Na początek cytat z dzisiejszej prasy: „1,8 mln Polaków poniżej 19. roku życia cierpi z powodu ubóstwa. W naszym kraju - według raportu OECD - na dzieci wydaje się najmniej spośród wszystkich 32 krajów należących do organizacji. Sytuacja materialna dzieci w Polsce została oceniona jako najgorsza spośród 21 krajów europejskich również przez UNICEF."
Wiem, już o tym pisałem, ale przecież dzisiaj dzień dziecka. Można powtórzyć w kontekście prezentów. Dzieci nie potrzebują wiele. Wystarczy kilka sensownych rozporządzeń i ustaw. Żeby każde dziecko miało choć jeden ciepły posiłek dziennie. Żeby zasiłki wychowawcze pozwalały na rzeczywiste zaspokojenie potrzeb dziecka. Żeby prawo do letniego i zimowego wypoczynku nie zależało od zaradności bądź niezaradności rodziców. Jeśli idzie o dobra materialne, to wykonalne minimum. Jesteśmy krajem na dorobku, nie musimy fundować dzieciom quadów ani rakiet kosmicznych. Ale powinno być nas stać na zapewnienie maluchom bezpieczeństwa w zakresie potrzeb podstawowych.
W sferze pozamaterialnej potrzeby dzieci też nie są niebotyczne. Najważniejsze, abyśmy nie przekazywali im naszej duchowej biedy. Naszych kompleksów, zahamowań, ograniczeń, naszej frustracji i złości. Dzieci wcale nie potrzebują klocków Lego ani drogich lalek. Wystarczy, że nie będziemy ich rozszarpywać w trakcie rozwodu, że nie będziemy ich wykorzystywać do noszenia bzdurnych transparentów, do uczestniczenia w dorosłych sporach i pyskówkach, że nie będziemy się za dzieci chować, nimi zasłaniać. Empetrójki, laptopy, ajfony to tylko smutny substytut drugiego człowieka, rodzica, opiekuna. W rzeczywistości dzieciom do szczęścia wystarczy wspólna zabawa, spacer, trochę śmiechu, trochę serdeczności, może jeszcze jakieś lody z przydrożnego sklepiku. I nasza pasja, nasza radość, nasza gotowość do dzielenia się tym, co najważniejsze.
Nie moralizuję, sam też nie jestem bez grzechu, ale po to wymyślono dzień dziecka, żeby się nad naszym stosunkiem do dzieci zastanowić. Nic nas nie zwalnia od tej refleksji, jesteśmy niestety dorośli.
Rafał Witek (01.06.2010)
| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |



Qlturka to skarbnica pomysłów, jak twórczo spędzić czas dzieckiem; sito, które pomaga wybierać co dobre i bezpieczne dla naszych maluchów oraz pigułka wiedzy o mądrych i pięknych książkach.
Nie ma dnia, żebyśmy tu nie zaglądali!
Ula Morga, właściciel pracowni animacji Esy-floresy, mama Mikołaja (4 l.)