w domu. Niestety, żaden z nich nie wydawał się na tyle dobry, by go urzeczywistnić. Koleżanka w samochodzie czekała ze swoją córeczką Gabrysią. Kiedy wsiadłam, Mała nawet na mnie nie spojrzała, tak była zajęta lekturą.
- Co czytasz? - zapytałam zaczepnie, choć wiedziałam, że Gabi jeszcze nie posiadła umiejętności czytania - ma dopiero dwa lata i jeśli się dobrze orientuję, to normalne dla dziecka w jej wieku.
- Widziałaś misia? - nagle zapytała.
- Niech pomyślę. Misia mówisz, takiego brązowego, uśmiechniętego.
Żebym nie miała wątpliwości Gabi podsunęła mi pod nos ilustrację z misiem.
- Gabi uwielbia książki - wtrąciła przyjaciółka. - Staram się jej czytać codziennie. Wtedy przypomniała nam się akcja jednej z fundacji zachęcająca do czytanie dzieciom dwadzieścia minut dziennie, codziennie.
- To chyba zaczyna być prawdziwy problem, bo nawet tegoroczna emisja europejskich znaczków pocztowych z cyklu „Europa" poświecona jest właśnie temu tematowi - wtrąciłam.
Przyjaciółka nie zdążyła nic już powiedzieć, bo Gabi podsunęła jej książkę pod nos.
- Citaj - powiedziała.
- Może ja ci poczytam - zaproponowałam. - Mama teraz prowadzi i nie może czytać - próbowałam racjonalnie wytłumaczyć odmowę przyjaciółki. Ale Mała nalegała.
- Mama CITAJ.
- Muszę jechać do pracy, ale babcia ci poczyta, zaraz u niej będziemy - negocjowała przyjaciółka
z córką.
- Nie, nie, nie... - Gabi protestowała. - Baba cita be.
- Babcia czyta bardzo ładnie - próbowała przekonać córkę.
- Cita be - Gabi upierała się przy swoim, ale po chwili ponownie zanurzyła się w lekturze.
Spostrzeżenie Gabi zastanowiło mnie, bo choć to drażliwy temat, wielu dorosłych nie potrafi czytać ze zrozumieniem. Analfabetyzm funkcjonalny wkrada się pod strzechy i zbiera żniwo. Rozprzestrzenianiu się tej choroby być może zapobiegną akcje podobne do tych, jakie w majowe weekendy będą miały miejsce w stolicy. W tych dniach wszystkich wielbicieli książek czeka mnóstwo atrakcji, w tym dwa razy targi książki w Pałacu Kultury i Nauki, Warszawskie i Międzynarodowe. Czemu podwójne? Pewnie z powodu zagrożenia analfabetyzm, ale nie będę się czepiać, bo nadzieja tli się w Gabrysi i jej podobnych, a póki nadzieja w nas...
Grażyna Nowak*
*Grażyna Nowak - z wykształcenia dziennikarz i filolog, z zamiłowania bajarka bajek z ciekawym zakończeniem i fotograf-amator, z potrzeby miłośniczka muzyki, przyrody i rowerowych wypadów za miasto.
| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |



Qlturka to strzał w dziesiątkę. Bardzo wartościowy serwis dla rodziców i dzieci, którzy poszukują pomysłów na wspólną naukę i zabawę. To pierwszorzędny przewodnik po dobrej książce, ciekawym filmie czy przedstawieniu teatralnym. Gorąco polecam!
Agnieszka Babik, analityk rynku, mama 6-letniej Marianki i 13-letniego Szymona