Znam wiele dzieci, które są samotne. Otwierają oczy i płaczą, że nie chcą iść do przedszkola albo do szkoły. Rodzice, w biegu, pomiędzy porannym łykiem kawy a samochodem, poganiają je: "prędko musimy już jechać". Po pracy, poganiają je, aby wyszły z przedszkoli, szkół, z których, dla odmiany, nie chcą już wychodzić, żeby pokazać rodzicom, jak to jest, gdy się na kogoś bardzo długo czeka.
Znam dzieci, które lubią spać poza domem, choć są kochane i jedyne; uciekają w poszukiwaniu rodziny i stałości. Uciekają, bo nie chcą siedzieć z opiekunką, która nigdy się z nimi nie bawi tylko czyta gazetę albo ogląda telewizję. Znam dzieci, które płaczą gdy kochająca mama staje w drzwiach, bo nie chcą jeszcze wracać tam, gdzie znów nie ma taty, bo gdzieś wyjechał i trzeba będzie tęsknić.
Znam dziecko, które pyta z lękiem co rano: "Tatko już pojechał do pracy? Czy jeszcze jest w łóżku? A jedzie dziś na siatkówkę?" Znam i takie, z którym trzeba umawiać się na spotkanie z dwutygodniowym wyprzedzeniem. Tata wyjmuje kalendarz, przekłada kartki, wymieniając setki zajęć dodatkowych, znajduje w końcu okienko na zabawę.
Samotne dzieci mają oczy pełne łez, a ich ramiona wiszą bezradnie opuszczone.
Anna Zagajewska
| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |



Qlturka to strzał w dziesiątkę. Bardzo wartościowy serwis dla rodziców i dzieci, którzy poszukują pomysłów na wspólną naukę i zabawę. To pierwszorzędny przewodnik po dobrej książce, ciekawym filmie czy przedstawieniu teatralnym. Gorąco polecam!
Agnieszka Babik, analityk rynku, mama 6-letniej Marianki i 13-letniego Szymona