Rodzice chcieliby mieć grzeczne dzieci - tak przynajmniej deklarują. Okazuje się, że każdy z nich, mówiąc o grzecznym dziecku, ma na myśli zupełnie coś innego. Przekonałam się o tym całkiem niedawno, kiedy przypadł mi zaszczyt zaopiekowania się niespełna dwuletnim dzieckiem sąsiadów.
Nie przeczę, miałam duże wątpliwości, czy podjąć się tego zadania. Błagalne oczy matki - sąsiadki - zrobiły swoje i mimo obaw, zgodziłam się na kilkugodzinną opiekę.
- Wystarczy, że od czasu do czasu dasz coś do picia, zmienisz pieluchę - usłyszałam zapewnienia mamy berbecia. - Mały sam się bawi - dodała.
Przyznaję, nie chciało mi się w to wierzyć. Może dlatego, że jeszcze pamiętam swoje dzieciństwo przepełnione zabawami, wygłupami i przygodami. Wtedy wszystko wydawało się ciekawe: kwiatek w doniczce, gniazdko, lampa. Nawet kasza wysypana na podłogę pomagała odkrywać świat. Zapewne pozostawienie mnie samej sobie skończyłoby się wtedy istną katastrofą.
Synek sąsiadów nie był jak Ziemia - w ciągłym ruchu. Nie wykazał też żadnego zainteresowania wymyślonymi przeze mnie zabawami. Zdziwiło mnie to - nastawiłam się przecież na odkrywanie razem z nim świata muzyki (zabawę tamburynem, cymbałkami), zabawy balonem, czytanie bajek. Przygotowana byłam też na malowanie, lepienie z plasteliny.
Po kilku godzinach nicnierobienia wróciła mama - sąsiadka.
- Mówiłam, że będzie grzeczny - stwierdziła z nieskrywaną radością i pewnością w głosie. Miałam na końcu języka, że może warto małego zachęcać do poznawania świata przez zabawę, ruch, a nie cieszyć się, że jest cichym, grzecznym odludkiem zamkniętymi w swoim świecie, ale nie potrafiłam. A może się czepiam, może to normalne, że dzieci, parafrazując słowa mistrza Kochanowskiego „nie dopuszczają nigdy matce się frasować, ani ojcu myśleniem zbytnim głowy psować".
Grażyna Nowak*
*Grażyna Nowak - z wykształcenia dziennikarz i filolog, z zamiłowania bajarka bajek z ciekawym zakończeniem i fotograf-amator, z potrzeby miłośniczka muzyki, przyrody i rowerowych wypadów za miasto.
| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |
Cieszy mnie, że istnieje portal traktujący dzieci na tyle poważnie, żeby proponować im prawdziwą kulturę na wysokim poziomie. Qlturka.pl kreuje kulturalny smak najmłodszych, jednocześnie szanując ich wrażliwość.
Martyna Samecka, mama Fruzi, ilustratorka-amatorka