Udostępnij

Impresje na temat DZIECKO - Istota rozumna

Dodano: 2010-02-03

Mój syn miał wtedy zaledwie kilka miesięcy. Zestresowana czekałam przed gabinetem lekarskim na szczepienie. Obok mnie zbierali się do wyjścia rodzice dwunastomiesięcznej dziewczynki.


- Państwo to mają już dobrze! - wyrwało mi się. - Mała już chodzi, można się z nią jakoś porozumieć... U mojego poczekam na to jeszcze długo.


- Ale za to na razie ma pani spokój - odpowiedział ojciec dziewczynki. - Proszę, jak grzecznie leży i tylko patrzy. A nasza? - Machnął zrezygnowany ręką. - Im dalej, tym gorzej!


Zaprotestowałam gwałtownie.


- Jeszcze się pani przekona. - Postraszyli mnie na koniec i poszli.

 

Od tego czasu syn zdążył nauczyć się czytać, córka buduje pierwsze zdania, a ja wciąż nie zmieniłam przekonania, że wcale nie jest coraz gorzej.


Owszem, im dalej tym, pod wieloma względami, trudniej. Ale też ciekawiej. Czy lepiej? Codziennie inaczej!

 

Uwielbiam obserwować rozwój dziecka. Jestem świadkiem tworzenia się nowych połączeń w mózgu. To prawdziwy cud natury, niewymuszone zdobywanie kolejnych umiejętności, których, przysięgłabym, jeszcze przed godziną nie było. O, proszę! Córka już potrafi zrestartować mi komputer, gdy odwrócę się na chwilę w poszukiwaniu herbaty.

 

Noworodki są rozczulające, to prawda. Całkowicie zależne od nas i bezbronne. Dla mnie jednak dziecko to przede wszystkim zupełnie nowy człowiek - obdarzony charakterem, temperamentem, upodobaniami. Jak mam go rozszyfrować, skoro na razie dysponuje tak skromnymi środkami wyrazu?

 

Później, gdy rozwinie się umiejętność komunikacji, nawet niekoniecznie werbalnej, wreszcie możemy zacząć się lepiej poznawać. A im dalej z nauką mówienia, tym mniej w naszych wzajemnych stosunkach frustracji wynikającej z niezrozumienia.


Aż do czasu burzy hormonów, rzecz jasna, ale na razie staram się o tym nie myśleć.

 

Kiedyś twierdziłam (nieco naiwnie, przyznam), że nie mogę się doczekać, by zacząć dzieciom objaśniać świat. Potem okazało się co prawda, że w 99 procentach przypadków polega to na odpowiedzi na pytanie „dlaczego?" i że przy dwudziestym razie jedyne słowa, które cisną się na usta są niecenzuralne. Niemniej jednak nadal uwielbiam rozmowy z moim czterolatkiem. Cieszy mnie każde kolejne pytanie typu „Mamo, a co znaczy...?". Razem przeglądamy książki z serii „Ciekawe dlaczego?", a potem bierzemy miskę, plastikowy pojemnik oraz drewniane klocki i idziemy do łazienki sprawdzać, jak wygląda zatapianie statku. Razem poznajemy świat, on po raz pierwszy, a ja na nowo.

 

Z niemowlakiem nie miałabym szans na takie rozrywki.

 

Rationale animal est homo - człowiek jest istotą rozumną, jak powiedział kiedyś Seneka.

 

W dziecku fascynuje mnie człowiek.

 

Anna Lewandowska
www.dwiechochelki.pl
pstryku-pstryk.blogspot.com

drukuj powrót
poleć artykuł

Opinie

Liczba komentarzy: 0 Dodaj swój komentarz
Jak być skutecznym rodzicem
„Moje dziecko jest takie niegrzeczne” – to zdanie często można usłyszeć z ust zniechęconych rodziców, którz...
Problemy z komunikacją – przyczyny i sposoby radzenia sobie z nimi
Pozornie na twarzy twojego dziecka nie widać emocji, a jednak przed chwilą powiedziało coś, co cię straszni...
Wielkie początki mowy dziecka. Ćwiczenia stymulujące rozwój mowy po pierwszym roku życia
Niełatwo być matką, a jeszcze trudniej być matką, na której ciąży zawodowa odpowiedzialność za prawidłowy r...
Co płynie z muzyki - o roli dźwięków w życiu człowieka
Chyba nikt z nas nie potrafi wyobrazić sobie życia bez muzyki. Gdziekolwiek się nie znajdujemy, zewsząd ota...

Cieszy mnie, że istnieje portal traktujący dzieci na tyle poważnie, żeby proponować im prawdziwą kulturę na wysokim poziomie. Qlturka.pl kreuje kulturalny smak najmłodszych, jednocześnie szanując ich wrażliwość.

Martyna Samecka, mama Fruzi, ilustratorka-amatorka

3x Karlsson