Udostępnij

Na ty z Bogiem

Czy pamiętam, kiedy sam byłem dzieckiem? Tak, wspominam zdarzenia, jakieś słowa wypisane kurzą łapą na okładce kalendarza, klucz od domu wujostwa wyrzucony za wysoki mur, pradziadka oblanego wodą ze studni. Nie wiem jednak, co myślałem, kręcę się wokół ściany, za którą skryła się wiedza o ówczesnym mnie: to, do czego się śmiałem patrząc w okno, na co czekałem siedząc w szafie z ubraniami, ten rodzaj rzeczy.

 

Dziecko, którym byłem, jest mi mało znane, trwa we mnie jako balansująca na krawędzi języka idea. Czekam na jej drugie przyjście. Próby przypomnienia są jak podążanie z zawiązanymi oczyma za głosem cukrówki - kluczę w lewo i w prawo lub chodzę w kółko do zniechęcenia. Owijam bawełnę domysłów wokół mgliście zapamiętanych zdarzeń, mozolnie rekonstruuję pojedyncze odzywki, strzępy mowy, bo i mój ówczesny język był inny: prostszy i bardziej giętki, pozwalał na bycie na ty ze wszystkimi, ze sprzedawcami w sklepach, z bileterami w wesołym miasteczku, z Bogiem.

 

Dziecko we mnie to pierwotne zdanie twierdzące, do którego później ktoś dorysował znak zapytania. Od tego czasu jestem jak uczeń sądzący, że słyszy skierowane do siebie słowa nauczyciela.

 

Uczeń wstaje chcąc odpowiedzieć na pytanie, które nigdy nie zostało zadane.

 

Klasa chichocze, nauczyciel uderza dłonią w stół, mówi coś podniesionym głosem, potem podejmuje przerwaną lekcję czując na sobie napięte spojrzenia i słysząc kąśliwe szepty.

 

Odwracam się. Nauczyciel to ja.

 

Rafał Witek

drukuj powrót
poleć artykuł

Opinie

Liczba komentarzy: 0 Dodaj swój komentarz

Qlturka.pl jest doskonałym źródłem wiedzy o wydarzeniach kulturalnych, polecanych książkach; skarbnicą mądrych pomysłów na upominki dla moich siostrzenic.

Edyta Sudoł, specjalista PR

Mama