„Czwarta nad ranem, może sen przyjdzie, może mnie odwiedzisz?" Refren tej piosenki towarzyszy mi stale.
Co dzień nad ranem, raz wcześniej, raz później, słyszę tupanie małych stóp i prośbę: „Mamusiu posuń się".
I tak, miast dwojga, jest nas troje w małżeńskim łożu.
Chwilę później słyszę kwilenie w łóżeczku obok i charakterystyczne mlaskanie ssaka, w malignie sięgam po dziecko i przytulam, zaspokajając potrzebę konsumowania mamy.
I tak, miast dwojga, jest nas czworo w małżeńskim łóżku.
Tradycyjnie, słysząc ruch w sypialni, budzą się pozostałe domowe stwory. Na tęgich łapach podąża ku nam kot Leon, za nim wesoło, w podskokach kotka Psota, pod łóżkiem rozrabia kocurzyca Bunia, a łeb na ramie łóżka opiera Kazio, pies, który chętnie by wyszedł na spacerek, gdyby ktoś wstał i łaskawie wypuścił go na wolność. To błaganie najczęściej odczytuje mój mąż, który ma z Kazimierzem zawartą umowę, że odpowiednia liczba popiskiwań i drapnięć łapą ramienia zapewnia tymczasową eksmisję. Ale zanim...
To jest nas... Dużo! W małżeńskim łóżku i opodal.
Takie są moje poranki. Kiedy dom mruczy pobudkę, czasem mam ochotę uciec na bezludną i bezzwierzęcą wyspę.
Częściej jednak, gdy patrzę na to towarzystwo wokół mnie, czuję, jak bardzo wszystko, co żyje, potrzebuje miłości, ciepła i zainteresowania.
Myślę wtedy, że warto żyć dla tych błysków w świadomości, kiedy doznajemy uczucia bycia częścią czegoś fundamentalnego.
Od tego wszystko się zaczyna, na tym wszystko się kończy.
Gdy uzmysławiam sobie, że to, co najważniejsze, jest teraz w moim łóżku, nie chcę z niego iść w świat. Chciałabym zostać, by nie burzyć harmonii, nie budzić tych pięknych moich rodzinnych westchnień, sennych mruczeń, słów niedokończonych, rozpychających się, nieskoordynowanych wymachów rękami, rozmarzonych uśmiechów.
Chciałabym zatrzymać zegary, złapać tę chwilę w pętlę powtarzalności i wciąż móc przeżywać szczęście, którego doświadczam.
„Tak mi dobrze, tak mi dobrze, że dobrze mi tak!"
Anna Zagajewska
| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |



Dzieci są jedynymi uczestnikami kultury, którym kontakt ze złą sztuką może wyrządzić krzywdę. Ogromnie cenię Qlturkę za to, że pokazuje, co w sztuce dla najmłodszych dobre, ciekawe i warte uwagi. Nie wyobrażam sobie już sieci bez tego miejsca.
Alicja Morawska Rubczak, badacz i krytyk teatru dla dzieci, kuratorka małych Warszawskich Spotkań Teatralnych