Od początku listopada pobrzmiewają w supermarketach kolędy, atrakcyjne towary na półkach ustawiane są na wysokości wyciągniętej ręki, wszędzie tandetnie przebrane panienki-Aniołki, sprzedające opłatek, wałęsające się stada Mikołajów, kuszących, mamiących, zapraszających dzieci na kolana, aby im szeptały do ucha życzenia. Świąteczny festyn, świąteczny cyrk!
A gdzie się podziały pierwsze gwiazdki i wyczekiwania aż wreszcie przyjdzie ten Mikołaj? A gdzie tajemnica, skąd wziął się zamówiony, wyczekany prezent? A gdzie rodzina, która miast w supermarkecie, spędza razem czas, robiąc papierowe łańcuchy na choinkę? A maluśki Jezusek? Czy jeszcze ktoś na niego czeka? Czy ktoś zauważy, że przyszedł na świat i nieśmiało wygląda ze żłóbka? Gdzie ludzie, którzy jeszcze niedawno świętowali i śpiewali w domach i kościołach piękne, ciepłe kolędy?
Rodzina wyjeżdża na narty, odpocząć od reszty rodziny, pracy, obowiązku przygotowywania świąt i spędzania czasu razem. Rodzina kupuje plastikową choinkę, żeby stała, jak wrócą i, broń Boże, nie zguniła igieł. Kolędy pogubiły zwrotki, tajemnice wyszły na jaw, ludzie są zmęczeni i zagonieni. A Jezusek?
Jezusek zasłania uszy rączkami, nie może znieść hałasu wokół i taki jest maluśki, kiejby rękawicka.
Anna Zagajewska
| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |
Qlturka jest dla mnie nieocenionym źródłem informacji o tym, co dobre i bezpieczne dla moich synów.
Paweł Trzaska, zapalony żeglarz, tata dwóch przedszkolaków