Udostępnij

Impresje na temat DZIECKO - Śmierć

Wróciliśmy z pracy - a tu, niespodziewanie, jeden z naszych kotów odszedł na wieczną wachtę. Położył się w ogrodzie, pod krzaczkiem i postanowił przenieść się do nieba dla kotów.


Co robić? W samochodzie siedzi niespełna czteroletnia córka, która kotka kocha i do tej pory nie miała styczności ze śmiercią. Mąż szybko dał znać, żebym zabrała dzieci do domu, a sam poszedł zakopać Portosa wśród drzew w naszym lesie. Piękne miejsce na wieczne odpoczywanie.


W domu dramat. Dziecko czuje, że coś się stało. Mama płacze, taty nie ma, maleńka siostrzyczka krzyczy... Ratunku! Trzeba porozmawiać!


Zaczynam delikatnie tłumaczyć, dlaczego mi smutno, mówię, że Portosek umarł i już nigdy nie wróci do domu, że był stary i chory, dlatego odszedł. Moje dziecko spojrzało na mnie swymi pięknymi, wielkimi oczami i spytało: "Nigdy już nie wróci? Ach! Mamusiu, jakie to przykre, babcia się zapłacze i dziadzio też. Mamo, pokaż mi Portoska, jak teraz wygląda? Możemy do niego iść?"


No i cóż było robić? Musiałyśmy się wybrać do Portoska, który już, na szczęście, był pod ziemią. Zaniosłyśmy mu kwiatki, wyraziłyśmy nadzieję, że jest mu dobrze tam gdzieś "u aniołków " i że spotkał się ze swoją mamą.


Wydawało się, że całą sprawę mamy już za sobą i nie będzie więcej dyskusji na ten temat, bo dziecko, jakby nigdy nic, powróciło do zabawy.


Nic bardziej mylnego! To była cisza przed burzą. Kot był dla córki bardzo ważnym elementem rzeczywistości, który bezpowrotnie zniknął, co mocno nadszarpnęło jej poczucie bezpieczeństwa. Dotąd moje dziecko nie myślało o przyszłości w kontekście, że wszyscy kiedyś umrą.


Teraz bez przerwy pyta z obawą: „Mamciu, ty już jesteś stara i umrzesz? Zaraz dodaje: Ja nie chcę, żebyś umarła i była chora, ani tatunio, ani babcia pra... bo babcia pra już jest chora mamciu, prawda?"


Cały tydzień codziennie chodziłyśmy na grób Portosa. Był to rytuał, dzięki któremu dziecko oswajało się z tym trudnym tematem. Moja córka miała żałobę. Cierpiała po stracie członka rodziny, zrozumiała, że śmierć zabiera na zawsze i że trzeba kochać, póki można.


Zrozumiała, że ten kto umarł, już nigdy nie wróci. To koniec, nie ma już dalszego ciągu.

Jakie to smutne, prawda? Już taki mały człowiek, przeżywając stratę, zdaje sobie sprawę z nieodwracalności wyroku, wydanego przez Parki.

Ciach nożycami i.....Ciiiiszszszszszaaaaa.

Muszę przyznać, że bardzo boję się tej ciszy, którą pozostawią po sobie kochane przeze mnie osoby. Już nic nie będzie takie samo jak teraz. Odejdzie część świata, część mnie, na zawsze. Jak dobrze rozumiem moje dziecko. Nie chcę, żeby babcie, rodzice starzeli się, chorowali i umierali. Nie chcę, żeby w domu było pusto, nie chcę się żegnać, rozstawać, płakać i spieszyć kochając. Nie chcę patrzeć na ich znoszone kapcie, pozostawione z rozdziawionymi paszczami na środku pokoju w nadziei, że będą jeszcze potrzebne. Nie chcę rozpaczać i myśleć o tym, czego nie zrobiłam, a powinnam była zrobić, gdy miałam po temu okazję.


Wiem, że czeka mnie wiele ciężkich chwil, lecz tak trudno przygotować się do śmierci kochanej osoby. Nie! Nigdy nie będę na to gotowa! Po prostu będę musiała to przetrwać I JAKOŚ sobie z tym poradzić.


Tymczasem muszę zaopiekować się moją córeczką, która właśnie przytula się do mnie przed snem i mówi:


- Jak to dobrze mieć taką kochaną mamusię. Mamusiu, będziesz ze mną zawsze, prawda? Nigdy cię nie oddam! Kocham cię, Mamciu!


Odpowiadam najlepiej, jak umiem:


- Córeczko, śpij, mamusia jest. Kocham cię bardzo.

 

Anna Zagajewska

drukuj powrót
poleć artykuł

Opinie

Liczba komentarzy: 0 Dodaj swój komentarz

Qlturka to portal, w którym znajduję cały świat kulturalny Polski w pigułce - ciekawe i warte odwiedzenia z dziećmi miejsca, interesujące pozycje książkowe, a także zaskakująco proste i nowatorskie pomysły na zajęcia plastyczne dla przedszkolaków.

Marta Szczepańska, nauczycielka przedszkola

Serce w butelce