Miałam w ostatnim czasie okazję odwiedzić dwie stacje telewizyjne, by opowiedzieć o sprawach związanych z literaturą dziecięcą. Do tej pory wydawało mi się, że wszystkie studia telewizyjne są takie same, pracujący tam ludzie wyglądają podobnie, i w ogóle nie czuć żadnej różnicy. Bo przecież tak jest, kiedy oglądamy gotowy już program. A jednak...
Gdy przypominam sobie te wizyty, za każdym razem nie mogę wyjść ze zdumienia, że dwie instytucje, zajmujące się w gruncie rzeczy tym samym, mogą być od siebie oddalone o lata świetlne. Nowoczesny szklany budynek versus betonowy pawilon w skupisku równie betonowych budowli; przestronne pomieszczenia kontra przyciasne korytarze; ludzie bardzo młodzi w zestawieniu z tymi, którzy młodzi byli jakiś czas temu.
Jest na szczęście - szczególnie z punktu widzenia kogoś, kto z kamerą ma mało do czynienia, coś, co obie te firmy łączy - atmosfera. Choć w jednej telewizji przesiąknięta papierosowym dymem, a w drugiej zapachem drogich perfum - w obu bardzo sympatyczna. Do tego stopnia, że stres związany z występami na żywo opada, ustępując miejsca udzielającej się ogólnej wesołości - bez względu na to, że jest szósta rano albo słoneczna niedziela.
Wygląda więc na to, że niezależnie od lat świetlnych, dzielących obie stacje, a czar telewizji, a w każdym razie pracy w niej, nadal trwa.
Ewa Świerżewska
| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |



Nareszcie portal na świetnym poziomie, który z radością odwiedzam razem z dzieckiem. Pomysły na wspólne spędzanie czasu - nie tylko poza domem, ale także przy ciekawej książce czy muzyce. Gorąco polecam.
Joanna Dark, piosenkarka, mama ośmiolatka