Udostępnij

Impresje na temat DZIECKO - Przyroda woła nas

Dodano: 2009-03-21

Topnieje śnieg. Za firankami słoneczko zalotnie spogląda w okna ("...wiosno, wiosno czy to ty?"). Przyroda jeszcze otumaniona, ale powoli budzi się ze snu. Już niedługo zazielenią się parki i skwery, zaczną rozbrzmiewać radosne głosy bawiących się dzieci - czy aby na pewno?

 

Dorośli stali się bardzo wygodni. Ciężar wychowania spada na elektronikę, czyli TV we wszelkich jego aspektach, no i na nieszczęście na gry komputerowe, o których coraz częściej się pisze jak o narkotykach. Mogą uczyć, ale czy uczą? Rodzice nie kontrolują dostępu do Internetu swoich pociech, cieszą się, że mają święty spokój. Cóż, wszystko jest dla ludzi, ale nie wszystko jest dla dzieci. Dlatego też proponuję: wyjdźcie ze swoimi podopiecznymi na spotkanie wiośnie, weźcie ze sobą aparat fotograficzny, mało tego, można wziąć rolki, odkurzyć rower, hulajnogę, piłkę i do boju. Zrzucicie kochani przy okazji parę zbędnych kilogramów zdobytych podczas długich, zimowych wieczorów przed telewizorem i miseczką słonych orzeszków.

 

Zobaczycie, że nagrodą za Wasze poświecenie będzie uśmiech dziecka - nie ma chyba lepszej nagrody. Pamiętam, choć jestem już trochę wiekowy, jak dawniej spędzaliśmy czas, spacerując z dziećmi po Polach Mokotowskich. Dzieciaki na różnych urządzeniach, tzn. wrotki jedno młode, rower drugie. My rodzice pieszką. Łazienki piękne o każdej porze roku były cyklicznie przez nas nawiedzane. Czy wiecie, że dziś mają nowych mieszkańców? A są to przecudnie kolorowe kaczki Mandarynki - warto na spacerze mieć trochę łakoci dla zwierzaków - suchy chleb dla kaczek i łabędzi, orzeszki dla rudych wiewiórek. Karmienie zwierząt to frajda dla dzieci. Zapomniałbym o jeszcze jednym miejscu godnym odwiedzenia, a mianowicie o ZOO - wspaniały kontakt z przyrodą i do tego dość egzotyczną. Polecam bardzo gorąco.

 

No i w tym miejscu czas przyszedł na dygresję - no nie ma się czym chwalić, aczkolwiek nie poczuwam się do winy. Byłem wtedy dość młodym człowiekiem, no raczej dzieckiem. Razem z kolegami pojechaliśmy do naszego ZOO. Na wybiegu słoni spacerował jeden z nich, dość pokaźnych rozmiarów. Jak nas zobaczył, podszedł bliżej, oddzielała nas fosa i taki murek z kolcami. Ja trzymałem w reku rękawiczki i machałem do niego, a zwierz wyrwał mi trąbą je z ręki i połknął ze smakiem. Tak się przestraszyliśmy, że uciekliśmy. Bałem się po pierwsze mamy, a po drugie, czy aby słoniowi nie zaszkodziło takie danie. Mama jakoś zrozumiała, a słoń przeżył, chyba przyzwyczajony - nie karmić zwierząt (w każdym razie tekstyliami).

 

Jeździliśmy także autobusem do Powsina - nie było tam aż tylu imprez, co dziś, ale była przestrzeń i las, gdzie uczyliśmy się wspólnie grać w różne gry i wybiegaliśmy się za wszystkie czasy.

 

Myślę, że w każdej miejscowości są miejsca, gdzie dzieci czują się szczęśliwe, mogą się wybiegać, a nawet trochę pokrzyczeć.
Wspólna wyprawa na łono przyrody - miejskiej czy też podmiejskiej, ma całą masę zalet. Nie dość, że wzmacnia więzi rodzinne, to także rozwija intelektualnie, pomaga poznać i zrozumieć przyrodę, cykliczne zjawiska w niej zachodzące oraz działa dobrze na psychikę i zdrowie fizyczne.

 

Julian Solecki (zwolennik spędzania wspólnie czasu na wolnym powietrzu)

drukuj powrót
poleć artykuł

Opinie

Liczba komentarzy: 0 Dodaj swój komentarz

Cieszy mnie, że istnieje portal traktujący dzieci na tyle poważnie, żeby proponować im prawdziwą kulturę na wysokim poziomie. Qlturka.pl kreuje kulturalny smak najmłodszych, jednocześnie szanując ich wrażliwość.

Martyna Samecka, mama Fruzi, ilustratorka-amatorka

Do przerwy 0:1