Udostępnij

Jaka matka, taka natka

Dodano: 2010-07-28

Pewnego dnia odwiedziła nas dawno niewidziana koleżanka z synkiem. Już przez telefon uprzedzono mnie, że chłopczyk boi się zwierząt i że lepiej, abym wszystkie czworonogi ukryła pod podłogą , bo będzie histeria.


Mój Pies Wolny siedząc na postronku , patrzył na mnie z pogardą, a koty odmówiły współpracy i przeniosły się pod sufit... trudno, jakoś damy radę. Przyjechali.


Dziecko już przed bramą nerwowo rozglądało się wokoło: "Gdzie jest piesek", "Gdzie są kotki?" - pytało nieustannie. Uspokajałam, jak mogłam: żartem ,uśmiechem, odwracaniem uwagi. Początkowo, gdy kotek pojawił się na horyzoncie, dziecko chowało się za mamę przerażone i podniecone. Z czasem jednak zaczęło, samo z siebie, szukać sierściuchów, jak sądzę, z chęci poznania, a nie podnoszenia ciśnienia.


Wyglądało na to, że wszystko będzie w porządku, dziecko się oswoi , a my porozmawiamy... A wtedy do akcji wkroczyła moja roczna córeczka. To dopiero zwierz przerażający!


Dziewczyna, ciekawa przybysza, za wszelką cenę chciała go dotknąć, obejrzeć , spróbować jak smakuje, na co facet zareagował rykiem i salwował się ucieczką pod spódnicę mamy. Tłumaczenia, że: " to dzidzia i nic ci nie zrobi", trafiały w próżnię. Moja córcia była uparta. Przyzwyczajona do tego, że ludzie, obojętnie - duzi czy mali, wdzięczą się do niej, bo jest słodka, zaczepiała gościa, niestety, wciąż z takim samym skutkiem. W końcu stanęła na środku kuchni, nic nie rozumiejąc, zmarszczyła brew i pierwszy raz w życiu nawymyślała gościowi.


Myślałam, że umrę ze śmiechu, obserwując całą sytuację.


Oczywiście zastanowiły mnie reakcje chłopczyka, ale nie zaskoczyły ani trochę. Znam jego mamę od wielu lat, ona boi się zwierząt i reaguje na nie bardzo nerwowo. Można powiedzieć, że nasz mały gość zwierzętofobię wyssał z mlekiem matki, te same odruchy, te same gesty, ta sama czujność.


To było do przewidzenia i na swój sposób okazało się sympatyczne, takie znamię rodzinne. Ok! Ale skąd ta Helkofobia?


Okazało się, że nasz trzyletni gość nie ma styczności z małymi dziećmi, a w dodatku "Ona wygląda na dzidziusia, a taka jest sprytna, taka mobilna i tak szybko chodzi, że to zaskakujące i zapewne stąd ta reakcja".


Wyszło na to, że z moją Helką coś chyba nie tak, bo jest "za bardzo"... No cóż, mogę rzec: "Ma to po mamusi".

 

Dzieci są jak lustro. Odbijają swoich rodziców, ich słowa, gesty, reakcje, przyzwyczajenia i potrzeby. Zanim wyłuskają z tego własne wartości, zgodnie z którymi będą żyć, biorą przykład z najbliższych.

 

A my? Często mimochodem przekazujemy dzieciom własne przywary, niedoskonałości, kompleksy, powiedzenia, co czasem nas bawi, a czasem przeraża.

 

Anna Zagajewska

 

drukuj powrót
poleć artykuł
Kryzysy rozwojowe wieku przedszkolnego
Prawie każdy z nas słyszał o rozsławionym medialnie buncie dwulatka (który w praktyce jest buntem drugiego ...
Jestem twoim pomocnikiem, czyli jak nauczyć dziecko dbania o porządek.
Już od najmłodszych lat dzieci powinny uczestniczyć w życiu rodziny. Obserwując zachowania osób z najbliższ...
Colourstrings – przyjazny świat muzyki
"Muzyka to podróż do czarodziejskiego świata muzycznych kolorów. Przewodnikiem po tej magicznej krainie jes...
W przedszkolu fajnie jest, czyli adaptacja bez łez
Każdy rodzic chce, żeby jego pociecha zaadaptowała się w przedszkolu możliwie bezproblemowo i bezboleśnie. ...

Qlturka to skarbnica pomysłów, jak twórczo spędzić czas dzieckiem; sito, które pomaga wybierać co dobre i bezpieczne dla naszych maluchów oraz pigułka wiedzy o mądrych i pięknych książkach.
Nie ma dnia, żebyśmy tu nie zaglądali!

Ula Morga, właściciel pracowni animacji Esy-floresy, mama Mikołaja (4 l.)

Pippi Piratka